Wczoraj miała miejsce interesująca dyskusja. W TVN 24, przez PiS-owców wdzięcznie nazywanej mianem WSI24(?). starli się w dyskusji Antoni Mężydło (PO), ze Zbigniewem Girzyńskim (PiS). Pomijając rytualne wymiany tęgich razów, z których młody przedstawiciel „jedynie słusznej drogi” wychodził na ogół bez szwanku, oberwał on jednak na koniec cios nokautujący.
Otóż pan Antoni zapytał z troską o to, dlaczego nikt z Przewodniej Siły Narodu nie ujął się za małżonką Pana Prezydenta RP, obrażaną co rusz przez Ojca Dyrektora? .W odpowiedzi na to usłyszeliśmy, że przecież pan poseł Paweł Graś z Platformy Obywatelskiej przyrównał nasze służby specjalne pod rządami koalicji , a zwłaszcza, ich metody, do Securitate i Stasi. Myślę, że w tym momencie nastąpi swoboda interpretacyjna.
Ja uważam,ze pan Girzyński monotonnym głosem, wyćwiczonym w spikerskim znoju Radia Maryja, próbował przenieść ciężar niewygodnego pytania w innym kierunku (Pan Mężydło litościwie tematu nie drążył, co jest tyleż rycerskie, co głupie). Wersja pisowców będzie zapewne inna..
Dla mnie, zastosowanie bajki Krasickiego o pierniku i wiatraku, jest tu jak znalazł. Ale zobaczymy. Złotousty tłumacz Cymański jeszcze nie przemówił.A sprawa potraktowania małżonki Prezydenta, jako poduszkę do igieł przez Ojca Dyrektora, ciągle pozostaje nie zamknięta.Przyrównanie spotkania prominentnych kobiet RP u Pani Marii Kaczyńskiej, do szamba, oraz grożenie „tej czarownicy” rozwiązaniem ostatecznym, nadal nie spotykają się z jakąś zdecydowaną reakcją zarówno szanownego małżonka, jak i szwagra. Nie chciałbym rzucać cienia na wewnątrzrodzinne układy, to rzecz osobna, ale honor rodziny w naszym tradycyjnym elektoracie, do jakiego odwołuje się Kaczyński, jest jedną z najwyższych wartości. Zwłaszcza u popierających PiS górali.
Zaiste opozycja nasza ma wyjątkowo marną kondycję! Powinni poprzez każde dostępne informacyjne medium ujmować się głośno za powszechnie szanowaną Marią Kaczyńską i. żądać satysfakcji za obrazę. Do skutku. Jakiegoś.
A może nie ma serca.
On, Tomasz Dudziński, Adam Hoffman i paru innych, aktywnych bojowników młodego skrzydła PiS, wyglądają, zachowują się i mówią jak klony jednego osobnika. Pomijając wspólny wygląd młodszego księgowego z londyńskiego City, wszystkich cechuje polityczny pragmatyzm. Podczepieni do silniejszego, żądni sukcesu, młode wilki wypierają ideowych przedstawicieli „stronnictwa genetycznego” zażartością i skutecznością. Każdy z nich jest mistrzem w grze na emocjach. Potrafią zagadać każdego, i chociaż plotą bzdury, potrafią wywołać u niewyrobionego, albo mniej uważnego słuchacza wrażenie zwycięstwa w dyskusji.
Obawiam się, że pełno takich w każdej formacji. Będzie musiało nastąpić potężne przewartościowanie. Bo nie będzie już można niebawem odnieść się do tradycji mając takie zaplecze.



Komentarze
Pokaż komentarze (8)