tarantula tarantula
56
BLOG

Gabinet Osobliwości

tarantula tarantula Polityka Obserwuj notkę 12

Mówią już kasandrycznie co poniektórzy, że u nas już zwolna materializuje się świat Barei. Ekipa Premiera gwałtownie zmieniając kurs wprost od polityki miłości przechodzi do pospolitego chamstwa, budząc przy tym niechętne zdumienie nawet życzliwych i gotowych wiele wybaczyć zwolenników. To, co wyczyniało się przy okazji unijnego szczytu w Brukseli, poniekąd było szczytem wstydu dla Polaków przejętych wizerunkiem Ojczyzny i jej postrzeganiem na zewnątrz. Przy wybitnym udziale Lecha Kaczyńskiego, który chciał w Brukseli po prostu być, strojąc się przy okazji w szatę męczennika. Jednak Prezydent, zamiast iść za ciosem, i wykorzystać tę specyficzną cechę ludzkiej natury, która każe sprzyjać i współczuć pokrzywdzonym, przeszedł do iście samurajskiej ofensywy.
Ojciec Narodu grożący przy świadkach dziennikarce „że ją wykończy”, znowu wprawił w zażenowanie nie tylko swoich żarliwych wyznawców, ale i wszystkich rodaków zatroskanych ponurą wizją Polski jako dyżurnego wariata Europy.
To już nie Głowa Państwa jest, ale wątroba jakaś, z chorym żółciowym woreczkiem. Zgroza!

Ale dla pokrzepienia serc wspomnę, że współcześnie dzieją się na świecie jeszcze dziwniejsze rzeczy, które włos na głowie ze zdumienia unoszą. Mój się w każdym razie zjeżył.
Metropolita Kirył, w imieniu Patriarchy Moskwy, poświęcił przedwczoraj w Hawanie świeżutko pobudowaną cerkiew Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego. Na uroczystości byli obecni obaj bracia Castro, którzy dostali specjalne podziękowania za wybitny wkład w budowę świątyni. Uroczysta msza trwała ponad trzy godziny, co dla Kubańczyków, zahartowanych w trudach wysłuchiwania przemówień El Comendante, zdało się pewnie drobnostką. Dla mnie rzecz wymyka się już wyobraźni. Kompletnie tego nie rozumiem!

Doktryna „Socialismo e muerte!” nakazała relegowanie wszelkich irracjonalnych, i niemarksistowskich wierzeń, jeżeli już nie do morza, to z pewnością poza gorące plaże wyspy.
Oczywistym jest, że system zniewolenia, dziadostwa i biedy musi w końcu pęknąć, stąd pewnie puszczanie kaprawego oka Fidela, do przedstawicieli innych form organizowania rzeczywistości dla obywateli, ale ja oczekiwałbym raczej przyjaznego pomrukiwania w kierunku Florydy, i powrót wygnanego ongiś katolicyzmu. Który miał swój kubański odcień i specyficzną, nie znaną gdzie indziej żarliwość.
Ale to umizgiwanie się do Kacapii to curiosum jakieś jest. Jak jeszcze sobie wyobrażę czekoladową zbieraninę żegnającą się w cerkwi od lewej do prawej, i walącą pokłony przed ikonami, to moja imaginacja staje mi dęba.

W co Ruskie grają? Za tę cholerną tarczę w Europie Środkowej wstawią tam radar jakiś?
I znowu będziemy mieli kolejny kubański kryzys, czy co?
Wyciągam właśnie z kredensu „Havana Club”. “Biez vodki nie razbieriosz!”

tarantula
O mnie tarantula

Zazwyczaj maluję. Czasem piszę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Polityka