Nie chodzi tu o znany retro - kryminał autorstwa Marka Krajewskiego z 1973 roku, z miejscem akcji osadzonym na początku dwudziestego wieku w ówczesnym niemieckim Breslau. Chodzi o całkiem współczesną dżumę rozlewającą się we Wrocławiu, której ofiarą Zero wydaje się być urzędnik wysokiego szczebla tamtejszego magistratu oraz jego polityczne, urzędnicze i towarzyskie otoczenie, wywodzące się z kręgów partyjnych, które ja znam jak zły szeląg, a Wy się domyślacie. Bo oto:
Agenci CBA prowadzą przeszukania w kilkunastu lokalizacjach między innymi na terenie Wrocławia i ościennych powiatów. Trwa zabezpieczanie dokumentacji i nośników pamięci m.in. w Urzędzie Miasta Wrocław i komunalnej spółce Ekosystem - przekazał rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński.
Dobrzyński wyjaśnił, że śledztwo dotyczy przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez urzędników w związku z odbiorem i zagospodarowaniem odpadów komunalnych z terenu Wrocławia.
Czy to jest dobry temat do kontynuacji cyklu powieści Marka Krajewskiego, mieszkańca Wrocławia nawiasem mówiąc, ale już bez głównego bohatera, Eberharda Mocka? Tego nie wiem, ale znając talent i doświadczenie pisarza sadzę, że na kanwie wszystkich wrocławskich afer ostatnich lat mógłby powstać niezgorszy bestseler, zwłaszcza, że nie pokładam większych nadziei w prokuraturze umorzeniowej na rozwiązanie tej kryminalnej zagadki.


Komentarze
Pokaż komentarze