Jadąc wczoraj od morza do Tatr ze zdumieniem - i co tu ukrywać - z ogromną radością, gdyż ostatnio robię duże przebiegi, obserwowałem po drodze oblężenie stacji benzynowych przez co sprytniejszych kierowców, nie zaś gapy, jak ja, które zatankowały pod korek drogie paliwo po 7.31 w momencie wyjazdu. Wreszcie spełniona została kluczowa obietnica naszego ślicznego przywódcy partyjno-rządowego o sportowej sylwetce, chłopięcym wyglądzie i takiejże mentalności pomimo siedemdziesiątki na karku, czyli paliwo po... 5.19! Bo co miałoby skłonić do przyjazdu po paliwo całe ulice i dzielnice w tym samym czasie? Długo lud wierny, pracowity i bogobojny czekał na tanie paliwo, a co za tym idzie znaczne obniżki cen podstawowych artykułów żywnościowych i wreszcie cierpliwość została nagrodzona!. Będzie miał taniej, lepiej i więcej w gospodarstwach domowych. Vivat Tusk i jego kamanda! Prosimy pokornie o więcej i bardziej.
I po cóż było wystawać w tych kolejkach (chyba, że w celach towarzyskich?) skoro dzisiaj spokojnie, bez zbędnego zamieszania można lać do zbiornika ile kto chce? Niestety, w Polakach pokutuje jeszcze ta niezrozumiała i niepotrzebna zapobiegliwość, wyćwiczona w ustroju, który dzisiaj reprezentuje sekretarz Czarzasty i jego partyjni towarzysze, Czasy się przecież znacząco zmieniły, jak na wyprzódki zapewniają pan Dupiarz, jego partyjny pryncypał i pomniejsi wierni fanatycy tej diabelskiej sekty oraz medialne pudła rezonansowe, będące na usługach ferajny spod ciemnej gwiazdy, a CPN nadal trwa.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)