Blog
'pisanie' - po prostu
Maciej Markisz
0 obserwujących 70 notek 18195 odsłon
Maciej Markisz, 30 kwietnia 2017 r.

”Bóg nosi dres” - czyli młodzież ukształtowana przez życie, czy młodzież...

278 2 1 A A A
własne zdjęcie okładki
własne zdjęcie okładki


... kształtująca życie?


W ręce wpadła mi książka - o której swego czasu podobno zrobiło się nieco głośno - ”Bóg nosi dres” Piotra Sendera.

Ten tekst nie będzie jednak recenzją książki, którą dopiero zaczynam czytać, ale refleksjami społecznymi-obyczajowymi o naszym kraju - młodzieży w nim wzrastającej - i ludziach ogólnie.

”PROBLEMY SPOŁECZNOŚCI - BÓG NOSI DRES”

(podtytuł notki: 'kapturek - i Bóg także nosi dres')

Obserwujemy lekko ”rozchodzące się” dresiarstwo w całym naszym społeczeństwie. Od ludzi na co dzień, poprzez ulice, sklepy, autobusy... i wszystkie inne publiczne miejsca... aż do mediów wszelkich, elit, partii politycznych. Wszechobecna agresja i intonowanie najpodlejszych zachowań/mechanizmów typu ”wygraj”, ”obsikaj samczo teren”, bądź skuteczny, ośmiesz, pobij przeciwnika, wygraj – są zatrważające. Jako iż nie ośmielam się opisywać/osądzać naszych elit (czasem mawiają, że przykłady idą z góry), to wstawiam tekst o ”powszednich, przeciętnych” ulicach, osiedlach, o naszych - miejskich rewirach i głównie młodych ludziach. O dresiarstwie, o ”dresach”, o dresach także.

I Bóg nosi dres – rozwinę i podzielę na trzy odrębne zagadnienia i kategorie tematu:

Pierwsza będzie samookreśleniem się przez każdego człowieka. Swojego, odrębnego, własnego ja. Charakteru, osobowości. Także rodzaju swojego życia, przynależności do grupy, podkreślania (często nieświadomego) pochodzenia społecznego. W mych oczach czasem przysłowiowy ”dres” nie różni się specjalnie od nadętego garniturowca, który także może być w gruncie rzeczy bucem nie lepszym od dresiarza – pijaczyny. Każdy może być ukrytym sadystą, psychopatą dopuszczającym się przemocy w rodzinie albo jakiejkolwiek przemocy psychicznej. Maksyma: ”nie szata zdobi człowieka” mówi bardzo dużo. Jest jednak półprawdą, zaczyna jedynie skomplikowany temat. Pewnie, że nie szata zdobi człowieka, ale go określa i w pewnej mierze definiuje. Żyjemy w świecie iluzji, bardzo wielu prób tworzenia nowych iluzji. Każdy chłopak, który kupuje sobie markową czapeczkę z napisem ”na pokaz” ma ambicje. W swoim mniemaniu chce być lepszy... Lepszy od innych, od chłopaka, który tej modnej, drogiej dość czapeczki nie ma. Pytanie: czemu te ambicje na tym tylko się kończą? Czy tylko z jego winy (hipotetycznego chłopaka) /wyboru/bezmyślności/bezczynności? Czy z braku możliwości innych wyborów?

Druga kategoria rozwinięcia hasła ”I Bóg nosi dres” będzie apelem o tolerancję. Będzie pozytywem. Pochwałą ”dresu”.
Określając w skrócie, o co mi chodzi, dam przykład studentów ”na poziomie”, którzy na co dzień chodzą dosłownie albo prawie w dresie. Mimo to ładnie wyglądają, w miejscach publicznych zachowują się spokojnie, kulturalnie. Umieją się świetnie bawić w swoim gronie i nie tylko; śmiać, żartować w autobusach. Ale nie potrzebują używania w co drugim zdaniu przerywnika ”kur…”. Znają słowa: sorki, przepraszam, dziękuję, dobrze, tak, poproszę, dzień dobry, do widzenia. Znają i rozumieją pojęcie i zamysł tolerancji. Nie wytrzeszczają oczu na widok skrajnie odmiennej od nich osoby; czy to wyglądem, czy wiekiem. Niekoniecznie w tym są obdarzani wzajemnością innych.

Trzecią kategorią tematu ”I Bóg nosi dres” będzie problem agresji wśród rzesz grup tzw. dresiarzy. Dresiarzy, którzy nie mają nic do stracenia i nic prawie do zyskania. Którzy aspirują do miana chuliganów albo już nimi są. Dresiarzy, którzy niejednokrotnie są już bandytami. Dla których dręczyć psa czy kota albo pobić, skatować kogoś na zasadzie ”silni grupą” - to pestka. Zdaję sobie sprawę, że niespecjalnie jest czym usprawiedliwić tych ludzi, ich sprawki wołające często o rwanie włosów z głowy, a czasem o pomstę do nieba. Zdaję sobie też sprawę, że część z nich nie zna innego życia niż to w grupie, w której przeważnie dominuje brutalny lider. Grupie, w której rządzą proste prawa, zachowania, żarty, pochwała ”męskiego zachowania” i agresja. W której członkowie próbują się nawzajem przebić; zrobić wrażenie na innym koledze, a nawet zaimponować całej grupie. Myślę, że oni bardzo się boją. BARDZO SIĘ BOJĄ. Boją się normalnego życia, NORMALNOŚCI, nawet ryzyka podjęcia takiego, szarego żywota. Boją się częściowo również swoich, własnych kolegów, wielkich kumpli, ziomków. Boją się ich opinii. Ewentualnego wyśmiania, napiętnowania. Boją się nawet samej krytyki – nie umieją tego znieść, bo ich psychika jest słaba. Tak naprawdę pod przykrywką twardzieli kryją się mali, niedojrzali mentalnie i osobowościowo chłopcy. Jak zostali ukształtowani przez życie (napór otoczenia), takimi są. Nie potrafią określać siebie (wyrażać) niczym innym poza dresiarskim wyglądem i prawem pięści. Stąd mnóstwo zaczepek, rozbojów i pobić. Pobić jednej, dwóch osób przez całą grupę. To proste i towarzyszy temu dławiący ludzi i świat strach. Jeśli społeczeństwo wyznaje maksymę ”po trupach do celu”, to czemu młodzi, silni ludzie skłonni do agresji (szczególnie po pijanemu) nie mieliby takich wzorców zachowań wciąż kopiować? Czy widać przeciwdziałanie temu? Alternatywę dla tej części nakręcającej się spirali społecznego zła? Tych problemów jakże trudnych i skomplikowanych, które się nawarstwiają przecież i będą szczególnie z pokolenia na pokolenie? Czy można wybaczać młodziutkim oprawcom to, że nimi są? A może lepiej surowo karać, zarówno obyczajowo, jak i prawnie – jak tylko się da? Może wybaczać człowiekowi, piętnować niezwykle zjawiska i mechanizmy oraz karać bardzo surowo?

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Tak, dokładnie. :) Zupełnie nie powala jak stare perełki pana Machulskiego, ale uwielbiam...
  • Dobrej nocy. :)
  • Dzięki, fajny tekst.

Tematy w dziale Kultura