Premier Donald Tusk wygłosił expose’, czyli zarys manifestu programowego rządu na najbliższą kadencję. Nie wchodzę teraz w istotę przesłania, ale faktem jest, że niezależnie od zapatrywań i politycznych sympatii, rzecz jest pod względem wagi w chwili obecnej, dla naszego kraju najistotniejsza. Po wystąpieniu Premiera Tuska nastąpiła oczekiwana przez wszystkich sejmowa debata, która ma na celu wartościowanie przedstawionych tez, właściwą ich ocenę, i ma dać argumenty do nieuchronnej korekty.
Przecież pomyślność kraju jest wspólnym celem c a ł e g o parlamentu, rządu i Prezydenta. Dlatego ta debata ma takie kapitalne, pierwszorzędne znaczenie dla nas wszystkich. Pan Jarosław Kaczyński, były już premier wygłosił swoje przemówienie. Nie chcę tu oceniać zawartości merytorycznej, intencji w ocenach personalnych i spodziewanego przez wszystkich odniesienia się do wyborczej arytmetyki. Lecz chcę zwrócić uwagę na znamienny ciąg dalszy. Po wygłoszonej mowie Pan Expremier dal dobitnie do zrozumienia całemu narodowi jak rozumie rolę i posłannictwo polityka. Opuścił salę sejmową i w chwili obecnej daje upust swoim emocjom na konferencji prasowej. Dzieje się to w czasie, gdy określane są wytyczne według których będzie kształtowany byt nas wszystkich.
Wszyscy solidarnie zrzucamy się na naszych parlamentarzystów, polecając ich opiece kraj i mniemając, że oni uczynią go lepszym. Pan Kaczyński pieniądze wziął i w czasie, gdy obowiązek nakazuje szefowi największej opozycyjnej partii czynnie uczestniczyć w debacie o podstawowym znaczeniu dla Ojczyzny, on wyładowuje swoje frustracje przed dziennikarzami!
I jeżeli mieliśmy wątpliwości co do rozumienia służby publicznej przez Pana Prezesa, to widzimy teraz, że dla niego rządzenie krajem, to wzięcie go w dzierżawę na dogodnych warunkach. On nie rozumie, że rządzić, oznacza służyć. On tę rolę odwraca!
Wedle tego sposobu rozumowania celem opozycjonisty jest agresywnie przeszkadzać temu, który go smakowitych konfitur pozbawił. Z intenncjami, które nic wspólnego nie mają z naprawą Rzaczpospolitej. Pomyślność Ojczyzny jawi się tu jako puste hasło, którym można mamić lud, przez wiernego przybocznego, Jacka Kurskiego, określany jeszcze dodatkowo odcieniem.
Partie polityczne, parlament , rząd, wszystko to finansujemy z naszych podatków.
Okazuje się, że wcale tego nie pragnąc, płacimy za psychoanalizę liderów partyjnych, którzy zbolałe i nadszarpnięte ego koją na prasowych konferencjach, w czasie, gdy obowiązek sowicie opłacony obliguje ich do czegoś innego.
Czy to nie jest pospolite złodziejstwo?



Komentarze
Pokaż komentarze (12)