tarantula tarantula
38
BLOG

Kręte ścieżki "savoir vivre"

tarantula tarantula Polityka Obserwuj notkę 13

Gorący okres długiej, bo blisko dwa lata trwającej kampanii wyborczej skłania do ciekawych refleksji na temat obecności  zwyczajnej kultury osobistej w życiu codziennym polityków. Można zgodzić się, że owe zasady  to rodzaj sztywnego gorsetu, krępującego naturalne odruchy, ale jednocześnie odróżnia nas od świata zwierząt. Z którego się wywodzimy, niezależnie od emocjonalnych zaprzeczeń ministra Orzechowskiego.

Nieformalne gesty, nie ujęte w żadne kodeksy, a stare jak społeczeństwa, smarują tryby społecznej machiny sprawiając, że życie bywa znośniejsze, a nieuchronne przykrości łatwiejsze do zniesienia. Przynajmniej tak bywa w świecie ludzi zwyczajnych, chociaż brak kultury osobistej w anonimowym , przeludnionym świecie bywa dolegliwy i jest przedmiotem polemik i dyskusji. 

A jak to jest u Wybrańców  Narodu? U Najlepszych z Najlepszych? Sól Ziemi Naszej, politycy z wyboru i społecznego mandatu bardzo dowolnie traktują owe niepisane prawa. Po obu stronach politycznego frontu padały uwagi i określenia budzące sprzeciw u zwykłych ludzi, bo w codziennych kontaktach oficjalnych niezwykłe. Ludzie, od których z racji wyniesienia przez Naród, wymagamy więcej wykazują się brakiem kultury właściwym niekiedy zwyczajom lumpenproletariatu. Argumentacja i słownictwo i merytoryczny poziom tak obniżyły rangę polityki, że w wysokiej frekwencji upatrywał bym także wyrazu protestu przed dalszym obsuwaniem się poziomu publicznej debaty. Obie strony w kampanii wyborczej poniosło, i nie podejmuję się rozstrzygać o palmie pierwszeństwa. Finał wyborów i reakcja na wynik pokazała różnicę i brak symetrii w reakcjach. Trzeba pochwalić liderów PO za spokój i brak przesadnego triumfalizmu.

Natomiast reakcje prominentnych działaczy PIS do wzorowych nie należą. Miarą kultury osobistej jest prezentowanie zewnętrznego stoicyzmu wobec zmian na politycznej scenie. Kto tego nie potrafi, do rządzenia brać się nie powinien! Emocje należy powściągać, a najlepiej zostawić je za progiem.  Reakcja Premiera na wyborczy wynik, i późniejsze wypowiedzi jego i innych czołowych polityków PIS są tej zasady zaprzeczeniem. Interesująca była wypowiedź Joachima Brudzińskiego o tym, że Prezydent nie ma obowiązku gratulować sukcesu liderowi zwycięskiego ugrupowania. Nie ma także zapisów ustawowych, że należy przy wejściu do pomieszczenia powiedzieć „Dzień Dobry” i że nie powinno się nażerać czosnkiem przed pójściem do opery.

 „..Kraj to nie jest prywatny folwark jednego ugrupowania politycznego. Gdy nadchodzi czas zmian, Prezydent ma być patronem politycznych i społecznych procesów. Obywatele powierzyli Mu ogromny mandat zaufania i pokładają wiarę, ze wzniesie się ponad podziały i osobiste animozje. W duchu może nie żywić sympatii do tego czy owego, może nawet Donalda Tuska szczerze nienawidzić. Może czuć się przez niego dotknięty, czy nawet obrażony. To jest ludzkie, ale to jego prywatna sprawa. W  chwili obecnej jest On uosobieniem powagi Rzeczpospolitej, a Tusk reprezentuje przecież znaczną część Narodu, i ze społecznego mandatu ma próbować przekształcać kraj na lepsze. Gratulacje są oddaniem sprawiedliwości i uznaniem zwycięstwa. I jest to prezydencki obowiązek. Osobistą dumę i wybujałe ego trzeba zostawić za progiem. Przewodniczący Donald Tusk występuje tutaj jako symbol zmian, a Prezydent Lech Kaczyński ma być ich gwarantem. Osobiste relacje, jakie między nimi występują są tu bez znaczenia i obaj muszą je sobie głęboko schować. Nikt tu nikomu nie robi łaski!” 

Żałosne w tym wszystkim jest wymuszanie przez rządowe agencje szacunku dla prezydenckiego urzędu. Sprawa bezdomnego imieniem Hubert, niekoniecznie świadomego podłości czynu jakiego się dopuścił mogła budzić wątpliwości, ale już grzebanie prokuratury w taśmach archiwalnych TVP i poszukiwanie dowodu na obrazę majestatu przez Romana Giertycha (program FORUM z 3 września), nie współgra już nijak z działaniami prokuratury toruńskiej, która ustaliła :

 „…. co jest, a co nie jest obrazą prezydenta, i na początku września odmówiła wszczęcia postępowania w sprawie tzw. wykładu o. Rydzyka, podczas którego obraził on pierwszą damę i znieważył prezydenta. - Zachowanie znieważające musi być na tyle wyraźne, by mogło być uznane za przejaw poniżenia, pogardy, a nie jedynie za przejaw lekceważenia, tłumaczył w Sejmie prokurator krajowy Dariusz Barski.” 

Dziwne roszady we władzach, w prokuraturze i harce Macierewicza muszą budzić niepokój. Przedstawiciele PIS bronią się, że konstytucja nie została złamana. Można zatem domniewywać, że prawo i sprawiedliwość to nie są  pojęcia tożsame z kulturą.

A przyzwoitość? Ona pewnie niewiele dla tej formacji znaczy. Mam nadzieję, że wyborcy postanowili właśnie przyzwoitości przywrócić właściwą rangę.

tarantula
O mnie tarantula

Zazwyczaj maluję. Czasem piszę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (13)

Inne tematy w dziale Polityka