6 obserwujących
10 notek
28k odsłon
2738 odsłon

Śluby zgodne z rozkazem

Ślub sanitariuszki Alicji Treutler "Jarmuż" i podchorążego Bolesława Biegi "Pałąka". Ks. Wiktor Potrzebski "Corda". Warszawa, 13 sierpnia 1944 r. Fot. Eugeniusz Lokajski "Brok"
Ślub sanitariuszki Alicji Treutler "Jarmuż" i podchorążego Bolesława Biegi "Pałąka". Ks. Wiktor Potrzebski "Corda". Warszawa, 13 sierpnia 1944 r. Fot. Eugeniusz Lokajski "Brok"
Wykop Skomentuj36

Przyszli państwo Biegowie za obrączki mieli kółka do zasłon. Państwo Swinarscy wykonali je z łusek po pociskach. Walcom kolega wytoczył je z łożyska karabinu maszynowego i szybko zaczęły im od nich zielenieć palce. Nowakowie-Jeziorańscy kupili swoje za puszkę konserw. A państwo Piechotkowie w ogóle obrączek nie mieli. Chcieli szybko wziąć ślub, bo „nie wiadomo było, czy jedno zginie, czy przeżyjemy”. 

W czasie Powstania Warszawskiego związek małżeński zawarło 256 par. Na każdy z 63 dni walk przypadały więc – statystycznie – aż cztery śluby. Choć Janina Chojnowska „Janina”, sanitariuszka Zgrupowania „Chrobry II”, pamiętała jednoczesny ślub aż 14 par: „Brat miał narzeczoną Alinę i właśnie z nią ślub brał w piwnicy, wśród tych czternastu. Ja mówiłam: »Edward, co ty wyprawiasz?«, a on odpowiedział: »No nie wiem, czy wrócę«. Na pewno uczucie miłości było między nimi i brali ślub. Jedna przysięga była w tej piwnicy, nie każdy oddzielnie”.

Najbardziej znanymi młodożeńcami Powstania byli pchor. Bolesław Biega „Pałąk”, dowódca II plutonu w batalionie AK „Kiliński”, i sanitariuszka baonu Alicja Treutler „Jarmuż”.

A to za sprawą znanego sportowca, słynnego fotografa-dokumentalisty Eugeniusza Lokajskiego, który utrwalał na taśmach walki i życie powstańcze. Kiedy więc dowiedział się, że 13 sierpnia w kaplicy podziemnego szpitala polowego przy Moniuszki 11 odbywa się ślub, pobiegł tam z aparatem fotograficznym. Zaś za nim pobiegła ekipa referatu filmowego Biura Informacji i Propagandy i nagrała ceremonię.

Świadkowie bronili poczty, więc nie przyszli 

Ślub odbył się dlatego tam, że „Pałąk” został ranny w natarciu na Pocztę Główną – postrzał lewego nadgarstka z uszkodzeniem kości, cudem uratowano mu rękę. Stawił się przed ołtarzem w pożyczonym mundurze z rozciętym rękawem, żeby można było włożyć zagipsowana rękę – nawet nie pamięta, kto mu go pożyczył. Oboje na ramionach mieli biało-czerwone opaski powstańcze. Ona ubrana była w jasną bluzkę i ciemną spódnicę, skądś zdobyto dla niej bukiet z żywych kwiatów.

Świadkowie pana młodego bronili poczty atakowanej przez Niemców od strony Nowego Światu, więc na ceremonii stawiły się tylko cztery druhny panny młodej – dziewczęta z jej drużyny, które w tym momencie nie były na służbie. Przyszli też inni pacjenci i ludzie ciekawi ceremoniału – w sumie całkiem niezły tłumek. Sakramentu udzielał pt. ks. Wiktor Potrzebski „Corda”, dyrektor ds. nauczania w szkole sióstr felicjanek – niecałe trzy tygodnie później zginął podczas bombardowania przy Szpitalnej 4.

Jeszcze więcej ludzi obejrzało sakramentalne „tak” Biegów parę dni później w powstańczym kinie „Palladium” na ul. Złotej – sekwencje z filmem ze ślubu zostały wmontowane w kronikę filmową „Warszawa walczy!” (nr 2) i były pokazywane prawdopodobnie codziennie w ostatniej dekadzie sierpnia 1944 r. A dzięki filmowi, o ślubie Biegów pisała nawet prasa powstańcza.

Zobaczyła ich ceremonię Alicja Treutler-Biega, mąż nie – źle się czuł. Dopiero w latach 80. odtworzono mu nagranie w Wytwórni Filmów Fabularnych i Dokumentalnych na ulicy Chełmskiej w Warszawie. Oboje przeżyli bowiem wojnę, trafili do oflagów na Zachodzie i wyjechali do USA. Świętowali nawet 70. rocznicę ślubu.

W owym czasie małżeństwa rzadko zawierali cywile, którzy skupiali się na przetrwaniu nalotów w piwnicach domów, zdobywaniu jedzenia i wody. Nowożeńcami byli najczęściej sami powstańcy, a wśród nich: Jadwiga Wolska „Greta” i Jan Nowak-Jeziorański „Janek” – „Jan Zych”; przyszli znamienici architekci Warszawy Maria Huber „Marianna” i Kazimierz Piechotka „Jacek”; Janina Trojanowska „Nina” i dowódca słynnego batalionu „Parasol” Jerzy Zborowski „Jeremi”; czy Beata Branicka „Ata”, córka hrabiego z Wilanowa, i Leszek Rybiński „Pat”. Zachowało się wiele wspomnień takich par.

Ślub dawał im chwilę szczęścia, namiastkę normalności, nadzieję na wspólną, lepszą przyszłość, o którą walczyli. Sakrament w kościele katolickim podtrzymywał ich wartości.

„Jak się ma 18 lat, to się długo nie myśli, absolutnie. Doszliśmy do wniosku, że na pewno będzie nam najlepiej, jak będziemy razem, będziemy świetnym małżeństwem, będziemy mieli dzieci, wnuki, prawnuki i tak dalej. (…) Byliśmy zakochani” – opowiadała Danuta Piotrowska (z domu Gnass) „Danka”, sanitariuszka patrolu w Śródmieściu, która 29 sierpnia u sióstr Marii na Hożej wzięła ślub ze Zbigniewem, pracującym w wytwórni amunicji na Śniadeckich.

Mówili sobie „tak” jak najszybciej w obawie, że mogą już nigdy nie mieć po temu okazji.

 „Trudno powiedzieć, czy to była dobra decyzja. To był po prostu moment taki, że właściwie nie wiedzieliśmy, co się z nami dalej stanie. Chcieliśmy mieć bliski związek ze sobą. Nie wiadomo było, czy jedno zginie, czy przeżyjemy. Przecież to były straszne chwile. Byliśmy zamknięci, skazani właściwie na zagładę. Jeżeli uczucie zakwitło przedtem, to chcieliśmy jakoś to sfinalizować, przecież byliśmy młodzi. Ile miałam lat? Nie miałam 20, a Maciej 24, dzieciaki ” – mówiła Grażyna Pilszak „Grażyna”, łączniczka Oddziału II Komendy Okręgu Armii Krajowej w Śródmieściu Północnym przy gmachu PKO. W tym samym oddziale walczył jej mąż, Maciej Tomasz Brochocki „Luśniak”, dowódca plutonu. Zawarli związek 23 września 1944 r., wiedząc, że Powstanie chyli się już ku upadkowi. Dożyli sędziwego wieku. Pytana na koniec, czy drugi raz poszłaby walczyć w Powstaniu i wzięła ślub, powiedziała: „Oczywiście, że tak”.

Wykop Skomentuj36
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura