Wielki guru konserwatywnych liberałów zapisał w "Teorii uczuć moralnych" znamienne słowa:
„Mając na celu swój własny interes, człowiek często popiera interesy społeczeństwa skuteczniej niż wtedy, gdy zamierza służyć im rzeczywiście.”/Adam Smith/
Lat od zapisania tych słów minęło z górą dwieście, czasy się zmieniły i ja proponowałbym dla przywódców politycznych zmienić owo "często" na słowo "zawsze".Osobiste korzyści mogą być różne, ale nasz naród w sposób prosty i przyziemny kojarzy je z pozyskiwaniem dóbr. I słusznie, bo jest to nasza baza, a preferowanie w czasach mojej młodości ideału człowieka ubogiego, ale zarazem uczciwego i prawego było szkodliwym idiotyzmem. Jeżeli patrzymy na przywódcę, który nic nie ma, niczego się nie dorobił, a co więcej owo dorabianie się traktuje jak delikt, to traktujmy takiego z bardzo ograniczonym zaufaniem.
Ktoś, kto nie ma szacunku dla dóbr materialnych, i nie dba o swój komfort, z duża dożą prawdopodobieństwa w podobny sposób będzie traktował majątek innych. Możliwe też, że jest nieudacznikiem, a ostentacyjna abnegacja pokryć ma niemoc. Wtedy walka z potężnymi przedsiębiorcami dla poklasku gawiedzi, może być motywowana po prostu gryzącą zazdrością. Tak, jak zawód doznany przy staraniach o wejście na salony może budzić u takiego zawiść, skutkującą atakiem na znienawidzone elity.
Jeżeli Jarosław Kaczyński pochyla się nad narodem ze słowami „Chcę Waszego dobra!”, Polacy gorączkowo starają się dobra pochować.



Komentarze
Pokaż komentarze (6)