5 obserwujących
153 notki
64k odsłony
133 odsłony

Wybory, czyj sukces?

Wykop Skomentuj2

Zwycięstwo wyborcze partii Jarosława Kaczyńskiego jest osobistym sukcesem prezesa, mimo że w pojedynku na liczbę głosów przegrał w Warszawie z panią o której można powiedzieć że jest znana z tego że jest znana, chyba że zasłużyła na sławę stwierdzeniem że „natura sama wie najlepiej gdzie tworzyć kanały żeglugowe”.
I dlatego stworzyła kanał Sueski, Panamski, Kiloński etc.
Ale przecież w poprzednich wyborach przegrał osobisty pojedynek z panią od przekopania ziemi na metr.
To nic nie znaczy poza tym że jest wychowany według tradycyjnych zasad i ustępuje paniom pierwszeństwa niezależnie od ich poziomu intelektualnego.
Gradacja ojców zwycięstwa jest taka że wygrana PiS nie byłaby ani o jotę mniejsza bez udziału koalicjantów a PiS’ u nie byłoby bez Kaczyńskiego.

Tak się złożyło w naszej historii, niestety nie po raz pierwszy, że do sprawowania władzy zostali dopuszczeni tylko ci którzy zaakceptowali „nową targowicę” czyli układ okrągłostołowy podyktowany podobnie jak i XVIII wieczna zmową mocarstw rozbiorowych.
W odróżnieniu od polityków wiernych Polsce niepodległej i stąd odrzuconych totalnie z udziału we władaniu „III RP”, Jarosław Kaczyński wybrał formułę dostosowaną do konwencji stworzonej na potrzeby „nowostarej” władzy.
Trzeba przyznać że od samego początku czynił starania o poczynienie zmian w tym układzie i uzyskanie choćby ograniczonej samodzielności państwa wspierając rząd Jana Olszewskiego.
Usiłował też dokonać zmian w tym kierunku w AWS, ale pokonany zmasowanym atakiem i zdradą ze strony ZChN, a nawet w pewnym stopniu we własnych szeregach PC musiał się wycofać do swoistego „Sulejówka”.
Odrodzenie nastąpiło w okolicznościach które mogą wskazywać na różne intencje, ale dojście do władzy i skutki zakończone tragicznym finałem w 2010 roku wskazują na fakt prawdziwej, a nie pozorowanej walki.

Przegrana w desperackiej próbie przedterminowych wyborów w 2007 roku skazała na pogrążanie Polski w coraz większej zależności od zaborczych sąsiadów.
Skutki ośmiu lat w postaci strat materialnych, a jeszcze większych w odniesieniu do stanu fizycznego i moralnego narodu, może dadzą się odrobić w ciągu kilkunastu lat pod warunkiem pełnego zaangażowania nie tylko rządzących, lecz całego narodu.
Minione 4 lata mogą być traktowane jako pierwszy, wstępny etap realizacji programu rozwoju, chociaż wielu podniesie sporo zastrzeżeń do osiągnięć rządów „dobrej zmiany”. Wydaje się jednak że podejście do problemu na zasadzie „nie zaglądania darowanemu koniowi w zęby” ma swoje uzasadnienie w fakcie że nie zmieniono ustroju i nie usunięto skutecznie nie tylko pozostałości po okrągłym stole, ale nawet po PRL z pogrobowcami PZPR na czele.
Odwrotnie wybory ujawniły znaczną siłę tych formacji nie tylko zakamuflowanych w nowych partiach, ale wprost występujących pod jawną firmą „lewicy”.
Potwierdza się zatem stalinowska teza o „zaostrzeniu walki klasowej”.

Nie miejmy złudzeń, jeżeli nawet mamy zastrzeżenia do PiS’u i jego sojuszników, to „totalna opozycja” reprezentuje wyraźnie antypolskie interesy i pozwolenie na jej tak znaczny udział w parlamencie oznacza nie tylko pozostawienie, a nawet wzrost zagrożenia.
Można spodziewać się nasilonej kontynuacji nękania z użyciem wszystkich dyspozycyjnych środków, a szczególnie wzmożonego udziału zagranicznych mocodawców i ich dyspozycyjnych sił wykonawczych chociażby w postaci organów UE.
Jesteśmy świadkami sukcesu spisku niemiecko rosyjskiego zarówno w odniesieniu do dyktatu gazowego jaki i rosyjskiej agresji na Ukrainie. O Krymie najwyżej mówi się o „nielegalnych” wyborach, ale nie o fakcie aneksji, natomiast w stosunku do Doniecka proponuje się wariant niemiecki czyli pogodzenie się praktyczne z separacją.
Co to wszystko oznacza?
Najwyraźniej Niemcy za cenę prestiżowych sukcesów Putina uzyskują umocnienie swoich wpływów w Rosji, a tym samym przewagę układu niemiecko rosyjskiego nad europejskim. Umacnia się „święte przymierze” tylko że do świętości to mu bardzo daleko. Może nie tak jak układowi Ribbentrop – Mołotow, ale wyraźnie zmierzającego do umocnienia hegemonii.

Dla Polski wobec widocznych potknięć amerykańskich i niepewnych losów Trumpa sytuacja rozwija się niezbyt pomyślnie, uzyskane z trudem złagodzenie napięć na linii
Warszawa – Berlin można potraktować jako próbę „oswojenia” pragmatycznego rządu warszawskiego, jednakże bez jakichkolwiek ustępstw ze strony niemieckiej.
Przekonamy się o tym w najbliższym czasie przy rozstrzyganiu wielu problemów oczywistej dyskryminacji Polski w możliwie jak najszerszym zakresie, począwszy od rolnictwa, rozwoju przemysłu, stosunków społecznych i praw obywatelskich, aż po wymiar sprawiedliwości. Wystarczy porównać reakcje na wydarzenia w Polsce, we Francji, Włoszech czy Hiszpanii.
Czeka nas też potężny nacisk na włączenie do strefy euro, ażeby pozbawić Polskę istniejących jeszcze atutów eksportowych no i oczywiście sprawa imigracji.
Jeżeli do tego dodamy zarysowujący się ogólnoświatowy kryzys gospodarczy i związany z tym wzrost agresywności to mamy rzeczywiście powody do zmartwień.

Same zmartwienia nie są jednak budującym tworzywem, trzeba szczególnie intensywnie przygotować się do skutecznej walki z przeciwnościami.
Przede wszystkim trzeba skupić się na podstawowych problemach społecznych,         a właściwie narodowych objawiających się w sytuacji polskiej rodziny i jej możliwości rozwojowych.
Nie udało się rozwiązać problemu mieszkaniowego bowiem użyte środki są dalece niewystarczające, ponadto nie przełamano biernego nastawienia do spraw budownictwa mieszkaniowego idąc na rękę mafijnym układom deweloperskim.
Dziedzictwem po PRL jest przekonanie że to państwo buduje mieszkania i przydziela wg uznania, a obywatel ma tylko płacić i pokornie czekać w kolejce, najwyżej może się starać o przychylność dysponenta.
Przed tym systemem uchroniła się jedynie wieś polska w której tradycyjnie uznaje się że dom trzeba sobie samemu zbudować, czy to własną, czy wynajętą pracą.
Mało kto z mieszczan ma takie możliwości, ale włożenie osobistych starań w mniejszym lub większym stopniu jest osiągalne. Najlepszą metodą jest tworzenie niewielkich zespołów ludzi darzących się wzajemnym zaufaniem w celu wybudowania własnego dachu nad głową. Tak przed wojna zbudowana została nowa Warszawa na Mokotowie, Woli, Ochocie, Żoliborzu itd. i to się stało w zaledwie parę lat kiedy w latach trzydziestych otworzono możliwości kredytowe i udostępniono działki.
Od wielu lat zwracam uwagę czynników decydujących na konieczność skorzystania z doświadczeń przeszłości i urozmaicenia sposobów dochodzenia do własnego mieszkania. W polskich warunkach mieszkania „na wynajem” należy traktować jako margines nie rezygnując z tej metody. Współczesne doświadczenie mimo promocji nie napawa pod tym względem optymizmem.
W każdym bądź razie bez rozwiązania problemu mieszkaniowego nie da się zapewnić rozwoju polskiej rodzinie.
Z pracą już jest lepiej, a byłoby jeszcze lepiej żeby było to związane ze stosowną płacą, a to wymaga znacznego wzrostu wydajności i konkurencyjności naszej
gospodarki.

Potrzeb jest wiele: począwszy od infrastruktury i energetyki, zmian struktury rolnictwa, tworzenia własnej, autonomicznej gospodarki aż po zmiany w polityce wychowawczej i opiece społecznej ze służbą zdrowia na czele.
Gigantyczny program przebudowy państwa wymaga nie jeszcze jednej kadencji, ale kilkunastu lat nieprzerwanej pracy i stworzenia właściwych ram dla jego funkcjonowania, czyli zmiany konstytucji.
To wszystko jest do zrobienia, tylko że wymaga głębokich zmian w mentalności polskiego społeczeństwa i wychowania prawdziwych elit duchowych narodu.
Wyniki ostatnich wyborów potwierdzają że nie wyszliśmy jeszcze ze skażeń mentalnych wyniesionych z PRL, ale też przyniosły iskierkę nadziei na zmiany w postaci wzrostu aktywności wyborczej z połowy do 60 % narodu.
Pisałem wprawdzie przed wyborami że dla mnie świadectwem na rzeczywiste przełamanie będzie uczestnictwo przynajmniej 70 %, ale możemy przyjąć to za znak że już jesteśmy na dobrej drodze.

Życząc zwycięzcom woli i siły w walce o odrodzenie Polski zwracam szczególną uwagę na potrzebę podjęcia akcji szerokiej mobilizacji społecznej wokół podstawowych zadań takich jak rozwój polskiej rodziny, wychowanie i edukacja, wzajemna pomoc, pielęgnowanie kultury narodowej i powszechny udział w obronie naszej wolności i suwerenności.
Wszystko to musi dziać się pod odpowiednio wysoko usytuowanym sztandarem, i tak np. próba zaangażowania młodych Polaków w dzieło obrony narodowej pod wyraźnie deprecjonującym tytułem „terytorialsów” czyli wojska trzeciej kategorii nie przyniesie oczekiwanych rezultatów.
Trzeba wyraźnie nadać najwyższą rangę „Obrony Narodowej” dziełu wciągnięcia w zaszczytną służbę Polsce jak najszerszych kręgów społeczeństwa i ją odpowiednio honorować.
Niezależnie od walorów wychowawczych ta służba w położeniu Polski w pobliżu źródeł konfliktów i agresji jest bardzo potrzebna i powinna zyskać stosowną pomoc zarówno ze strony NATO jak i UE.

Ktoś nieco złośliwy mógłby powiedzieć że zwycięstwo PiS’u jest Pyrrusowe, bowiem wystarczy że obecny prezydent przegra wybory i cały wysiłek pójdzie na marne, gdyż wówczas nie ma możliwości przełamania prezydenckiego sprzeciwu
Wprawdzie nie ma stuprocentowej gwarancji że przy reelekcji współpraca między rządem a prezydentem będzie się układać harmonijnie, mieliśmy już na to dowody w warunkach oczywistej zależności prezydentury od wsparcia w wyborach na drugą kadencję.
Teraz kiedy już takiej zależności nie będzie można spodziewać się różnych reakcji, jedynym sposobem na uzyskanie gwarancji lojalności jest zobowiązanie programowe zgłoszone jako obowiązujące prezydenta w drugiej kadencji.
Niestety nie ma możliwości podpisania „pacta conventa” i trzeba poprzestać na obietnicy.
O sytuacji w senacie nie będę pisał ze względu na jego marginalne znaczenie w warunkach posiadania bezwzględnej większości w sejmie.

Wszystko to co zostało napisane jest aktualne pod warunkiem że PiS naprawdę będzie dążył do głębokich zmian i nie ulegnie pokusie „świętego spokoju” i nie narażania się możnym tego świata.
Dla sceptyków i nieufnych mam tylko pytanie i równocześnie radę: czy mamy kogoś na horyzoncie kto w tej konwencji w jakiej funkcjonuje obecnie państwo jest w stanie dokonać rzeczywistego przełomu.
Przecież nawet Konfederacja głosząca sprzeciw w stosunku do tej konwencji nawet nie zaproponowała przewrotu nie mówiąc już o jej faktycznych możliwościach, a nawet prawdziwej roli. 
Nie mamy zatem większego wyboru, w obecnej sytuacji mamy przynajmniej szansę sprawdzenia rzeczywistych intencji, alternatywą jest całkowite pogrążenie w odmęcie plugastwa.

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka