Blog
paragraf 23% VAT
Soren Sulfur
29 obserwujących 158 notek 263600 odsłon
Soren Sulfur, 14 sierpnia 2017 r.

Polski letarg strategiczny

2298 48 0 A A A

Były prezydent Gruzji ostrzega: Rosja może wykorzystaćmanewry wojskowe z Białorusią by wprowadzić tam na stałe swoje wojska i zająćten kraj, wręcz go anektować. Wobec tego należy zapytać: czy my w ogóle mamy jakieś plany ewentualnościowe? Bo wydaje się że nic nie nauczyliśmy się po 2014 roku. Nie myślimy strategicznie i nie planujemy niczego.

Saakaszwilego można różnie oceniać, można też bardzo sceptycznie podejść do tego ostrzeżenia; w sferach spekulacji i „czarnych scenariuszy” zajęcie Białorusi już się pojawiało od dawna ale uznawano je zawsze za dosyć abstrakcyjne, bardzo teoretyczne zagrożenie. Dlaczego? Z dwóch powodów. Po pierwsze, Białoruś to rosyjski satelita, więc po co mieliby to robić? Mińsk już maja w kieszeni. Po drugie Białoruś współpracuje z Rosją, ale nie jest głupia i raczej bierze taką opcję pod uwagę i stawiałaby opór, zachowanie Łukaszenki na to wskazuje. Co niby Rosja chciałaby na tym zyskać? Co by jej to dało? Przecież to tylko pogorszyłoby jej sytuację w wyniku odpowiedzi Zachodu. Więc w związku  tym można odsunąć przestrogi Saakaszwilego na bok i robić dalej swoje.

Problem jest w tym, że taka kalkulacja opiera się na zachodnim sposobie spostrzegania Rosji - czyli kraju generalnie słabego na arenie międzynarodowej, ale bardzo kompetentnego w tym, co już zdecyduje się zrobić. Rosjanie wydają się bardzo zdeterminowani  i nie owijają w bawełnę. Prowadzą zakrojone na szeroką skalę działania subwersji i szpiegostwa, wszędzie maczają swoje palce… Problem w tym, że ten obraz nie jest do końca prawdziwy. Rosja ignorowana (a dotąd to było normą na Zachodzie) faktycznie jest groźna, bo ma czas na dopracowanie narzędzi powolnego rozbrajania przeciwnika od wewnątrz (Rosja nigdy nie atakuje silnego, zawsze atakuje słabego. Każdy ruch agresywny jest poprzedzony długimi latami pracy nad rozbrojeniem kraju do środka). Wtedy wejście wojsk czy jakikolwiek inny „przypadek” jest wielkim szokiem, zaskoczeniem na które nie ma odpowiedzi. Gdy jednak druga strona wie, w co gra Rosja i jest w stanie zmobilizować – nawet nieznacznie - swoje społeczeństwo do walki z tym zagrożeniem to Rosja przestaje być taka sprawna. Moskwa specjalnie wytworzyła wokół swoich rzekomych umiejętności wpływu i manipulacji legendę, która jest przesadzona. Podobnie jest z jej siłami zbrojnymi, które wydają się potężne, ale po prawdzie mają bardzo ograniczoną zdolność oddziaływania-choć z punktu widzenia znacznie słabszych sąsiadów nie jest to żadne pocieszenie.

Tego tak jednak nie widzą sami Rosjanie. Oczywiście chcieliby, aby to było prawdą, ale oni lepiej wiedza, jak silni lub słabi są. Weźmy przykład Ukrainy i zajęcia Krymu oraz Donbasu: powszechna narracja uznaje, że to oznaka słabości Zachodu a siły Rosji że poważyła się na pogwałcenie powojennego porządku w Europie i aneksję kawałka terytorium sąsiedniego państwa. W istocie jest na odwrót: Rosjanie w odpowiedzi na Majdan nie mieli nic, okazało się że ich wpływy i plany subwersyjne właśnie legły w gruzach, więc jedyne co im pozostało by bronić się przed stratą bufora w postaci Kijowa była agresja zbrojna, by ocalić chociażby minimum  stanu posiadania. Rosjanie uznali to, co stało się na Ukrainie za kompletna katastrofę ich polityki zagranicznej, i weszli z armią dlatego, bo wiedzieli że nie mają innych opcji - jeśli pozwolą Ukrainie na podążanie kursem z  Majdanu tedy stracą ją w całości i nastąpi twarde odbici Kijowa w stronę Zachodu. Interwencja zbrojna miała temu zapobiec. Była aktem desperacji. Co więcej, ten akt desperacji okazał się mocno przeliczony; o ile plan minimum udało się zrealizować - przyłączenie Krymu, to już zajęcie Donbasu się nie powiodło i udało się osiągnąć tylko destabilizację tego regionu. Szerzej zakrojone plany, z cofnięciem prozachodniego kursu Ukrainy włącznie - legły w gruzach a wręcz zintensyfikowały odrywanie się Ukrainy od Rosji i co więcej - ustawiły ją na kursie kolizyjnym z Moskwą.

Co więcej w rezultacie tych działań nastąpiła odpowiedź NATO, które zaczęło wzmacniać swoją obecność na wschodzie Europy, i jest jasne że to powolne „przelewanie” się sił Sojuszu w tym kierunku jest raczej trwałe. Strategiczna próżnia jaka tu istniała właśnie jest wypełniana. Dodatkowo inne kraje sojusznicze USA w Azji również zaczęły ostrożniej patrzeć na Rosję. Próba przełamania impasu poprzez interwencję w Syrii też się nie powiodła, a wręcz osłabiła Rosję (zestrzelenie samolotu przez Turcję). Sankcje osłabiły zdolność Rosji do finansowania swojej ekspansji, ale najbardziej uderzyły w nią spadające ceny ropy, co było zasługa USA. Wszystko to jeszcze bardziej relatywne do Moskwy wzmocniło Chiny, w których stalowych objęciach Rosja się znalazła i wyraźnie jej to nie pasuje - rozsypuje się bowiem preferowana przez Moskwę wizja porządku światowego który jest multipolarny - tak aby Rosja mogła lawirować między różnymi mocarstwami globalnymi. W tej sytuacji nie ma żadnego pola manewru, co osłabia ją w relacji z zarówno Pekinem jak i Waszyngtonem.

Opublikowano: 14.08.2017 11:33. Ostatnia aktualizacja: 14.08.2017 11:34.
Autor: Soren Sulfur
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Na "Zachodzie" (niespecjalnie uznaję ten termin, ale skoro wszyscy wiedzą o co chodzi to go...
  • @geno-typ Jeśli struktura daje zysk w rubryce A, jednocześnie dając koszta w rubryce B, a...
  • @A-Tem Norweskiego wbrew temu co nick może sugerować-nie; niemiecki zaś na tyle, że...

Tematy w dziale Polityka