Poczytałem trochę w tekstowych źródłach o Kościuszce. Tadeuszu Kościuszce. Co to była za zakała!. A Jan Henryk Dąbrowski? Nie uwierzylibyście!
Dajcie mi kogokolwiek ze świetlanych postaci naszej historii. Tydzień mi wystarczy, a w miejscu posągu zobaczycie na postumencie nieco zaschłego łajna. Czasem pomieszanego z krwią.
Podsumowanie naszych ostatnich dwudziestu lat natrętnie przywodzi na myśl ciężkie słowa Churchilla o polskim narodzie.
W młodości zaczytywałem się Knutem Hamsunem. Gdy później poznałem jego popaprany życiorys, nie zmieniłem przecież zdania o wielkości jego pisarstwa.
I Nobla nie odebrałbym mu na pewno.
A Szczypiorski? Można mieć w życiu zakręty jak TW"Mirek", ale nie umniejsza to wielkości dzieł takich jak "Piękna pani Seidenman", czy "Msza za miasto Arras"!
Pytany przez reportera zwyczajny człowiek marznący raniutko przed bramą MPiK odrzekł, że świadomy jest sparszywienia niejakiego "Bolka" i liczy na potwierdzenie swoich pejoratywnych uczuć u Gontarczyka i Cenckiewicza. Którym wierzy bez zastrzeżeń.
W kolejce byli tylko tacy, co wyrażali się w podobnym duchu, albo nie chcieli gadać w ogóle. Przynajmniej w tej kolejce.
W jaskini na pograniczu pakistańskim wychudły długobrody mąż w pusztuńskim berecie na głowie, odkłada telefon satelitarny i mówi do współbraci pilnie poszukujących na małym globusie kraju Bolanda:
-"Na nich szkoda bomb! Allach w swej mądrości zabrał im rozum, i oni wykończą się sami!"



Komentarze
Pokaż komentarze (5)