Ponieważ w Niemczech wszystkie media są rządowe, nie licząc szkolnych gazetek ściennych oraz gazetek reklamowych, należy zakładać, że wzmożone ostatnio naciski na naszego ślicznego przywódcę partyjno-rządowego przez tamtejsze media, a głównie przez „Sueddeutsche Zeitung” , są stanowiskiem rządu federalnego.
Nie trzeba być osobą nadmiernie przenikliwą, czy bystrą, aby dojść do wniosku, że Niemcy podjęli właśnie dramatyczną próbę ponownego wprowadzenia swojego prokurenta na Polskę w ekskluzywne grono europejskich dygnitarzy po całkowitym jego blamażu i totalnym ośmieszeniu nie tylko w Europie podczas wyprawy kolejowej do Kijowa (w przypadku Nieogranego w wagonie technicznym i późniejsze jego zagubienie, z nieudanymi próbami podłączenia się do dyskusji na peronie) w celu uzgodnienia warunków pokojowych na Ukrainie oraz odbudowy Ukrainy po zakończeniu działań wojennych.
Czy powrót pomiędzy dygnitarze naszego Tuska Donalda Franciszka jest możliwy w obecnych realiach? Dla Niemców jest wręcz konieczny w celu lobbowania w Londynie, Paryżu i gdzie tam jeszcze, przez swojego wielokrotnie sprawdzonego przedstawiciela na rzecz będącej w zapaści niemieckiej gospodarki, wyciszenia konfliktów społecznych, etnicznych i rasowych, Niemcy zyskują ponadto dodatkowy głos w trudnych negocjacjach z Ukrainą, ale także z USA co do zakresu powierzonej im odbudowy zniszczonej Ukrainy, pozwalającej na uruchomienie niemieckiej gospodarki.
W konkluzji artykułu- https://wpolityce.pl/polityka/762420-niemieckie-media-o-tusku-ma-byc-ulegly-wobec-kijowa-i-berlina autorka tekstu stawia Tuskowi takie ultimatum:
"Jeśli Tusk chce, by tam (Berlinie, Londynie, Paryżu) go bardziej słuchano, musi też w kraju wyraźnie opowiedzieć się po stronie sojuszników, od których domaga się uwagi i zaufania – Ukrainy, a także Niemiec”



Komentarze
Pokaż komentarze (16)