23 obserwujących
87 notek
128k odsłon
  1034   4

Irańskie fakty i blefy na piaskach Arabii

Fot/Twitter
Fot/Twitter
Samolot z izraelskim premierem przeleciał saudyjskie przestworza i wylądował w stolicy Emiratów Arabskich Abu Dhabi. Tam potomkowie biblijnego Sema - Naftali Bennet i emiracki następca tronu Mohammed ibn Zayed wyściskali w tym historycznym momencie. Tematem, który łączy Izrael i ZEA jest biznes oraz Iran.

Rachunek jest prosty - Zatoka Perska ma kapitał a Izrael ma technologie. Świat arabski zaczął dostrzegać Izrael jako państwo stałe a nie sezonowe w tym regionie, tym samym Żydzi zaczynaja być częścią realnego Bliskiego Wschodu. Tym bardziej, że Izrael przestał być państwem na Bliskim Wschodzie a stał się bliskowschodni. To Żydzi mizrahi - wschodni są najliczniejsza grupa zamieszkująca ten kraj a ich kuchnia, muzyka i mentalność (niewiele różniąca się od arabskiej) jest dominująca. A to oznacza, że czas zacząć robić realna politykę a nie tylko „zimne pokoje” pod nadzorem światowych mocarstw. 

Izrael również potrzebuje świata arabskiego, a kapitału z Zatoki Perskiej przede wszystkim. Europa z izraelskiego punktu widzenia jest wrogim lewicowym terytorium o antyizraelskim resentymencie. Co więcej Stary Kontynent zarówno Żydom jak i Zatoce Perskiej nie ma nic do zaoferowania - ani kapitału ani technologii. Dlatego też Tel-Awiw upatruje we współpracy z takimi krajami jak Emiraty, Bahrajn, Kuwejt, Katar czy Arabia Saudyjska swojej przyszłości i zarobku, gdyż nawet dotacje amerykańskie mogą być ograniczone w przyszłości. 

Dodatkowym spoiwem dla Arabów i Żydów jest strach przed Iranem. Z tym, że dla Arabów jest to strach realny a dla Żydów medialny. Iran nigdy nie ukrywał tego, że w przypadku zagrożenia zewnetrznego lub wewnętrznego dla reżimu zniszczy saudyjski i emiracki przemysł naftowy i infrastrukturę. Rodziny ibn Saud i ibn Zayed wiedzą o tym, że z inspiracji ajatollahów mogą poprzez oddolną rewolucje przejść do historii. Z ich perspektywy jest to groźniejsze niż irański program atomowy. Natomiast Izrael uważa, że zarówno program atomowy jak i sam reżim ajatollahów musi zostać usunięty. Tel-Awiw wie o tym, że irańskie społeczeństwo jest najbardziej proamerykańskie i proizraelskie w regionie. A Persowie niezależnie od stopnia swojej religijności lub przy jej braku - nienawidzą i pogardzają Arabami, którzy podbili Persję i narzucili islam. Jeśli reżim zniknie, region powróci do sojuszu trwającego 2500 lat pomiędzy Persami i Żydami. To perskiego szacha Cyrusa Wielkiego Stary Testament nazywa Mesjaszem, tak jak żydowskie powstania przeciwko Rzymianom w Judei i innych częściach Imperium były czynione za perskie złoto i ich inspiracji. Dlatego też świat arabski chce osłabić reżim w Iranie tak aby ten przestał im zagrażać. Jednak w przeciwieństwie do Izraela, nie chce aby Iran stał się świecka republika lub monarchią ponieważ nacjonalistyczna Persja jest jeszcze groźniejsza z ich perspektywy niż Islamska Republika.

Zatoka Perska nie chce wojny z Iranem bo wie, że w tej proxy war zapłaci najwyższa cenę. O tym, że awantura z Iranem jest śmiertelnie niebezpieczna wie też Izrael, który liczy się z tym, że może dojść do skażenia jeziora Tyberiadzkiego, zniszczenia składu Azotu w Haifie, a nawet irańskiego ataku na izraelski reaktor atomowy w Dimona. Dlatego też czynioną jest presja medialna ale nie realna. Tej presji nie ulega były premier i szef sztabu, szef wywiadu wojskowego oraz minister obrony Ehud Barak. Barak powiedział wprost dla izraelskich mediów, że Amerykanie i Izrael nie mają wykonalnego planu ataku na Iran. Ale jeśli oni nie mają wykonalnego planu to Iran ma absolutnie realne możliwości zniszczenia Zatoki Perskiej oraz poważnego poturbowania Izraela. 

Lubię to! Skomentuj18 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka