2 obserwujących
26 notek
18k odsłon
  466   1

Samorządowcy chcą manifestować w cieniu wojny?

„Jeżeli ktoś chce nas pozbawić środków unijnych, czy nawet wyprowadzić z UE, powinniśmy wtedy wyjść z ludźmi na ulicę” – zapowiada Jacek Karnowski peregrynujący, w ramach pełnionych obowiązków służbowych, po zaprzyjaźnionych redakcjach.

Jak już prezydenci będą na ulicach, to niech przy okazji sprawdzą, czy nie są zaśmiecone, nie mają dziur i czy kanalizacja nie wybija. Bo to są sprawy, do których za grube pieniądze zostali wynajęci przez lokalne społeczności.

Prezydenci mogliby również zastanowić się zawczasu, gdzie wyprowadzą słusznie oburzonych ludzi. Jeżeli doszukiwać się źródeł finansowo-politycznego pata, w jakim znalazły się obie strony polsko-unijnego sporu, to powinno się poruszać raczej tłumy w Berlinie i Brukseli – wszak tam są decydenci, którzy mogą nas „pozbawić środków”.

Tyle że, jak wiadomo, żadnego wyprowadzania ludzi na ulice nie będzie, bo cel tego gadania jest zupełnie inny. Chodzi o moralny szantaż, który spowoduje, że człowiek będący zwolennikiem obecności Polski w strukturach unijnych, musi niejako z automatu stanąć po stronie samorządowców i ich kolegów.

Stary to mechanizm, ćwiczony przez całe dekady III RP z sukcesem. Dzielący Polaków najpierw na tych, co umieją się odnaleźć w kapitalizmie oraz nieudaczników. Później na „uśmiechniętą Polskę” i rzekomy ciemnogród. Wreszcie, z czym mamy do czynienia teraz, na tych, co są za Europą lub przeciw niej. W każdym z wymienionych przykładów mechanizm opiera się na manipulacji i zwykłym zakłamaniu.

Zapraszam do wysłuchania całości pod tym linkiem: 


Lubię to! Skomentuj21 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka