32 obserwujących
374 notki
375k odsłon
666 odsłon

Olaboga, niedziela jest dla Boga

Wykop Skomentuj63

Projekt ustawy ograniczającej handel w niedzielę, który wpłynął do Sejmu, wzbudza mnóstwo emocji i wywołuje gorącą dyskusję, więc podzielę się swoimi przemyśleniami, dlaczego uważam ten projekt za warty poparcia.

 

Zgodnie z założeniem projektu pracownicy sklepów wielkopowierzchniowych będą mieli wolne od pracy niedziele. Warto taką ustawę wprowadzić chociażby z jednego powodu: Jest to możliwe do wykonania i nie rodzi negatywnych konsekwencji. By w niedzielę posiadać niezbędne do życia artykuły spożywcze (czy higieniczne), nie trzeba w tym dniu odwiedzać wielkiego marketu. Można iść do sklepu wielkopowierzchniowego lub osiedlowego w każdym innym dniu poza niedzielą (sklepy te są otwarte zazwyczaj od 6.00 do 22.00), a w niedzielę do sklepu "rodzinnego", zatem niczyich potrzeb bytowych omawiany projekt ustawy nie ogranicza.

Ta ustawa również nie sprawi, że wzrośnie bezrobocie (zarzut wielu jej przeciwników). Jeśli wielki market będzie czynny 6, a nie 7 dni w tygodniu, to jego wierni klienci będą tam chodzić od poniedziałku do soboty i kupią w tych dniach nieco więcej produktów. Będzie nieco więcej tych konsumentów w każdym z tych 6 dni, a w konsekwencji będzie zapotrzebowanie na większą ilość pracowników do pracy od poniedziałku do soboty. Jeśli zaś konsument będzie chciał koniecznie zrobić zakupy w niedzielę, to zwiększy się zapotrzebowanie na małe sklepy (oczywiście kosztem marketów), które będą mogły pracować w niedzielę, a w których - według założeń ustawy - nikt nikogo do niedzielnej pracy nie zmusza.

 

Pojawia się zarzut, że ustawa umożliwia niedzielny odpoczynek kasjerce w Bierdonce, a kasjerka w kinie i liczni przedstawiciele innych zawodów, takiego przywileju mieć nie będą (Ł. Adamski). Oczywiście tak będzie, ale nie dlatego, że autor projektu ustawy szczególnie lubi kasjerki w marketach, a tych w kinach nie lubi, ale dlatego, że takie rozwiązanie jest możliwe do wykonania. Praca w zawodzie, gdzie trzeba pracować bez względu na dzień tygodnia i porę dnia (kolej, służba zdrowia, policja, straż pożarna, stacje benzynowe, zakłady pracy „ciągłej”) oraz w branżach, gdzie, ze względu na interes większości, pracuje mniejszość (np. gastronomia, rozrywka) nie powinna sprawiać, że w niedzielę mają pracować ci, którzy pracować nie muszą. Funkcjonowanie marketu w niedzielę nie jest konieczne, by w ten dzień pracownicy z innych branż mogli miło i pożytecznie spędzać wolny od pracy czas, a jeśli ktoś postuluje, że z powodu pracy kina czy stacji benzynowej mają pracować markety, to czemu nie szkoły i urzędy? Czy nauczycielka jest „lepszego sortu” niż kasjerka w markecie? Nie. Nauczycielka odpoczywa w sobotę i niedzielę nie dlatego, że w innych zawodach w tych dniach się odpoczywa, ale dlatego, że nie ma konieczności otwierania w sobotę i niedzielę większości polskich szkół. I podobnie powinno być z marketami, które nie muszą być otwarte w niedzielę. Czym więcej grup zawodowych, czym więcej osób, korzysta z dobrodziejstwa wolnej od pracy niedzieli, tym lepiej. Nie widzę uzasadnienia równania w dół na zasadzie „strażak musi pracować w niedzielę, to niech pracuje również pani układająca towar w markecie”.

 

Jest zasadnicza różnica między marketem, a teatrem czy pogotowiem ratunkowym mimo tego, że we wszystkich tych miejscach zatrudnieni są ludzie, którzy mają prawo, i przeważnie chcieliby, w niedzielę wypoczywać, zamiast iść do pracy. Niektórzy pracują w niedzielę dlatego, że jest taka konieczność (pogotowie, szpital, straż pożarna, policja, komunikacja publiczna), a inni pracują w niedzielę po to, by inni mogli miło czy pożytecznie spędzać wolny od pracy czas (restauracja, kino, teatr, muzeum). Niektórzy zaś pracują tylko dlatego, że jest to w interesie ich pracodawcy. I tu wkracza ustawodawca, który wymusza, by znaczna część pracowników zatrudnionych w handlu mogła - podobnie jak urzędnicy czy nauczyciele - korzystać z prawa do niedzielnego wypoczynku.

 

Nieprawdziwy jest też „argument”, że praca w niedzielę w sklepach wielkopowierzchniowych, to wyjście naprzeciw potrzebom bytowym obywateli. Oczywiście część (być może nawet większość) konsumentów lubi i chce robić zakupy w niedzielę, ale to nie jest konieczność, a „chęć”. I mimo tej „chęci”, w wielu krajach ustawodawca nakazuje zamykać w niedzielę (czasem nawet w sobotnie popołudnia) wielkie markety, gdyż - słusznie lub nie - stara się wpływać na zachowania obywateli. To oczywiście zakrawa na socjalizm, ale nie jest to jedyny przejaw socjalizmu czy „przymusu w interesie obywateli”, bowiem w polskim i obcym prawodawstwie takie praktyki są powszechne, np. przymus wykonywania badań okresowych przez przedstawicieli niektórych zawodów czy obowiązek posyłania dzieci w określonym wieku do szkoły. Nie chciałbym wchodzić w głęboką analizę, czy tego typu nakazy i zakazy są właściwe, stwierdzam jedynie fakt, że polskie, unijne i światowe prawo naszpikowane jest rozmaitymi regulacjami, podobnymi do zakazu handlu w niedzielę.

Wykop Skomentuj63
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale