Podobno pamięć społeczna jest króciutka i koniunkturalna. A to nieprawda, bo okazuje się ,że może być wybiórczo długa, jeżeli jest to na rękę rządzącym. Na tym przede wszystkim opiera się tak zwana polityka historyczna. Wedle jej przeslania, rząd Jana Olszewskiego okazał się najlepszym rządem w Polsce Niepodległej, od 1918 roku.
Nie był bez jednak bez wad, bowiem zgodnie z blisko 2-letnią tradycją, najlepszym ministrem spraw zagranicznych od czasów Stoigniewa i Zbrozło (dwór Mieszka I),jest niejaka A.Fotyga. Okazuje się jednak, że była jeszcze inna poważna skaza na najlepszym z rządów. Otóż wiceministrem MON był tam Sikorski Radosław. Mroczna tajemnica "Nocnej zmiany" mogła stanowić zatem ową tajemnicą państwową, zbyt wstrząsającą, aby ujawnić ją światu.
Może teraz Donald Tusk dostąpi łaski objawienia i z ust Najwyższych ją usłyszy?
Pewien "Byt biologiczny" zaczął, zdaje się, pilnie pracować na konto jakiegoś hipotetycznego lidera wyborów prezydenckich AD 2010.
Mimowolnie.
Obie części Bytu noszą potworne brzemiona tajemnic, których nie mogą wyjawić. Co jakiś czas słyszymy pełne cierpiętniczych westchnień wyznania " Gdybyście Państwo mieli moją wiedzę, to..." Dramatyczne, wiele mówiące zawieszenie głosu, znaczące łypnięcie. Żal ściska zakończenia organów! I owa najwyższa odpowiedzialność!
Ktoś mały i podły nie zawahałby się, i posłużył tą straszną, tajemną wiedzą w celu dyskredytacji politycznych wrogów.
Widocznie bywają powody najwyższej natury, które nakazują trzymać zamknięte usta, przy bolejącym sercu.
Negocjacje amerykańskie rzucają cień na moralną postawę byłego szefa MON. Dopiero teraz widzimy, dlaczego Premier zdecydował się sympatycznego na pozór ministra wymienić na pełniące obecnie tę rolę Cybernetyczne Zjawisko.
Sikorski ośmielił się domagać należytej gratyfikacji za wspomożenie aktywnej, ale kontrowersyjnej polityki bliskowschodniej USA! Aż to koniunkturalny prostak!
Wszak dewizą Polaków jest -walka za wolność Waszą i Naszą! Za darmo.
Historia dobitnie pokazała, że ta dewiza działa tylko w jedną stronę, i wychodziliśmy na tym, jak pewien XVIII-wieczny spekulant nazwiskiem Zabłocki.
Świat od wieków stosował w takich sprawach zasady merkantylne. Idealizm w podobnych sprawach uważany był za rzecz chwalebną, acz delikatnie mówiąc nieroztropną.
Może to jest herezja, co powiem, ale na bezinteresowne porywy uczuć w polityce może się z rzadka zdobyć supermocarstwo. Nas po prostu na to nie stać.



Komentarze
Pokaż komentarze (8)