tarantula tarantula
54
BLOG

Wyborcza gra na utajonej nucie

tarantula tarantula Polityka Obserwuj notkę 48

Każdy materiał ma swoją wytrzymałość. Zmęczenie wystąpi tak, czy owak. Zwłaszcza w materii tak delikatnej jak społeczeństwo, które dopiero jest na początku trudnej nauki obywatelskich postaw. Nastąpiła erozja zaufania do polityki jako środka realizacji potrzeb zwykłych ludzi. Jest to naturalny efekt dramatycznej rozbieżności pomiędzy głoszonymi programami wyborczymi a nieporadnymi próbami ich realizacji. Lub, co zdarza się coraz częściej, obserwowany efekt sprzeniewierzenia się głoszonym zasadom w imię wyimaginowanych celów wyższych.  

Ludzie Kaczyńskiego chyba pierwsi zrozumieli, że najlepszym sposobem zawłaszczenia rządu dusz będzie całkowite odejście od merytorycznej dyskusji o kształcie państwa. To się już zużyło, poza tym pełno tam min. Niewygodnych kwestii, znaków zapytania o niedawną przeszłość.

 

Narzucono zupełnie odmienny styl kampanii. I przeniesienie walki na front emocji. Tutaj  pisowczycy są najsilniejsi. Oni wcale nie mają narodu za bezładne zbiegowisko durniów, jak można by wnioskować z  kuriozalnych wypowiedzi. Ten temat pozostawiają bez dociekania i badań. Po prostu ich kampania nie dotyka sfery umysłu, a jedynie uczuć podprogowych. Ważny jest znak i natężenie. Wroga należy określić i przydać mu ujemne zabarwienie, sobie przypisać plus. Bardzo się do tego przydają stereotypy. Tabu nie ma. Można grać na każdej nucie, byle wywoływała pożądane wibracje. Na antyniemiecką, odruchową alergię, babcia z Luftwaffe jest jak znalazł. Następnym etapem mogą być krzywe nogi.

Zamiast harmonijnej muzyki mamy drażniącą grę na grzebieniu.

 

Ze stereotypów, w tej chwili najbardziej jest hołubiony anachroniczny, XIX wieczny szablon-schemat drapieżnego kapitalisty. Czy zwykły obywatel  w ogóle wie, co to jest oligarchia? Po co mu zresztą ta wiedza?  

Ważne jest tylko emocjonalne przyporządkowanie dźwięku do kategorii i znaku. To jak powtórka głupot, które wygadywał Adam Bielan w kamapanii AD 2005, trzeźwo zapytany przez oponenta, czy wie, co oznacza tak naprawdę liberalizm.  Przez tegoż Bielana straszliwie lżony. Oponent ze swymi argumentami się nie przebił, zabieg emocjonalny PiS-u jednak tak, a babiny z Podkarpacia do dzisiaj myślą, że liberalizm to jakiś czyn podły, po którym trzeba się spowiadać.

W tworzeniu aury Secound Life'-u, PiS-owcy pozostawili peleton daleko za sobą. Udało im się skutecznie, (jak pokazują sondażowe słupki) wmówić znacznej części wyborców, że sanacja Rzeczpospolitej wymaga poniesienia ogromnej ofiary w postaci wstydliwego sojuszu, ale rzecz się zbilansuje dodatnio. I okazało się, że pamięć społeczna Polaków jest jeszcze krótsza niż przewidywały to nawet pobłażliwe normy zachodniego świata. Osiągnięcia PiS po obraniu ich z propagandowego zadęcia wydają się być mizerne. A przecież, przez mistrzowskie zagadanie rzeczywistości, niebezpieczne osłabienie demokratycznej kontroli nad instytucjami państwa przechodzi w tym wszystkim niezauważone. 
 

Krzyczących larum aparatczycy zasypują słowotokiem. Zakrzyczenie przeciwnika Vide mistrz Kamiński (Michał), apelowane jest do najbardziej prymitywnych emocji. Nieważne są argumenty, istotne jest wywołanie wrażenia, że zakrzyczony jest uznawany za pokonanego. Obyczaje  przedszkolne, ale do takiego poziomu sprowadza się wywieranie nacisku na elektorat.  Treść haseł przestaje być ważna. Istotne jest nie to, co one zawierają, lecz jak są wygłaszane.

To tak jakby istotę sportu sprowadzić do rozprawy kiboli za stadionem. Gdzie argumentem nie jest osiągnięty wynik, tylko sztacheta.

 

 Poseł Dudziński (eksposeł, mam nadzieję, trwale) dał dzisiaj beztroski przykład manipulowania słowami. Z wartkiego potoku wymowy, którą zasypał w TOK FM Kolendę Zalewską wylazła beznadziejna niekompetencja, ale wrażenie zwycięstwa w dyspucie zostało potwierdzone przez fakt, że dziennikarka zdębiała i nie umiała znaleźć odpowiedzi na oczywiste głupoty.

 Przeciwnik polityczny remontuje zdewastowaną drogę? Zaapelujmy do negatywnych emocji potencjalnych pacjentów, do których nie dojedzie na czas karetka! 

Premier dokonał niebywałej volty, spychając czas brudnej koalicji do czarnej dziury. Jego dotychczasowa strategia każe przypuszczać, że po jakimś czasie usłyszymy nową wersję tego blamażu z podsłuchami i aferą CBA i wyjdzie na to, że Kaczmarek, Kornatowski, Netzel, kto wie może i nawet Ziobro, to ludzie Platformy. A przez pamiętny płot stoczni przelazł jeden z braci podsadzany przez drugiego. Na czatach postawili Kryże.

Pis nie ma silnego zaplecza intelektualnego. W świetle założonej strategii nie wydaje się to być w ogóle potrzebne.
Nie chce mi sie tu wymieniać nazwisk, ale większość „atrakcyjnych medialnie” filarów PiS, to osobnicy,  którzy w wyrobionych obserwatorach wywołują to osłupienie, to znów intelektualne szczytowanie.

Jak pomyślę, że znowu będę wysłuchiwał przez parę lat umysłowych wypocin genetycznych inteligentów, to przypomina mi się proza S.Lema, gdzie zagubiony w przerastającej go rzeczywistości bohater mówi do kolegi "Wiesz co? Kupmy sobie kojec kur. Będziemy im łby kręcić!"
 

 

tarantula
O mnie tarantula

Zazwyczaj maluję. Czasem piszę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (48)

Inne tematy w dziale Polityka