tarantula tarantula
29
BLOG

Gdzie jesteś, Panie Prezydencie?

tarantula tarantula Polityka Obserwuj notkę 6

Minął już kolejny dzień od ogłoszenia wyników wyborów, a Pan Prezydent RP w ogóle się do tego zdarzenia nie odniósł. A przecież 21 października to dzień szczególny. Historycznie ważny, i trudno nawet wyobrazić sobie, aby przeszedł bez prezydenckiego komentarza.

Mówi się, że wybory parlamentarne są świętem demokracji. Jej najwybitniejszym przejawem. Głębokim ukłonem, jaki w kierunku społeczności, kierują ludzie przejawiający pasję, zdolności (bądź o takich przymiotach przekonani) i gotowość do realizacji wielkich czynów na rzecz wspólnoty. Z prośbą o akceptację lub odrzucenie.

Mechanizm demokratycznego wyboru wyniósł też do najwyższej godności w państwie i Pana Prezydenta.  I to nakłada na Niego wielkie zobowiązanie służby całemu narodowi. Nie jednej Jego części, choćby najszlachetniejszej, bo nosiłoby to znamiona braku proporcji w równym traktowaniu wszystkich obywateli, jakiego się od rządzących wymaga.

 

Prezydent nie jest szczególnym przedłużeniem jednej z partii politycznych, a przynajmniej nie powinien nim być. Miarą wielkości polityka jest uświadomienie sobie własnych ograniczeń, i ich pokonanie. Lub przekonanie wszystkich o takim stanie ducha.

Dlatego Prezydent powinien odsunąć od siebie urazy i zachować się jak mąż stanu.  Dyplomatycznie. Nikt nie każe mu kochać lidera zwycięskiego ugrupowania, tak jak nie muszą się miłować rywale, których interesy nie są zbieżne, ale przecież pozdrawiają się zwyczajowo i gratulują sukcesów.

Warunkowanie uznania zwycięstwa w wyborach, od  przeprosin za jakieś wyimaginowane uchybienia czci majestatu, wygląda na małostkowość. No, ale od dwóch lat ilość osób, z jaką Pan Prezydent nie zamierza więcej utrzymywać jakichkolwiek kontaktów niepokojąco rośnie.

Z  Polakami, dla których przysięgał być ojcem!

 

Kraj to nie jest prywatny folwark jednego ugrupowania politycznego. Gdy nadchodzi czas zmian, Prezydent ma być patronem politycznych i społecznych procesów. Obywatele powierzyli Mu ogromny mandat zaufania i pokładają wiarę, ze wzniesie się ponad podziały i osobiste animozje. W duchu może nie żywić sympatii do tego czy owego, może nawet Donalda Tuska szczerze nienawidzić. Może czuć się przez niego dotknięty, czy nawet obrażony. To jest ludzkie, ale to jego prywatna sprawa. W  chwili obecnej jest On uosobieniem powagi Rzeczpospolitej, a Tusk reprezentuje przecież znaczną część Narodu, i ze społecznego mandatu ma próbować przekształcać kraj na lepsze. Gratulacje są oddaniem sprawiedliwości i uznaniem zwycięstwa. I jest to prezydencki obowiązek. Osobistą dumę i wybujałe ego trzeba zostawić za progiem. Przewodniczący Donald Tusk występuje tutaj jako symbol zmian, a Prezydent Lech Kaczyński ma być ich gwarantem. Osobiste relacje, jakie między nimi występują są tu bez znaczenia i obaj muszą je sobie głęboko schować. Nikt tu nikomu nie robi łaski!

 

Poza tym, dlaczego w imieniu Prezydenta głos zabierają inni, z bratem Ekscelencji włącznie? Przecież to niegodne!

Czy wierzyć mamy, że słowa kierowane do natrętnego warszawiaka, czy dziennikarki w jaskrawym kostiumiku, to prezydencka norma wychowania? Nie sporadyczne , odruchowe reakcje?

 

Prezydenckie milczenie napawa niepokojem i smutkiem. Może Najważniejszy Człowiek zaniemógł?

Czy to, jak podpowiadają już w radio psychologowie, jest syndrom bliźniaczy? Jak jeden cierpi, to i drugi?

Może to Zespół Trójkąta Weimarskiego? Mosiężnego trójkąta na drzwiach?

 

Gdzie jesteś, Panie Prezydencie?

tarantula
O mnie tarantula

Zazwyczaj maluję. Czasem piszę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka