tarantula tarantula
60
BLOG

Syndrom odstawienia

tarantula tarantula Polityka Obserwuj notkę 4

„Żeby wreszcie było nudno!” Nieraz  słyszałem takie westchnienia ludzi zniesmaczonych, często oburzonych, a przede wszystkim zwyczajnie zmęczonych. Całe dwa lata podniesionego poziomu adrenaliny musiało doprowadzić do wypalenia wszystkich. Wysoki poziom podniecenia, stymulowany dawkami papierowej, a nade wszystko elektronicznie przetworzonej trucizny, osiągnął punkt szczytowy i nieuchronnie zaczął nam zjeżdżać. I nastąpiła faza pozornego uśpienia, ale jak to w nałogach zwyczajnie, nadejdzie niechybnie głód.

Wraz z oczekiwaniem na normalność pojawiły się niekorzystne oznaki uzależnienia. Wciągnęło naród do tego stopnia, że nasza zwichrowana podświadomość zaczyna domagać się dalszego ciągu. Jak narkomani, ludziska czekają na nowe awantury, podziały, afery. Rząd jeszcze nie powstał, a już sklonowane Kasandry płci obojga wieszczą rychły zawał obwoływanej przez Tuska szczęśliwości. Z nadzieją na widowisko, bo to, co było dotychczas, mimo swojego potencjalnie groźnego dla wszystkich finału, póki co, obiecywało niezłą zabawę. I, żeby nie było tu do mnie zarzutów o stronniczość w podejściu do problemu, chcę podkreślić, że nie ma w takim podejściu żadnego politycznego kontekstu! Prawdą jest, że pierwszy krok w kierunku uspokojenia nastrojów uczynił PIS, wykluczając z wielkiej polityki farbowanych chłopów i żywą endecką skamielinę. Barwy walki przyblakły, i stało się jasne, że stronnictwo Braci Kaczyńskich (a co mi tam!) stawia wszystko na jedną kartę. Albo inaczej- do budowanego karcianego pałacu dokłada odważnie następną.

Kac powyborczy dotknął w pewnym sensie wszystkich. Czy ktoś nadużywa, bo lubi, czy robi to z fizjologicznego przymusu, „zespół dnia drugiego” uderza ponad politycznymi preferencjami. Staropolska recepta każe wołać o klin. O leczniczą dawkę trucizny. Żaden tam medialny esperal. No i co się porobiło? Normalnie ma być? Zwyczajnie? Nie będzie już obelg, wyzwisk? Kochać się wszyscy będziemy? Polacy??A niedoczekanie!

Wciągnęło nas nieodwołalnie i coś wewnątrz woła o więcej. Oznaki nałogu. Media, jak dealerzy, muszą z czegoś żyć, nie będą przecież plajtować i składać z siebie ofiary na ołtarzu narodowego pojednania. Syndrom odstawienia będzie króciutki. 

Medialny spektakl, jaki mieliśmy okazję oglądać uzmysłowił nam wszystkim nasze specyficzne i bardzo znamienne uzależnienie od źródeł informacji. Nie sposób samemu zbudować sobie obrazu świata bez subiektywnie opracowanej i podanej do konsumpcji medialnej papki. Uczta sępów nie jest widowiskowa. W przyrodzie. W świecie wszechogarniającej prasowej i elektronicznej informacji jest widowiskiem na tyle rozreklamowanym, że staje się pożądane. Bo sięga do najniższych pokładów  człowieczej jaźni. Dlatego spokoju nie będzie.

Przegapiliśmy moment, w którym można się było zatrzymać i sprawić, żeby jednak było nudno. Na pewno nie będzie. Ale moim marzeniem, pewnie nieziszczalnym, będzie uciecha związana z barwnym, długo trwającym rozkładem opozycji, i traceniem elektoratu rozczarowanego dla tych politycznych mamutów. Na tyle medialnie atrakcyjna, że pozwoli rządzącym z nieuchronnymi, ale minimalnymi jednak wstrząsami, robić swoje dla pożytku nas wszystkich. 

 Po wyborach w mojej górskiej wiosce, w miejscu wielofunkcyjnym, „U Józefa”, do stolika z siedzącym smętnie nad kufelkiem, wielkim zwolennikiem PIS, ktoś rzucił pytanie: ”No i Tadziu, co tam powiesz?”-„Ano, cóż, tak dobrze żarło i zdechło!”  Nie martw się Tadziu! Jeszcze nie zdechło, a jeżeli nawet do tego dojdzie, media wynajdą Ci nowe.  

tarantula
O mnie tarantula

Zazwyczaj maluję. Czasem piszę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka