Psycholożka, ministra, posełka, pedagożka, teolożka, kierowczyni, doktorka... Wszyscy zapewne znają te absurdalne, feministyczne określenia. Tymczasem żeńska forma zawodów przyczynia się do tego, że zamiast profesji podkreśla i uwypukla się... płeć. Ta praktyka niesie zaś komunikat, że przy wyborze specjalisty powinniśmy kierować się, tym, co ma między nogami. Jak to się więc ma do feministycznych postulatów znoszenia kategorii płci jako znaczącego czynnika (np. w zatrudnieniu)?
224
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (3)