W jednej z książek Henryka Bardijewskiego opisany jest przypadek pewnego PGR-u, który w czasach realnego socjalizmu bardzo dobrze sobie radził. Otóż główny księgowy z owego rolniczego molocha obstawiał regularnie, z dużym powodzeniem gonitwy na Służewcu.
Jest to jakiś sposób wyjścia z finansowej zapaści.
Mamy teraz kumulację w Totolotku.
Gdyby rząd wyznaczył jakąś ustaloną kwotę i zainwestował w kupony, to może udałoby się opędzić jakieś pilne potrzeby.
Pan Joachim Brudziński sugerował kiedyś (co prawda niejednoznacznie, więc może to taka prawda, jak wszystko, co szanowny poseł wygaduje) posiadanie przez Donalda Tuska jakichś złowieszczych mocy nadprzyrodzonych.
Może już pora to sprawdzić, i zachęcić Premiera do zakreślenia liczb na loteryjnym bilecie?
Niechże wreszcie coś zrobi, bo przy pemanentnej prezydenckiej obstrukcji, marnej jak dotąd kondycji koalicyjnej, i oportunistycznej tylko dla zasady opozycji, może niedługo zabraknąć źródeł finansowania czegokolwiek.
A może koalicyjny rząd rząd wymyśli jaką nową, trefną loterię liczbową, gdzie podstawieni przez ministerstwo finansów figuranci, będą regularnie zasilać Skarb Państwa.
Jak nie udało się miłością, to może spróbować trzeba bezdusznej kalkulacji i sprytu?



Komentarze
Pokaż komentarze (3)