42 obserwujących
319 notek
358k odsłon
552 odsłony

Technologiczny magiel albo marsz ku prawdzie w ślepym zaułku

#prawo-cytatu
#prawo-cytatu
Wykop Skomentuj17

Zręczna opowieść, zwłaszcza z sugestywnymi obrazami, przesądza dziś o wiarygodności narracji. Natomiast przesadna skwapliwość pozostaje zawsze jej wrogiem.

Nie będę ukrywał, że po tym co stało się 6 stycznia w Waszyngtonie, po tym jak Góra Cukru, a za nią inni globalni oligarchowie w szeroko pojętej sferze informatyki pozwolili sobie (czy może nakazano im?) zachować się jak komunistyczni cenzorzy wobec wciąż jeszcze urzędującego prezydenta Stanów Zjednoczonych, chciałem napisać tekst o tamtej niecodziennej sytuacji i jej skutkach dla reszty zachodniego, euroatlantyckiego świata.

Okazało się jednak, że odpowiedzialne zabranie głosu w tej sprawie jest praktycznie niemożliwe i to nawet nie dlatego, że nie ma jak zweryfikować drażliwych informacji z pozaestablishmentowych mediów, np. o wykorzystaniu watykańskiego satelity da Vinci i/lub o udziale obcych wywiadów (mówiono o włoskim, niemieckim, a także brytyjskim) w operacji skutecznego „poprawiania” wyniku wyborów prezydenckich w USA, ale że jasności brak nawet w tak błahej i dość prostej sprawie jak tożsamość człowieka-bizona, którego fotografie z budynku Kongresu szybko obiegły świat.

Jake Angeli, czyli kto...
 Nic dziwnego, wyglądał dostatecznie malowniczo i egzotycznie. Ale rozmaitość informacji na jego temat tylko z jednego czy dwóch dni może zadziwić jeszcze bardziej. Ów Conan-barbarzyńca lub indiański szaman, który pozował do fotografii niejako w stuporze, miał być członkiem Antify (są jego zdjęcia i w takiej stylizacji) albo aktorem wynajmowanym dla uświetnienia podobnych spektakli ulicznych albo kolegą syna Nancy Pelosi, ewentualnie po prostu agentem używanym do infiltracji rozpracowywanych środowisk...

Według konceptów mediów establishmentowych, Jake Angeli, czyli osoba, o której trudno coś pewnego powiedzieć, pełni rolę jednego z liderów kreowanej ponad zasługi rozproszonej struktury sieciowej znanej jako QAnon, podobno rosnącej niczym ciasto na drożdżach i podobno, bo to protagoniści Donalda Trumpa, bardzo niebezpiecznej dla obliczalnej demoliberalnej Ameryki oraz cywilizowanego świata. Pewnie, że rozproszony ruch prywatnych, raczej niebogatych i mało znaczących jednostek, które komunikują się i ewentualnie skrzykują za pośrednictwem sieciowej infrastruktury (według konceptu smart mob) musi być szalenie niebezpieczny dla jej bogatych właścicieli.

To nic, że owi informatyczni mega-kułacy jednym kliknięciem mogą osoby uzależnione od sieci pozbawić możliwości komunikacji, a także wszystkich zgromadzonych wcześniej zasobów. To nic, że sieciowi magnaci są władni, aby powierzone im wcześniej zasoby wystrzelić z elektronicznej chmury w internetowy niebyt, co zresztą zaczynają już faktycznie robić, ale w przekazie mediów głównego nurtu, których są posiadaczami, to oni oczywiście pozostają zagrożeni i poszkodowani.

Spójność takiej wykładni dziejów jako żywo przypomina opowieści o grupce mudżahedinów z jaskiń Afganistanu, którzy na rozkaz Usamy Ibn Ladina, po kilkutygodniowym treningu na symulatorach lotu wbili się rejsowymi samolotami w dwie wieże World Trade Center, a przy okazji od tych wstrząsów zwalił się budynek WTC-7, w którym mieściły się archiwa paru ciekawych instytucji...  

Spektakle teatru telewizji na świecie
Pierwszym, jeszcze niedopracowanym widowiskiem globalnym tego rodzaju była wyreżyserowana anonimowo relacja z Dallas, jesienią 1963 roku. Nieco szerszego oddechu nabrali realizatorzy widowiska potocznie zwanego w Polsce „wojną w golfie”, a potem już poszło. Słynne 911, z jesieni roku 2001. Pamiętne nie tylko z powodu zagłady nowojorskiego kompleksu budynków WTC, lecz również za sprawą samolotu bez skrzydeł, który miał zaatakować Pentagon. Polowania na Sadama czy Usamę, aż po mrożące krew w żyłach widowiska z Chin sprzed roku, no i najnowszy „szturm na Kapitol”.

W ciągu ostatnich dwóch-trzech dekad bardzo zmieniło się jednak dotychczasowe otoczenie medialne, umożliwiające teraz wręcz informacyjną agresję na standardowego użytkownika mediów technologicznie zaawansowanych. Właśnie, nie mówimy już o odbiorcy mediów tradycyjnych, lecz o użytkowniku mediów elektronicznych, umożliwiających interakcję. Dotychczasowy czytelnik prasy, słuchacz radia, telewidz, dzięki (teoretycznie) globalnej sieci zmienił się w prosumenta, czyli w kogoś, kto nie tylko konsumuje treści kontentu, lecz i staje się lub w każdym razie może się stać ich współwytwórcą.

To kuszące, lecz jak prawie każda pokusa prowadzi do grzechu uzurpacji i niekompetencji. Fakt, że kliknięcie jest czynnością niezbyt skomplikowaną sprawia, że coraz częściej w sprawach, które w żaden sposób nie nadają do osądu w trybie głosowania, takich jak zwłaszcza kanon wartości lub kształt norm etycznych, ogłasza się i rozpisuje coraz głupsze, a zatem coraz bardziej niebezpieczne plebiscyty. Nie można poprzez głosowanie rozstrzygnąć problemu kulistości Ziemi ani debatować nad ludzkim prawem do życia... A są w sieci takie ankiety i sondaże, przy których pytanie w rodzaju: kto zagraża ludzkości i dlaczego to jest Donald Trump? – pozostaje jeszcze całkiem umiarkowane.

Nieunikniona błahość wypowiedzi
Od początku uważałem, że tzw. serwisy społecznościowe to pułapka i ślepy zaułek ludzkiej aktywności w sieci. I nigdy w żadnym z takich miejsc nie zakładałem własnego konta. Stroniłem od Ćwierkacza i Mordoksiążki, o głupszych miejscach już nie wspominając, a kilka zaproszeń od znajomych, żeby coś szczególnie ważnego, ciekawego czy śmiesznego tam przeczytać lub zobaczyć tylko mnie w tamtej apriorycznej decyzji umocniło.  Dlaczego? Bo zasadniczo ceniąc lapidarność i stroniąc od logorei, wiedziałem przecież, że należy odpowiednie dać rzeczy słowo. A przecież tę odpowiednią proporcję wyznaczają zwykle złożoność oraz powaga omawianego problemu, a nie arbitralna decyzja właściciela jakiejś serwerowni o maksymalnej długości pojedynczego komunikatu.

Wykop Skomentuj17
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Technologie