Zmarł Michał Urbaniak – wybitny polski muzyk, kompozytor i jedna z najważniejszych postaci polskiego jazzu o międzynarodowym znaczeniu. Dla naszego pokolenia pozostanie kimś więcej niż tylko artystą: był symbolem tego, że Polak może odnieść sukces na światowej scenie.
Jeszcze w czasach gierkowskiej Polski Urbaniak stał się „naszym człowiekiem” w Stanach Zjednoczonych. Tam zrobił imponującą karierę i udowodnił, że pochodzenie z kraju zza żelaznej kurtyny nie musi być barierą – że można być numerem jeden także w samym centrum światowej muzyki. W tym samym czasie jego żona, Urszula Dudziak, również odnosiła ogromne sukcesy, trafiając na listy przebojów z utworem „Papaya”, który stał się międzynarodowym hitem.
Oczywiście przed Michałem Urbaniakiem byli artyści, którzy również zrobili wielką karierę w Stanach Zjednoczonych – choćby Roman Polański. Był też Krzysztof Komeda, obdarzony ogromnym talentem, którego losy potoczyły się znacznie bardziej tragicznie i który nie zdążył w pełni wykorzystać swojego potencjału.
Urbaniak wyróżniał się jednak czymś szczególnym. Przebijał się w USA jako Polak bez odwoływania się do etnicznej tożsamości czy „egzotycznego” pochodzenia, które w przypadku Polańskiego bywało zarówno wyróżnikiem, jak i ograniczeniem. Funkcjonował przede wszystkim jako artysta światowego formatu, a nie twórca z określonego kraju czy kręgu kulturowego.
W tym sensie jego sukces miał wymiar symboliczny. Pokazywał, że można zaistnieć na globalnej scenie nie dzięki etykietom, ale mimo ich istnienia – wyłącznie dzięki talentowi, pracy i konsekwencji. Dla wielu Polaków był to ważny sygnał: że nie jesteśmy skazani na peryferyjność i że także bez „narodowego alibi” można być pełnoprawnym uczestnikiem światowej kultury.
Michał Urbaniak wielokrotnie bywał w Łodzi. Miałem okazję spotkać go osobiście w Klubie „77”. W tamtym okresie pracował wspólnie z Andrzejem Czeczotem nad filmem „Eden”. Pamiętam, że wypowiadał się o tym projekcie dość krytycznie – z dystansem i szczerością, które były dla niego charakterystyczne.
Pozostawił po sobie nie tylko bogaty dorobek artystyczny, ale też ważny ślad pokoleniowy: przekonanie, że talent, praca i odwaga w myśleniu mogą otworzyć drzwi nawet tam, gdzie wcześniej wydawały się one zamknięte.



Komentarze
Pokaż komentarze (60)