22 obserwujących
413 notek
215k odsłon
  404   2

Co zrobi Rosja i co zrobić z Rosją?

Andrzej Owsiński

Co zrobi Rosja i co zrobić z Rosją?

Z natłoku informacji i opinii na temat Rosji trudno się zorientować na temat rzeczywistej sytuacji, w jakiej się to państwo znajduje. Nawet zdefiniowanie zjawiska, jakim jest współczesna Federacja Rosyjska, taką bowiem oficjalnie nazwę nosi to państwo, nie jest łatwe. Przede wszystkim, na wzór ZSSR, nazwa jest myląca, nie jest to bowiem żadna federacja, tylko centralnie sterowany twór biurokratyczny na podobieństwo swojego sowieckiego poprzednika, z domieszką carskiej ornamentyki.

Charakterystyczną cechą, przejętą wprost po władzy kompartii, jest jednoosobowa pozycja obecnego prezydenta, będącego faktycznie następcą generalnych sekretarzy z dodatkiem splendoru prezydenckiego, zaczerpniętego z obyczajów carskich. Taki wzór władzy został wprowadzony za potulną zgodą organów przedstawicielskich państwa, ponad jego konstytucją. Świadczy to jedynie o tym, że prawdziwe źródła władzy w tym kraju są inne aniżeli formalnie obowiązujące.

Taki system rządzenia Rosją istnieje od wieków i jest dziedzictwem nie tylko początków ruskiej, nie słowiańskiej, państwowości, trzystuletniego „iga” tatarskiego i władztwa Moskwy.

Jedyna próba stworzenia państwa demokratycznego skończyła się nie „rewolucją październikową”, ale kompromitacją, z możliwością obalenia jej przez każdego z ulicy, któremu zechciało by się ją zastąpić. Akurat trafiło to na bolszewików, wykonujących opłacone polecenie wywiadu niemieckiego wyłączenia Rosji z wojny. Zaangażowanych w ten zamach było stosunkowo niewielu i zapewne bez pomocy pijanych marynarzy „anarchistów”, dla których obalenie każdej władzy było satysfakcjonujące, zapewne by się nie udało. Oczekiwano zresztą, że „bolszewizm” to tylko chwilówka, zapominając, że o skuteczności władzy w Rosji decyduje bezwzględność postępowania, którego zabrakło rządom demokratycznym.

Lenin i jego komilitoni doskonale zdawali sobie z tego sprawę i dlatego z miejsca wprowadzili terror, otwierając równocześnie drogę do powszechnej grabieży, rzucając hasło „grab nagrablonnoje” i nawołując do porzucania frontu dla zaboru pańskiej ziemi.

Najbardziej usatysfakcjonowani tym byli Niemcy, dla których rezultaty działania ich agentury przekroczyły najśmielsze oczekiwania.

Oparta na terrorze i przemocy sowiecka władza przetrwała przeszło siedemdziesiąt lat i po jej upadku powstały nadzieje na wprowadzenie demokracji. Niestety, już po paru latach okazało się, że dziedzictwo zamordyzmu jest w Rosji silniejsze i w błyskawicznym tempie nastąpiła restytucja władzy totalitarnej z fasadowymi instytucjami demokratycznymi, podobnie jak za Sowietów.

Kto rzeczywiście rządzi Rosją, tego nie wiemy, pozornie wygląda to na dyktaturę jednego człowieka, czy to jest jednak możliwe? Putin nie zdobył władzy dzięki samodzielnemu zwycięstwu w walce o nią. Został po prostu delegowany przez siły niezadowolone z rządów Jelcyna, a posiadające odpowiednie możliwości.

Z przebiegu wypadków wynika, że dominującą rolę w ich kształtowaniu odegrało mafijnie zorganizowane kierownictwo służb bezpieczeństwa, co było skutkiem rozpadu partii i utraty twarzy przez dowództwo wojskowe po klęsce afgańskiej i kompromitacji Janajewa, elementów współtworzących układ władzy w Sowietach.

Po śmierci Stalina wytworzył się bowiem typ dyktatury zbiorowej, reprezentowanej przez „genseka”, ale podejmującej najważniejsze decyzje w przynajmniej kilkuosobowym zespole. Pierwszym objawem jej funkcjonowania była likwidacja Berii, zagrażającego pozostałym członkom stalinowskiego gangu, a następnie obalenie Chruszczowa, podejmującego w miarę upływu lat coraz więcej nie konsultowanych zespołowo decyzji.

Breżniew w końcówce swojej władzy nie był w stanie samodzielnie podejmować decyzji i dlatego pozwolono mu spokojnie dotrwać do końca, podobnie i jego następcy Andropowowi i potem Czernience. Dopiero Gorbaczowa, który zbytnio się usamodzielnił, trzeba było usunąć sięgając do ryzykownych zabiegów.

Postanowiono, dla zachowania władzy, zmienić jej szyld, stąd spisek białowieski i powołanie WNP, miało to na celu wyprzedzenie gorbaczowowskiej „pierestrojki” i „głasnosti”. Za cenę uwłaszczenia regionalnych, partyjnych kacyków, którzy nagle stali się prezydentami „niepodległych” państw, pozbawiono Gorbaczowa posady. Z punktu widzenia manewru politycznego był to rzeczywiście majstersztyk, niespodziewanie jednak niósł ryzyko, które w rezultacie przyniosło obecną wojnę.

Organizatorom tego przedsięwzięcia nie mogła przyjść do głowy myśl, że posłusznym i wypróbowanym aparatczykom partyjnym, sprawującym funkcje wielkorządców w imieniu Moskwy, przyjdzie chęć usamodzielnienia się. Zapewne zawdzięczając nieuwadze kremlowskich władz doszło do tego na Ukrainie i w Gruzji. W Rosji natomiast ten system działa nadal i wygląda na to, że Putin dojrzał do wymiany z racji zbytniego indywidualizmu w sprawowaniu władztwa.

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka