
Oczywiście, że nie wiedziałem. Gdybym wiedział, (że to nie dron), to inaczej bym to sformułował. Ale chcę bardzo jasno powiedzieć, że za uszkodzenie domu w Wyrykach, tak jak za wszystkie szkody w nocy z 9 na 10 września, odpowiadają Rosjanie, a nie ci, którzy się bronili. Podobnie jak za wszystkie zniszczenia w Ukrainie odpowiadają Rosjanie, którzy napadli na Ukrainę, a nie Ukraińcy, którzy się bronią.
To mówi Wiceminister Spraw Zagranicznych Marcin Bosacki. I ja mu wierzę. Bo nawet gdyby był tak podły, aby władować nasz kraj na minę, to chyba nie może być tak głupi, aby się tak koncertowo podłożyć. Przypomnę to, co napisałem w poprzednim artykule: do mnie - blogera amatora wiadomość z pewnego źródła, że ów budynek nie został uszkodzony przez spadającego drona, tylko przez goniącą go rakietę dotarła w piątek 12 września jeszcze przed godziną 16:30. Nadzwyczajne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa ONZ na wniosek Polski rozpoczęło się w piątek 12 września o godzinie 21:00 czasu polskiego. Więc rząd miał ponad cztery godziny, aby wysłać do sekretarza stanu w MSZ Marcina Bosackiego informację "nie pokazuj tego zdjęcia - to była nasza rakieta". I ta wiadomość, która do mnie dotarła była logicznie spójna, pozbawiona słabych punktów, domysłów i jakiejkolwiek sztucznej sensacyjności - nie po to sprzeczałem się tutaj z blogerami rozpowszechniającymi tutaj rosyjski przekaz, abym bez weryfikacji "kupił" innego newsa trącającego "teorią spiskową".
A przecież wojsko już od początku wiedziało, że to nie był rosyjski dron, tylko rakieta:
Wiedział o tym także rząd. Mimo to wsadził ministra Bosackiego i wiarygodność Polski na minę... i to potężną minę!
Mieliśmy już podobny precedens w Przewodowie. Skoro wiadomo było, że to nie dron, tylko rakieta, to wystarczyło wziąć gotową narrację rządu PiS z listopada 2022 roku, powtórzyć ją jeden do jednego (co właśnie powyżej zrobił minister Bosacki) i sprawa byłaby pomyślnie załatwiona. Zamiast tego rząd Tuska kłamał, wystawił swojego ministra i całą Polskę na publiczne pośmiewisko. Kłamstwami i rozjeżdżającym się przekazem podsycał teorie spiskowe (także te forsowane przez rosyjską propagandę) z którymi następnie "bohatersko walczył" przy okazji waląc w PiS:

Dlaczego nie sięgnięto po gotową narrację rządu PiS, po którą sięga się teraz?
- Czy dlatego, że była "pisowska"?
- Czy dlatego, że po jej użyciu trudno by było wrzucić taki tweet jak powyżej?
- Czy dlatego, że premier Donald Tusk był przekonany, że może bezkarnie kłamać i nikt mu nic nie zrobi?
- Czy dlatego, że była zbyt "słaba propagandowo" - mówiłaby prawdę zamiast głosić przekaz o "sukcesie w odparciu rosyjskiego ataku"?
Niezorientowanym jeszcze raz przypomnę narrację rządu PiS z listopada 2022 roku:
Lepiej podać informację później, ale sprawdzoną - mówi zastępczyni rzecznika Prawa i Sprawiedliwości. (...) Ten czas był potrzebny na weryfikację doniesień. Zdarzyło się to po raz pierwszy - uzasadniała milczenie zastępczyni rzecznika PiS. Przyznała, że to też były cenne godziny na konsultacje z sojusznikami. (...) Michał Jach: Sytuacja jest ekstraordynaryjna. Trzeba każde słowo cedzić, bo może zostać wykorzystane w złej wierze. Tragedia to całkowita odpowiedzialność Putina. (...) W Przewodowie prawdopodobnie spadły resztki ukraińskiej rakiety przeciwlotniczej. Michał Jach podkreślał, że "w żadnym razie nie mamy prawa obwiniać Ukrainy o naszą tragedię". - W sytuacjach dramatycznych ludzie popełniają błędy. Absolutnie to nie było zamierzone - mówił poseł.
Eksplozja rakiety w Przewodowie miała miejsce 15 listopada 2022 roku o godzinie 15:40. Artykuł Gazety Wyborczej który zacytowałem powyżej ukazał się 16 listopada 2022 roku o godzinie 13:51. Po mniej niż 24 godzinach od eksplozji ministrowie z rządu PiS tłumaczyli się dlaczego podali tę informację tak późno.
- Czy nie tak powinien działać rząd?
- Czy nie tak powinny funkcjonować patrzące rządowi na ręce media?
Oczywiście nie wszystko wtedy było super. Rząd powinien podać jakąś oficjalną, lakoniczną informację typu "W Przewodowie niedaleko granicy z Ukrainą doszło do eksplozji prawdopodobnie spowodowanej obiektem jaki wleciał do Polski z ogarniętej wojną Ukrainy. Są dwie ofiary śmiertelne - to dorośli mężczyźni. Trwa ustalanie przebiegu zdarzeń i pochodzenia obiektu, który wywołał tę tragedię. Prosimy o śledzenie kolejnych komunikatów, nieuleganie panice i nieprzekazywanie doniesień pochodzących z niepewnych źródeł." Gdyby taki komunikat pojawił się zaraz po tragedii (zamiast tego "Telewizja Kurska" puszczała muzyczkę i ględziła o sporcie), to byłoby to rozwiązanie idealne. Niestety rząd PiS był bardzo słaby komunikacyjnie, więc przespał ten moment. Później już było super - przekaz był jasny, prawdziwy, jednoznaczny, bez kłamstw i niedomówień.
Natomiast to, co zrobił po 10 września br. tak doskonały propagandowo rząd Tuska, to dyplomatyczna i informacyjna KATASTROFA - podważenie wiarygodności Polski na arenie międzynarodowej oraz podważenie zaufania obywateli do państwa polskiego.
Teraz dopiero ci co rozsądniejsi i porządniejsi (jak minister Bosacki) sięgają po ową pisowską narrację z 2022 roku (oczywiście bez podania źródła). Ci bardziej podli i głupi (lub liczący wyłącznie na głupotę i podłość wytresowanych do nienawiści wyborców) tacy jak Witold Zembaczyński czy sam Donald Tusk dalej kłamią, idą w zaparte i próbują uciekać od odpowiedzialności - tradycyjnie waląc w PiS i całą opozycję lub rzucając CHAMSKIE I PRYMITYWNE HASŁA sugerujące, że zadawanie pytań o politykę informacyjną i obronną rządu jest "atakiem na polskich żołnierzy".
https://www.spreaker.com/episode/w-zembaczynski-nie-wyobrazam-sobie-koalicji-z-konfederacja-sedno-sprawy--67775614 (KONIECZNIE TRZEBA ODSŁUCHAĆ TEN PODCAST).


Komentarze
Pokaż komentarze (6)