Wszystkim zainteresowanym sprawą katastrofy smoleńskiej radzę sobie zaznaczyć w kalendarzu albo zapamiętać dzisiejszą datę. Otóż dziś (To już kolejny raz) teoria Antoniego Macierewicza o wybuchu, spisku, i ogólnie zamachu w Smoleńskim została ostatecznie pogrzebana. Stało się tak, ponieważ to dziś Naczelna Prokuratura Wojskowa postanowiła opublikować stenogramy z rozmów prowadzonych w wieży kontroli lotów lotniska w Smoleńsku, z rozmów prowadzonych na pokładzie polskiego samolotu Jak-40, który lądował w Rosji kilka chwil przed planowanym lądowaniem prezydenckiego Tu-154.
Co wynika z opublikowanych materiałów? Najważniejszą informacją jest zaprzeczenie jakoby wieża lotniska Siewiernyj radziła pilotom zejście na wysokość poniżej 50 metrów. Zdaniem kapitana Wosztyla (dziś radnego z ramienia Prawa i Sprawiedliwości), takie polecenie padło, i może to sugerować, że kontrolerzy celowo sprowadzali samolot na niebezpieczną wysokość. Ta teza kapitana Wosztyla idealnie pasuje do teorii Antoniego Macierewicza, który jak doskonale wiemy od dawna podejrzewa Rosjan o zorganizowanie w Smoleńsku spisku.
Ja jednak zwróciłem uwagę na jeszcze jedną interesującą rzecz. Skoro zdaniem Macierewicza w Smoleńsku miało dojść do trzech wybuchów, to dlaczego nikt z wieży na Siewiernym tego nie potwierdza? Jeśli mgła uniemożliwiła zobaczenie wybuchu, to z pewnością obsługa wieży musiała słyszeć eksplozję, a skoro musiała widzieć, to i musiała na ten temat rozmawiać, bo to w takiej sytuacji wydaje się logiczne.
PS. Czekam aż pan kapitan, a dziś radny wytłumaczy swoje słowa "Ogólnie tutaj jest piz.., ale możecie spróbować" Co dokładnie miał na myśli, czyżby próbę lądowania w skrajnie niebezpiecznych warunkach? Pytań jest wiele
PS 2.




Komentarze
Pokaż komentarze (5)