Doszło do tego, że trudno uwierzyć w niezależność jakiejkolwiek instytucji niezależnej, czy niezawisłość sądu z założenia niezawisłego.
Dawniej, przez prostą kontynuację praktyk z czasów słusznie minionych, znaczną część zjawisk społecznych uzależniano od politycznej koniunktury. Rewolucja moralna miała temu dać odpór zdecydowany, ale nie dała. Co więcej, rządy PIS opierały przebudowę etyczną społeczeństwa na podporządkowaniu sądownictwa władzy wykonawczej na wzór PRL-owskich praktyk. I akcentowany monteskiuszowski trójpodział, który przynajmniej od początku lat 90-tych próbowano wskrzesić, zaczął być kontestowany.
Konstytucja RP Art. 10.
1. Ustrój Rzeczypospolitej Polskiej opiera się na podziale i równowadze władzy ustawodawczej, władzy wykonawczej i władzy sądowniczej.
2. Władzę ustawodawczą sprawują Sejm i Senat, władzę wykonawczą Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej i Rada Ministrów, a władzę sądowniczą sądy i trybunały.
W społecznej świadomości wcale nie było to takie oczywiste. Zbyt mocno ciążyły nad nami niedobre doświadczenia poprzedniej epoki i fatalna kontynuacja. Ale próby restauracji autonomii sądownictwa zostały drastycznie powstrzymane.
Dla Jarosława Kaczyńskiego niezawisłość sądów to było takie tam gadanie, i jego działania za czasów „brudnej koalicji” nie szły wcale w kierunku sanacji porządku konstytucyjnego, ale przeciwnie, w kierunku jeszcze większego podporządkowania sądownictwa władzy wykonawczej. Zgodnie zresztą z praktyką dziesiątek lat, gdyż niezależnie od konstytucyjnych zapisów, wymiar sprawiedliwości faktycznie był orężem w ręku rządzących. Zawieszając de facto konstytucyjny porządek, tłumaczono to potrzebą naruszenia prawa dla większego, szczytnego celu, jakim miała być walka ze złem. Oczywiście zło zostało zdefiniowane autorsko przez liderów PIS, i w tej filozofii prawo nader często ze sprawiedliwością kolidowało. Zamiast zmienić przepisy i procedury, psy gończe Prezesa poszły na skróty. Gwałcąc często prawo, ale w założeniu, w celu jak najbardziej zbożnym.
Przechodząc do opozycji. Jarosław Kaczyński w swoich ocenach poczynań obecnej władzy, posługuje się utartym szablonem, a’priori oceniając działania następców wedle swojej miary. Co do sposobów. Odmawia im za to słuszności celu, który musi być podły, skoro to nie ON dzierży stery, ale formacja, która w jego rozumieniu uosabia to, z czym przez ostatnie dwa lata zaciekle walczył. I potwierdza w ten sposób oryginalne, własne rozumienie władzy, która nie jest służbą publiczną dla dobra ogółu, tylko panowaniem.
„Abstrahując od tego wyroku - działa zupełnie jasny mechanizm: koniec z walką z korupcją, koniec z uchyleniem przywilejów, swoistego immunitetu, jaki mieli przez cały okres do 2005 roku ludzie władzy” - tak orzeczenie ocenił były premier Jarosław Kaczyński. (PAP)”
Czyli przekładając na ludzki język n i e z a l e ż n i e od wyroku, mamy do czynienia ze zjawiskiem recydywy, i następcy zawłaszczają wymiar sprawiedliwości w całości, czyniąc zeń instrument gry politycznej. A Platforma Obywatelska spłaca dług znienawidzonym przez Prezesa elitom. I nikt nie wmówi liderowi PIS , że świat może mieć oblicze odmienne, niż manichejska, czarno biała facjata.
„Aleksandra Jakubowska została wczoraj uniewinniona przez sąd od zarzutu bezprawnych zmian w ustawie o rtv. Z czworga oskarżonych sąd skazał tylko prawniczkę z KRRiT. To porażka teorii o "grupie trzymającej władzę" - mówią ci, których raport Zbigniewa Ziobry zaliczył w jej skład. (………)Wyrok jest nieprawomocny. Złożenie apelacji polecił prokuraturze minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski; odwołanie zapowiedzieli też obrońcy skazanej na rok więzienia w zawieszeniu Janiny S.”
Mnie się ten wyrok nie podoba. Ale wbrew oburzonym głosom, chciałbym zalecić cierpliwość. Może to jest jednak triumf sprawiedliwości i właściwego porządku prawnego nad zdewastowanym poczuciem równego, uczciwego i moralnego traktowania wszystkich ludzi. Dlatego jestem niezwykle ciekaw uzasadnienia. Chciałbym, aby stanowiło to przełom w podejściu nas wszystkich do rzeczywistego podziału władzy. I odzyskaniu przez sądy właściwej im, i należnej rangi.
Minister sprawiedliwości w sposób oczywisty dał wyraz szacunku dla procedur, i nie zamierza w tej sprawie pozostawać bezczynnym. Temida po ostatnim, niezbyt promiennym okresie ma potargane szaty, a zsunięta przepaska pokazuje zezowate oblicze. Waga ma nierówne szalki i fałszowane odważniki.
Poczekajmy na ciąg dalszy tej sprawy, i może doczekamy chwili, że praktykowany przez PIS dwupodział władzy zostanie zastąpiony tym właściwym, wynikającym z art. 10 konstytucji. A Bogini Sprawiedliwości doprowadzi się do porządku, i będzie miała na oczach porządnie zacisniętą opaskę.



Komentarze
Pokaż komentarze (17)