Jeden z jego podkomendnych, zadał sobie trud i z posiadanych prywatnie zbiorów zdjęć i fotografii przygotował wystawę obrazującą dzieje Inspektoratu „Michał-Maria”, i z powodzeniem eksponował w kilku miastach Polski. Poproszony o udostępnienie materiałów dla Muzeum Armii Krajowej w Krakowie, gdzie naszykowano nawet specjalne miejsce dla wystawy stałej poświeconej formacji generała Ostrowskiego, stanowczo odmówił. Według jego relacji, w powstanie krakowskiego Muzeum Armii Krajowej byli oto zaangażowani ludzie, którzy w czasie okupacji mocno się w poglądach na pewne sprawy z generałem różnili. A jeden z nich gdzieś w okolicach lipca 1943 roku wielce Nieczuję- Ostrowskiego znieważył. I nie dość, że nie przeprosił, to jeszcze uporczywie zaprzeczał po wojnie wielu faktom podawanym w licznych publikacjach generała. Tyle lat minęło, a jeden chłopak(89 l.) nie może darować drugiemu (90 l.) jakichś przebrzmiałych animozji, skutkiem czego ludek krakowski owego udokumentowanego kawałka historii nie zobaczy. A przynajmniej nie w tym miejscu…..
***
W jednej z książek Andrzeja Szczypiorskiego, pisarza bardzo mi bliskiego, mimo mocno pokręconego życiorysu, jest przedstawiona dość szczególna historia. Oto jedna z bohaterek, cudem uszła z grozy holocaustu, i wyemigrowała do Ziemi Świętej, aby zacząć życie z nową nadzieją na przyszłość. I oto, niedoszła ofiara nazistów, z ogromnym przejęciem i ekstazą, której nie mogła sama u siebie pojąć, patrzyła jak młodzi żołnierze z opaskami z Gwiazdą Dawidową na ramieniu, kopniakami wyrzucali z domów przerażonych palestyńskich Arabów. W rosłych chłopakach w zielonych mundurach, z podwiniętymi rękawami koszul, w ich butnej postawie i okrucieństwie, było coś dziwnie znajomego. Nawet sposób, w jaki dzierżone w dłoniach peemy zataczały łagodne łuki przed skulonymi ze strachu Arabkami, był do czegoś łudząco podobny. A gwiazda Dawidowa z symbolu hańby awansowała do godła równemu hakenkreuzowi. Dziewczyna patrząc na te sceny czuła uniesienie i dumę. I krzepiące poczucie siły…….
***
Pełne pasji i osobistego zaangażowania tłumaczenie Prezydenta o bezustannym obrażaniu go przez Lecha Wałęsę, nie przebiło się do świadomości Zachodu i ich sposobu patrzenia na świat. Czego dowodem są liczne publikacje prasowe, szczególnie ta ostatnia w Associated Press.
Odmawiając Wałęsie udziału w Prezydenckiej Gali, Lech Kaczyński wysłał w świat sygnał, że jest to impreza prywatna, a zaszczyt obcowania z gospodarzem wyznaczają jedynie kryteria osobistej sympatii. I tak zostało to przyjęte. Uroczystość oficjalna byłaby przez liderów państwowych potraktowana zapewne inaczej, niż prezydencka prywatka z wyżerką i mocno dyskusyjnym programem artystycznym. I może poczuliby się zobligowani do uczestnictwa z szacunku dla kraju gospodarza. Boleśnie szczere wypowiedzi prezydenta nie pozostawiły złudzeń, co do charakteru imprezy, i zwolniły głowy innych państw z obowiązku stawiennictwa.
Prezydent miał rzec, że jako człowiek Wałęsie wybacza, jako Prezydent RP nie może……..
*
Chęć odegrania się? Podłość lub symboliczny odwet za doznane krzywdy? Małostkowość?
A może zwyczajny ludzki odruch?
Coś, co sprawia, że jesteśmy tylko ludźmi?



Komentarze
Pokaż komentarze (6)