Zawsze kiedy wydaje mi się, że głupota jednak ma swoje granice i nie można być aż tak głupim, aby popełnić coś takiego co kilka godzin temu nawet nie mogła stworzyć moja wyobraźnia, a co w swoich wypocinach uzewnętrznił "Witek" tudzież wielu innych, to szybko okazuje się, że jednak można - dla pewnej grupy istot (błędnie zaliczanych do gatunku Homo Sapiens) pozbawionych nie tylko honoru, sumienia i rozumu ale nawet INSTYNKTU SAMOZACHOWAWCZEGO nie istnieje żadna granica - tak jakby nieobowiązywały ich prawa fizyki, biologii, matematyki. Niesamowity fenomen.
Czy słowa Prezydenta Karola Nawrockiego były niezręcznością językową? Tak, były, bo lepiej od słowa "obrońców" w kontekście bitwy o Monte Cassino pasowałoby słowo "zdobywców" lub ostatecznie "wyzwolicieli". Słowo "zdobywców" byłoby najlepsze, bo kluczowym w tej bitwie nie było to kto ruin tego klasztoru "bronił" (skoro "obrona" doprowadziła do jego zbombardowania i obrócenia w ruiny, to nie była to raczej "obrona" - to słowo także w kontekście Niemców nie pasuje do tego zdarzenia), ani to, kto to miejsce "wyzwalał", tylko to, że ZDOBYCIE tego punktu oznaczało OTWARCIE aliantom drogi na Rzym. Więc skrót myślowy polegający na tym, że ci co są po dobrej stronie są "obrońcami", a ci którzy są po złej to "napastnicy" zdecydowanie w tym przypadku się nie sprawdzić. Czy można je jakąkolwiek miarą porównywać z wpadką językową minister edukacji Barbary Nowackiej, która w styczniu 2025 roku podczas konferencji na 80. rocznicę wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau, przejęzyczyła się mówiąc o „polskich nazistach, którzy budowali obozy”? Żadną miarą! Przejęzyczenie Barbary Nowackiej dotyczyło bardzo wrażliwej kwestii historycznej w której obszarze Polska jest często pomawiana o to, że były to "polskie obozy zagłady" i że Polacy byli "twórcami Holocaustu" lub w nim "aktywnie współuczestniczyli". Więc taka wpadka językowa (nawet niezamierzona) może natychmiast stać się pożywką dla owych "negacjonistów drugiego stopnia" (to moje autorskie określenie), którzy wprawdzie nie zaprzeczają tego, że było coś takiego jak Holocaust, było coś takiego jak obozy zagłady i od bidy zgadzają się nawet z tym, że służyły one do tego, aby masowo mordować Żydów (niektórzy nawet zauważają, że mordowano także przedstawicieli innych nacji np.: Romów i Rosjan... dziwnie nie wspominają o Polakach), ale (co najważniejsze) nie mówią nigdy, że te obozy zbudowali Niemcy, tylko przypisują ich budowę Polakom lub beznarodowym "Nazistom". Po drugie wpadka Nowackiej była o tyle skandaliczna, że niektórzy przedstawiciele jej środowiska próbowali powiązać obozy zagłady z... obozem PiS. Nie wierzycie? To posłuchajcie Biedronia:
Więc jeśli wybrany demokratycznie rząd RP jest stawiany przez "polskiego" europosła lewicy w jednym rzędzie z twórcami Auschwitz, a kreatury chcące zdjąć z Niemców odpowiedzialność za Holocaust i piekło II Wojny Światowej nagminnie nadużywają zwrotu "polskie obozy zagłady" i roszczą sobie prawo do dalszego bezkarnego używania tego zwrotu (proszę sobie przypomnieć czego dotyczyła awantura wokół nowelizacji ustawy o IPN w styczniu 2018 roku) to takie przejęzyczenie samo w sobie jest międzynarodowym skandalem. A jakie negatywne skutki mogły nieść słowa Prezydenta Karola Nawrockiego o "obrońcach Monte Cassino" które za bardzo nie pasują ani do jednej ani do drugiej strony (patrz powyższe wyjaśnienie w kontekście doprowadzenia do zbombardowania i obrócenia w ruiny)? Jedyne negatywne skutki to orgazm i szturm wspomnianych powyżej istot człekokształtnych, których do Homo Sapiens (nawet Homo Sovieticus) zaliczyć nie można. Nawiasem mówiąc... czy tropiciele "Batyra" skończyli już liczenie głosów? No to ja nie mam już więcej pytań.
Natomiast ta sytuacja nie pierwszy raz pokazuje smutną prawdę o Polakach (lub przynajmniej ich dużej części). Jest to nacja, która gdyby nikt z sąsiadów nie wymyślił rozbiorów, pewnie wymyśliłaby je sama... i sama do nich doprowadziła - wyłącznie przez głupotę i zawiść. Bo czy "patrioci" i "obrońcy demokracji" z obozu Konfederacji Targowickiej naprawdę ponosili jakieś ogromne straty, które usprawiedliwiałyby kolaborację z obcymi państwami w celu obalenia Konstytucji 3 Maja? Nie! Wbrew pozorom owa konstytucja nie wnosiła tak rewolucyjnych zmian, jak się powszechnie uważa. Ale to oni musieli wygrać za wszelką cenę. To oni musieli obronić "złotą wolność" i "demokrację szlachecką" - nawet jeśli z dziedzicznym tronem i bez Liberum Veto mogliby dalej dostatnie żyć. Wybrali pieniactwo, które sprowadziło na kraj 123 lata niewoli, a na nich wieczną hańbę. Iluż to "Polaków" przez lata reagowało "świętym oburzeniem" i "dziką szyderą" na Mazurek Dąbrowskiego w wykonaniu Edyty Górniak nie zastanawiając się nawet przez chwlię, że tutaj plamę dali działacze sportowi, którzy nie uwzględnili tego, że polski Hymn Narodowy to nie jest amerykański „The Star-Spangled Banner” więc nie nadaje się do czułego odśpiewania przez gwiazdę muzyki pop (nawet jeśli ta gwiazda jako jedyna w historii zajęła drugie miejsce w konkursie Eurowizji - spora część polskich ekip nie dotarła nawet do finału), a Polacy mają inne podejście do tegoż Mazurka Dąbrowskiego i nie dopuszczają jego twórczych interpretacji nawet na poziomie Jimiego Hendrixa na festiwalu Woodstock. No ale takiemu "polaczkowi" nic nie sprawia większej radości niż dokopanie artystce, która odstawiła wszystkich pozostałych reprezentantów Polski na Eurowizji o kilka długości. Hmmm... Powinienem napisać "nie sprawiało" w czasie przeszłym, bo wraz z powrotem Tuska do krajowej polityki coś innego doprowadza ich do orgazmu: jakieś aresztoawnie "pisiora", jakieś naplucie na "Batyra", jakieś ścięcie Marii Antoniny (zawsze można zamknąć oczy i wyobrazić sobie, że to "Kaczor", "Batyr", "Pinokio" lub "Zero" - bo przecież używanie prawdziwych imion i nazwisk nie przystoi - co by Julius Streicher powiedział).
Więc to, że jeden z drugim "Witek" z "SABem" wydalą z siebie jakieś paszkwile, to nie jest żaden problem. Jednego głupiego mniej, jednego więcej - co za różnica? I nie jest żadnym problemem to, że ten czy ów w skali głupoty i żenady chwilowo pójdzie na rekord. Oni są tacy zdolni, że rekordzista zachowa tytuł przez zaledwie kilka dni lub tygodni... no, może miesięcy. Prawdziwym problemem jest to, że to naprawdę "rajcuje" jakąś większą lub mniejszą, bardziej lub mniej zdegenerowaną intelektualnie i moralnie część społeczeństwa. Problemem jest to, że w każdej korporacji, w każdym zespole dziś rano musiał znaleźć się ktoś, kto musiał "błysnąć w towarzystwie" tekstem o "obrońcach Monte Cassino". No cóź w latach trzydziestych ubiegłego wieku u naszych "kulturalnych", zachodnich sąsiadów w podobny sposób popisywano się żartami o Żydach. Nie jest kwestią przypadku, że na Facebooku trochę się ukrywam i nie przyjmuję zaproszeń od nikogo z firmy - wolę nie wiedzieć kto spośród tych, z którymi muszę pracować jest idiotą, kto sku...synem... no chyba że sam na firmowym callu lub imprezie dokona takiego publicznego "comming outu". Problemem jest to, że chamstwo i głupota zadomowiły się już tak mocno w naszym codziennym życiu, że świadomi tego zjawiska już nie tylko twierdzą, że "nie tylko tkwimy w czarnej d..., ale zaczęliśmy się w niej urządzać", ale dochodzą do wniosku, że niektórzy tak zaakceptowali tę sytuację, że nie tylko się tu urządzili, ale regularnie zmieniają firanki... a rekrodziści robią już malowanie... lub remont kapitalny.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)