Janusz K. (szerzej znany jako Janusz k., a przez nielicznych jako były Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji, ewentualnie były prokurator krajowy) pokazał niesamowitą odwagę- zdecydował się powrócić z Włoch do Polski. Aż łezka się w oku kręci od symboliki tego powrotu- z ziemi włoskiej do Polski, by ocalić naród, stanąć na jego czele jako premier desygnowany przez LPR i Samoobronę. Nie bacząc na ryzyko wtrącenia do lochów przez swojego odwiecznego wroga, Zbigniewa Ziobrę. Bohater.
Tak sobie pomyślałem, że Kaczmarek jest znakomitą, symetryczną- albo lepiej- lustrzaną reakcją Leppera na seksaferę. Nieświadomą, rzecz jasna. Poza tym lustro jest lekko niewierne, więc kobieta odbiła się w nim w męskiej postaci, zamiast seksu mamy p***nie werbalne, Kaczmarek przyjmuje jednocześnie role Anety K. i jej dziecka, które najwyraźniej nie wie, kto jest jego, z punktu widzenia politycznych dokonań, ojcem i się na tego ojca rzuca... Zamiast jednego Łyżwińskiego mamy Leppera i Giertycha, którzy z usług Janusza K. czerpią, co widać po ich twarzach dobitnie, naprawdę sporą przyjemność.
Ewidentne analogie są dwie- Janusz K. jest logiczny i wiarygodny zupełnie jak jego żeński pierwowzór i, podobnie jak Aneta, robi wszystko by jak najdłużej utrzymać się przy korycie, atakując wściekle, gdy koryto się oddala.
Przyznam, jest też słaby punkt- w przeciwieństwie do Anety K., Janusz K. atakuje osoby inne niż te, które czerpią z jego działań przyjemność, ale najwyraźniej wynika to z pewnego postępu, jaki dokonał się pod wpływem seksafery- po prostu Janusz K. działa logiczniej, nauczywszy się na błędach poprzedniczki, atakuje tych, którzy oderwali go od koryta. Inna sprawa, że Anecie trudno byłoby rzucić się na swój elektorat, przynajmniej cały, choć dla chcącego nic trudnego- zawsze mogła posądzić o ojcostwo wszystkich mężczyzn z powiatu.
W każdym razie Kaczmarek jest nie tylko bohaterski, ale i przebiegły. Uczy się na cudzych, nie własnych błędach. Istny lis. Nie mogę już doczekać się jego premierowania. Ten człowiek może stworzyć rząd na całe dziesięciolecia. Kto go odwoła? Po tym, jak celną krytyką zmasakrował PiS?
Tak sobie przemyśliwując, doszedłem do wniosku, że z czasem podobieństwo sprawy Kaczmarka do seksafery jest coraz mniejsze. Z jednej bowiem strony dla Leppera i Giertych pozostanie już tylko jedno ważne stanowisko- prezydent, więc kto tu kogo, prawda, tego... A z drugiej strony, skoro Kaczmarek tak gwałtownie zareagował na odsunięcie od koryta, na dodatek od razu przechodząc pod skrzydła Leppera, którego miał ostrzec o akcji CBA (i jeszcze został kandydatem na premiera... to chyba Tusk wymyślił sformułowanie "korupcja polityczna"?) to zapewne miał ku temu powody. A jeśli tak, to może okazać się, że trzeba zapudłować Anetę K.
Dla ratowania symetrii.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)