Przez kraj przetacza się polityczna wojna domowa. Są już ofiary. I żniwo zmagań największe, tragiczny dramat konfliktów- sieroty!
Po dziesiątkach lat podjazdów, rokoszy, środowiskowych i ideologicznych rozpraw i dintojry, pozostała niezagojona rana nieufności i alienacji. Zniechęceni obywatele nie chcą mieć wpływu na przebieg zdarzeń we własnym kraju. Rozczarowani do polityki, jako środka mającego sprawić, że ich los, brzemienny dotąd w bolesne doświadczenia może mieć szansę na poprawę.
Z winy kolejnych rządów, ci którzy chcą aktywnie wpływać na los kraju, znaleźli się w mniejszości. Jeżeli frekwencja wyborcza nie sięga nawet połowy uprawnionych, a i głosów nieważnych w tym niemało, to siłą rzeczy zaangażowani obywatele znaleźli się na marginesie. Pokaźnym jeszcze, ale jednak! Sierot przybyło.
W założeniu, władza oznacza służbę dla ogółu obywateli, a udział w jej sprawowaniu stanowi zaszczyt największy, gdzie obowiązek jest wartością najwyższą, a przywileje marginalizowane. Przez lata oglądaliśmy gorszący spektakl deptania tej zasady. Ostatnia kadencja nie okazała się wyjątkiem w tym względzie . A przecież dwa lata temu, ten „polityczny margines” jak umownie zdarzyło mi się nazwać wyborców, wyraził wolę radykalnej zmiany. Pod hasłem „Teraz będzie inaczej”.
"Decet cariorem esse patriam nobis quam nosmet ipsos"- Przystoi, aby Ojczyzna była nam droższa niż my sami sobie.
Wygląda na to, że nie jest. Ugrupowania polityczne poszły na wojnę. Wyniszczenie wzajemne stało się celem, a pomyślność obywateli ostała się jedynie bojowym zawołaniem. Tym zajmiemy się po wojnie.
„Polityka to dążenie do udziału we władzy lub do wywierania wpływu na podział władzy, czy to między państwami, czy też w obrębie państwa, między grupami ludzi, jakie to państwo tworzą” (Max Weber - Polityka jako zawód i powołanie, ).Gospodarka i społeczeństwo(Wirtschaft und Gesellschaft,1922 , wyd. pol. 2002 r.).
Jeżeli celem ma być wspólnota obywateli zjednoczonych we wspólnym dziele wobec przeciwnika zewnętrznego, organizowanie się za pośrednictwem instytucji państwa wokół wspólnego celu jakim jest pożytek i dobro wspólne wszystkich obywateli, to komu zawierzymy?Mówi się o sierotach po PiS-ie. A to bardzo niesprawiedliwe. Zawiedli dramatycznie sojusznicy. Opozycja nie stanęła na wysokości zadania. Sierot przybędzie. Rośnie ilość świadomych obywateli, którzy nie mają już oparcia w politycznych liderach. Nie ma już charyzmatycznych przywódców, którzy mogliby przekonać obywateli do wielkich idei.
Ugruntowane poglądy wielu najbardziej wyrobionych rodaków nie znajdują oparcia w partyjnych programach. Nie ma gwaranta prawdziwie lewicowych , czy prawicowych kierunków sanacji państwa. Centrowych. Liberalnych.
Zwiększa się grupa ludzi, którzy mają wizję naprawy kraju, i nie mogą w chwili obecnej znaleźć nikogo, kto chociaż w przybliżeniu zmierzałby do jej realizacji. A jeszcze więcej czeka, żeby im tę drogę pokazać. A wszystkich trzeba do jakiejś idei przekonać.A tu hasła się wyświechtały, a politykom przestaliśmy wierzyć. Przecież wyborcza walka, która nas czeka, nie będzie ścieraniem się poglądów i szczerych przekonań, tylko bijatyką obliczoną na wyniszczenie przeciwnika Gdzie górę wezmą osobiste porachunki, a wywlekane będą brudy. Gdzie od wyboru sposobu zarządzania państwem ważniejsze będzie, czy jakiś germanofil pierze żonę, a inny znowuż prawdziwek podczas wizyty dyplomatycznej potwierdza przez komórkę mamusi, że włożył szalik. I, że te rewelacje mogą przeważyć szalę i określić kierunek w jakim podąży kraj. To nam przecież już zapowiedziano!
Jak długo będziemy zmuszani przez sytuację do popierania kogoś, przeciwko komuś?
Te wybory będą naszym nieszczęściem. To nagłe przyspieszenie i zażarte walki przysporzą sierot. A czasu jest za mało, aby na horyzoncie pojawiła się jakaś sensowna rodzina zastępcza. Która z czasem stałaby się Prawdziwą Rodziną.




Komentarze
Pokaż komentarze (4)