Paweł Burdzy Paweł Burdzy
78
BLOG

Silne państwo prawa (atakuje) cz. II

Paweł Burdzy Paweł Burdzy Polityka Obserwuj notkę 15

Dedykowane Krzysztofowi Leskiemu

"Silniejszy, może więcej" albo współcześnie "Grasiom wolno więcej". Kilka dni temu toczyliśmy na S24 boje o podwójne standardy fiskusa (ściga emerytkę za 5 groszy a sam nie chce płacić NGO'som należnych im funduszy), a Imperium Rostowskiego uderza znowu.

Znów chodzi o "grosze", ale ziarko do ziarka... Jak donosi dzisiejsza "Gazeta Prawna", ludzie naszego dzielnego ministra znaleźli kolejny sposób na łupanie podatników.

Otóż fiskus zyskuje na opłacie od pełnomocnictwa. Od udzielonego pełnomocnictwa trzeba zapłacić 17 zł opłaty skarbowej. A organy podatkowe postanowiły nieco prawo poprawić i wymagają 17 zł ale... za każde wydane pełnomocnikowi zaświadczenie

 "Gazeta Prawna" pisze:

Udzielając pełnomocnictwa, np. w sprawach podatkowych, trzeba zapłacić opłatę skarbową w wysokości 17 zł, która stanowi dochody jednostek samorządu terytorialnego. Fiskus idzie jednak dalej w pobieraniu tej opłaty. Jeśli pełnomocnik w sprawie jednego podatnika występuje o 10 zaświadczeń o niezaleganiu w podatkach, do każdego wniosku o zaświadczenie musi dołączyć pełnomocnictwo i od każdego zapłacić 17 zł. W sumie do zapłaty będzie 170 zł.

Zdaniem ekspertów to świetny sposób na zwiększenie wpływów budżetowych. Jednak sposób ten jest niezgodny z prawem.

(...) – Nie ma żadnych podstaw, aby żądać od podatnika 10 odrębnych pełnomocnictw. Nieuzasadnione jest także, aby w jednym dokumencie pełnomocnictwa doszukiwać się 10 stosunków pełnomocnictwa i od każdego żądać 17 zł opłaty skarbowej – argumentuje Dariusz Malinowski, doradca podatkowy, partner w Firmie Doradczej KPMG.

Jego zdaniem jedno pełnomocnictwo udzielone jednej osobie kreuje jeden stosunek pełnomocnictwa. Opłata skarbowa liczona jest od pełnomocnictwa (bez względu jak szeroki jest jego zakres), a nie od liczby czynności podejmowanych w jego następstwie.

Organy podatkowe powołują się na wyrok NSA, które interpretują w sposób bardzo formalny. Dobrze, że w ogóle się na coś powołują, bo przecież mogłyby się nie powoływać wcale, albo jak min. Rostowski w sprawie NGO'sów coś tam powiedzieć o "trudnościach biurokratycznych".

Urzędnikom oczywiście nic nie grozi, bo każdy sposób sięgnięcia do kieszeni podatnika zostanie przez min. Rostowskiego pochwalony. NBP zabunkrował skrzynie z walutami, nie chce oddać miliardów do budżetu, więc przecież trzeba kogoś złupić, no nie?  

A dziennikarze i profesorzy (jeden jest nawet na S24) wytłumaczą, że trzeba być "na tak" i oddać Państwu dobrowolnie, bo przecież... ma potrzeby.

"Benia mówi mało, ale on mówi smacznie"

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (15)

Inne tematy w dziale Polityka