Znudzeni politycy poczuli okazję i dokazują. Wyrzucenie Leppera z rządu ma skutki nie tylko koalicyjno-rządowe, ale przede wszystkim humorystyczne. Przede wszystkim do śmiechu pobudza zachowanie klubu parlamentarnego Samoobrony, który niezbyt widzi przyspieszone wybory i rano nie poparł wyjścia z koalicji tak gremialnie, jak wybrał Leppera na kolejną kadencję szefa partii. Mówiąc ściśle- najbardziej bawi wyobrażenie sobie miny byłego wicepremiera na wieść o tak rażącej niesubordynacji.
Zresztą- to z ostatniej chwili- Samoobrona została w koalicji, co wywołało u mnie kolejny atak śmiechu, bezpośrednio spowodowany tym, że Lepper dodał do oświadczenia o pozostaniu słowo "warunkowo". Rozumiem, że to pod warunkiem niespłacenia długów przez posłów Samoobrony.
Oczywiście zabawne są też inne lepperowe wypowiedzi- były wicepremier, dotychczas ufający (przynajmniej tak twierdził) Kaczyńskiemu zgrabnie wskoczył w retorykę Platformy Obywatelskiej i środowiska GW ze sztandarowym budzeniem przez służby specjalne i państwem policyjnym oskarżającym bez dowodów. Czy jakoś tak. Zderzenie przeciwności, co wiadomo z liceum, rodzi groteskę... A, pardon, niektórzy mogą nie wiedzieć, w końcu jęz. polski to nie taki najważniejszy przedmiot.
Mimo wszystko jednak te zachowania można zaliczyć do zwyczajnych, przynajmniej wziąwszy pod uwagę cechy charakteru Leppera i profil członków Samoobrony, ze szczególnym uwzględnieniem tych kredytów, co je nabrali. Znacznie ciekawsze są zachowania opozycji. Oto SLD złożyło wniosek o samorozwiązanie Sejmu. Zapewne powodem jest przekonanie Sojuszu, że rząd mógł trwać, dopóki był w nim Lepper, ale bez Leppera to już nie da rady. Czyli- rząd dopiero po wyrzuceniu Leppera jest zupełnie zły, wnioskując dalej- jeden sprawiedliwy Lepper powodował, że cały rząd był dla SLD znośny. Trudno inaczej wytłumaczyć wniosek o samorozwiązanie zgłoszony w czasie, jakby nie patrzeć, trwania koalicji.
Podobną atencją darzy Leppera Platforma Obywatelska, która jednak podeszła do sprawy z właściwym sobie humorem. Oprócz wniosku o samorozwiązanie zgłosiła wniosek- a właściwie 19 wniosków- o odwołanie każdego ministra z osobna. No, to sezon ogórkowy mamy z głowy. 19 poprzedzonych debatami głosowań znakomicie wypełni czas do września, kiedy marszałek Dorn zapowiedział głosowania nad rozwiązaniem Sejmu. Na samą myśl o takim maratonie odruchowo sięgam po chipsy, popcorn i coca-colę, które muszę chyba umieścić w pobliżu, by nie stracić ani sekundy transmisji.
Podejrzewam, że jedyną grupą niezadowoloną z biegu zdarzeń są medycy, na których mało kto teraz zwraca uwagę. Właściwie wydaje się, że nikt z wyjątkiem Religi. A taki mieli misterny plan...
Zaś już zupełnie wszyscy zignorowali niezgłoszenie Balcerowicza na szefa MFW. W efekcie kandydatem WE jest jakiś Francuz o niemiecko brzmiącym nazwisku, a nasz lokalny specjalista od ekonomii znowu bezrobotny. Jak tak dalej pójdzie, zacznie biedaczek głodować.
Strajk głodowy Balcerowicza ma szansę stać się kolejnym hitem sezonu ogórkowego.



Komentarze
Pokaż komentarze (11)