tarantula tarantula
75
BLOG

Wernyhora Łukasz Schreiber

tarantula tarantula Polityka Obserwuj notkę 6

Po wyborczym wstrząsie Pisoludki Salonowe ofensywnie przeszły od uprawiania polityki historycznej, do niezwykle inspirującej polityki futurystycznej. Ja raczej jestem zwolennikiem Zingh-Hao, który wykluczał istnienie jakiegoś wczoraj, doceniając jednakże wspomnienia jako element budujący doświadczenie.

 

 

Wedle tej filozofii jutra nie ma! Trzeba go dopiero zbudować.

Wobec niepewnych warunków wyjściowych „jutro” jest bardzo trudno przewidywalne. Można budować plany i prognozy, ale nie domknięte. Uniemożliwia to brak jasnych warunków brzegowych właściwy dla sytuacji dużej wrażliwości na nieprzewidziane, nawet drobne zaburzenia, w myśl teorii chaosu deterministycznego.

 

A cudownie rozmnożone Kasandry płci obojga już wszystko wiedzą i wieszczą upadek Tuska i Jego rządu, zanim go jeszcze Element Bytu Biologicznego zaprzysiągł. I zanim nowi ministrowie zaczęli na dobre Polsce szkodzić.

Śp. Jan Kaczmarek uroczo i barwnie opowiadał o syndromie przywarcia d..y do stołka, i potwornym bólu odłączenia. O pieszczonej rewanżystowskiej, mściwej wizji upadku następcy, co to zabrał lube konfitury władzy, i którymi ma się w marzeniach przegranego udławić. A przecież nie o urażone ambicje tu chodzi, a o dobro nas wszystkich. O kraj, a nie małostkowe, urażone uczucia.

Nie tylko wielkich to dotyka. "Wściekłość i wrzask"(że posłużę się klasykiem) zawiedzionych pisoludków, i tzw. frustracja trawiąca, każe im z snuć wizję potwornego upadku  i dokonywać odważnego sondowania naszej pamięci. Z nadzieją na przekonanie do zakłamanego obrazu przeszłości.

 

Pisze Pan Łukasz Schreiber, sądząc po tekście „Gabinet Drętwych Teoretyków”(http://lukasz-schreiber.salon24.pl/46996,index.html), wielki zwolennik PiS, w żalu nieutulony po solidnym wyborczy laniu, że w Pis-owskim rządzie sporo było fachowców. W tym niezaprzysiężonym jeszcze, a zdaniem Pana Łukasza miernym i już skazanym na porażkę, jeden jest tylko Zdrojewski. Litościwie to pominę. Tak jak i ocenę rządów koszmarnej koalicji, której wyborcza większość dała odpór, a akolitom Prezesa wciąż widzi się jako raj utracony.

 

Zresztą z panem Łukaszem jest pewien kłopot, ponieważ Jego wizytówka kłóci się z treścią wywodu.

Jeżeli student, to metrykalnie nie jest podejrzany, i  jako apologeta PIS jest zapewne żarliwym zwolennikiem lustracji. Jak cała rzesza takich, którzy nie spędzili miłych chwil w pokoju przesłuchań, gdzie nieogolony cham w podkoszulku, kładł na Dzień Dobry milicyjną pałkę na stół. I nie mogą znać całego tła złamań ludzkich postaw.

 

Jeżeli zaś Pan Łukasz mieni się być konserwatystą, to zdaje się pomylił etykiety, bo pewnie zwiodło go wielkie marzenie Jarosława Kaczyńskiego o szerokim froncie konserwatywno-ludowym. Ten pierwszy człon nazwy pewnie go omamił.

A przecież  Pan Jarosław posługuje się językiem i filozofią raczej Karola Marksa, niż Edmunda Burke’a i François René de Chateaubriand’a. Chociaż, z drugiej strony, Pierre Joseph Proudhon, wielki teoretyk konserwatyzmu, ojciec anarchizmu, był patronem ruchu robotniczego, rywalizującym o wpływy z Marksem. Ale to raczej egzotyka lewicy, jej manowce. Co mógłby prawdziwie lewicowy, „solidarny” (nie socjalista, bo słowo kojarzy się źe!) Jarosław Kaczyński mieć wspolnego z ekstremą?! Z interesujących wypowiedzi „genetycznych inteligentów”PIS, wynika jasno, że konserwatyzm pojmują oni nader mgliście, mylnie sądząc, że sprowadza się on do ostentacyjnego manifestowania uczuć religijnych i obronie życia zagrożonego przez zachodnią zgniliznę. Kiedyś istotnie, w języku potocznym taką postawę nazywano „konserwatyzmem”. To kiedyś, widocznie znaczy i teraz, i jest przykładem anachronicznego pojmowania świata. A to, co owi tytani ducha sądzą o liberalizmie, to się pewnie do cytowania nie nadaje.

Czytając Pana Łukasza myślę ze wzruszeniem o swoich studenckich latach i konstatuję po raz setny, że zazdrościć mi przychodzi tej pewności, i jedynie słusznej racji właściwej młodości.

Na uświadomienie sobie własnych ograniczeń i w związku z tym na wyrobienie własnego oglądu świata trzeba jeszcze chwilę poczekać.

A wieszczby możliwe są do spełnienia zawsze. Gdybyśmy zajrzeli do archiwum Salonu za czas jakiś to pewnie któraś z kasandrycznych wizji może i się spełni. Chociaż będzie to raczej kompilacja wielu krakań.

I wątpię by znaczącą pozycją miała by tu być przepowiednia Pana Łukasza.

 
tarantula
O mnie tarantula

Zazwyczaj maluję. Czasem piszę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka