Media robią voltę. Przegrana Pis w wyborach, chociaż mało prawdopodobna, nie będzie na rękę wielkim prywatnym sieciom telewizyjnym. To mogłoby oznaczać poważne ograniczenie medialnej szopki, z jaką mamy do czynienia. Wciągającej i uzależniającej. Wedle psychologów mamy już do czynienia z nałogiem. Który nadawców cieszy, bo podnosi im oglądalność i wpływy z reklam. Dawniej lekceważone, będące domeną telewizji publicznej, debaty, wywiady, konferencje nazywane pogardliwie - „gadającymi głowami”, z biegiem lat zmieniły charakter i stały się atrakcyjną ofertą prywatnych stacji. To, co miało być misją telewizji publicznej przejęli obrotni i cyniczni prywaciarze. I jeszcze oferują to za darrmo, a publiczna telewizja każe sobie płacić za nędzne szczątki swojej "misji".
Jarosław Kaczyński wykrzykuje od dwóch lat o niebywałym wręcz ataku mediów na PiS (Oczywiście człek ten, niezwykle zasłużony dla polskiego słowotwórstwa, jakby zapomina, że taka rzecz niebywała ma miejsce raz, na początku, a potem to już codzienność). W owej polaryzacji ataku leżała z pewnością księgowa kalkulacja. To jest barwne widowisko. Media prywatne mają wciąż mniejszy zasięg oddziaływania niż publiczne, i trafiają do odbiorców intelektualnie wyrobionych. Dlatego tworząc telewizyjny show oparty o polityczną walkę, bardziej opłaca się stacjom wspierać taką grupę. Wyznawane poglądy nie mają tu najmniejszego znaczenia.
To przecież jest biznes, a nie intelektualna Kuźnica Ideologiczna.
PiS w pozycji przegranego, jako opozycja, nie jest dla wielkich sieci i gazet atrakcyjnym nabytkiem. To straszny sen Pana Ze Spotów. Zagrożenie dla spektaklu, który musi trwać!
Usunięcie Tomasza Lisa, wyraźna zmiana frontu komentatorów TVN 24, i inny ton Kamila Durczoka, sekundujących ostatnio nowym „intelektualnym odkryciom” PiS ,może oznaczać, że telewizyjne stacje nie chcą oferty rozrywkowej na najbliższe lata ograniczyć do kretyńskich teleturniei. Których poziom dla czytelnika np.”Więzi” jest obrazą boską, ale zgromadzona przed ekranami publika jest szczęśliwa, że zna odpowiedź na trudne pytanie o sumę dwóch trójek. W przeciwieństwie do zlanego potem nieszczęśnika przed kamerami.
Platforma Obywatelska u władzy, to scenariusz paskudny. Atakować nijak, bo oficjalnie to są „bracia w rozumie” i oglądalność zleci.
PiS, jako opozycja nie będzie dla tej kategorii odbiorców atrakcyjna. Gdy prywatne telewizje trafią wreszcie pod strzechy, sytuacja zmieni się diametralnie. Ale wtedy nastąpi polaryzacja, i będziemy mieli to, co zwyczajne w krajach o dłuższej tradycji wolnych mediów. Gdzie stacje mają określony profil, a ich dziennikarze od politycznej publicystyki, wyraziste poglądy. I ideologicznie angażują się w to, co robią. U nas na razie gonią za sensacją i Przenajświętszą Oglądalnością. Jeżeli mają jakąś ideologię, to prywatnie. I schowaną głęboko.
I nami manipulują. I jeszcze jakiś czas to potrwa. Na razie robią voltę. Skalkulowaną i wyrachowaną. Gdy po wyborach opadnie kurz bitewny, zwycięski PiS znowu spotka się na publicystycznych szańcach z Tomaszem Lisem. I innymi.
Jesteśmy bardziej sterowani niż nam się wydaje. Teoria informacji rozróżnia jednak sterowalność od sterowania. Jeżeli mamy szare komórki zacznijmy ich teraz używać ze wzmożoną czujnością



Komentarze
Pokaż komentarze (9)