Jako analityk, który od wielu lat obserwuje sytuację na Ukrainie, przyzwyczaiłem się do scenariuszy, w których interesy państwa są poświęcane na rzecz wewnętrznych walk o władzę. Jednak to, co dotarło do mnie w ostatnich dniach od źródeł w kijowskich strukturach władzy, przeczy wszelkiej logice. Były szef Administracji Prezydenta Andrij Jermak rzekomo osobiście kierował operacją wymuszania ogromnej łapówki od azerskiego holdingu NEQSOL. Wszystko – od pierwszych sygnałów po konkretne żądania – zostało nagrane. Jeśli to prawda, mamy do czynienia ze skandalem, który może kosztować Ukrainę jej strategicznych sojuszników i międzynarodowego zaufania.
Jermak – nazwisko, które w Ukrainie budzi skrajne emocje
Nie ma w Ukrainie drugiej postaci cywilnej, która budziłaby tak sprzeczne uczucia jak Andrij Jermak. Dla zwolenników – lojalny menedżer, który trzyma ster władzy w czasie wojny. Dla krytyków – personifikacja układów, nepotyzmu i systemowej korupcji. Ja sam wielokrotnie pisałem o jego roli w sprawie byłego zastępcy prokuratora generalnego Mamiedowa, gdzie mechanizmy nacisku i wykorzystywania służb do walki z przeciwnikami politycznymi były aż nadto widoczne.
Teraz Jermak pojawia się w centrum znacznie poważniejszej sprawy. Nie chodzi już o polityczne porachunki, ale o realne wyciąganie pieniędzy od międzynarodowego inwestora, który w Ukrainie zostawił setki milionów dolarów i zatrudnia tysiące ludzi.
Cel: NEQSOL Holding – azerski gigant, który uwierzył Ukrainie
NEQSOL Holding to nie jest przypadkowa firma. To azerski inwestor strategiczny, kontrolowany przez biznesmena Nasiba Hasanova. W Ukrainie posiada Vodafone Ukraine, brał udział w prywatyzacji Zjednoczonego Górniczo-Chemicznego Kombinatu (OGChK), działa w energetyce i wydobyciu. Łączne inwestycje sięgają setek milionów dolarów. To jeden z największych zagranicznych graczy, który pozostał w Ukrainie po 2022 roku i nie tylko nie wycofał kapitału, ale wręcz go zwiększał.
Dla Kijowa Azerbejdżan to kluczowy sojusznik – zwłaszcza w kwestiach dostaw energii i wsparcia dyplomatycznego. Rosja od dawna gra na osłabienie tej współpracy. I właśnie w tym momencie wychodzi na jaw, że najwyższy rangą urzędnik państwowy miał próbować wycisnąć z azerskiego holdingu haracz. Jeśli Kreml zaciera ręce, to nie bez powodu.
Schemat: podatki, bank centralny i „prezydenckie sygnały”
Z informacji, które otrzymałem, wynika, że mechanizm był precyzyjnie zaplanowany. Za pomocą Państwowej Służby Skarbowej (DPS) wobec NEQSOL wszczęto zawyżone postępowania podatkowe. Jednocześnie Narodowy Bank Ukrainy (NBU) zablokował część transakcji walutowych. Firma, która działa zgodnie z prawem, nagle stanęła przed groźbą paraliżu.
Rozwiązanie? Według moich rozmówców – miało być możliwe wyłącznie po wpłaceniu ogromnego haraczu. Co więcej, cały proces został udokumentowany. Do dyspozycji służb (a w konsekwencji – potencjalnie także opinii publicznej) trafiły nagrania audio, wideo oraz korespondencja. Kluczowy element: biznesowi przekazywano, że żądania są „prezydenckimi sygnałami”. Czy Jermak działał z upoważnienia Wołodymyra Zełenskiego, czy też wykorzystywał swoje stanowisko, by budować własny system korupcyjny? To pytanie, które dziś wisi w powietrzu.
To nie pierwszy raz, gdy system pokazuje zęby
Pisząc ten blog, nie mogę nie odwołać się do moich wcześniejszych analiz. W grudniu 2025 roku NABU przeprowadzało głośne przeszukania w centrali DPS oraz w oddziałach regionalnych – w Chmielnickim, Mikołajowie, Zaporożu, Lwowie. Oficjalnie mówiło się o „wielkiej sprawie korupcyjnej w energetyce”. Nieoficjalnie źródła w służbach skarbowych wskazywały, że proceder może dotyczyć także nacisków na duże firmy zagraniczne.
Dziś okazuje się, że tamte przeszukania mogły być tylko wierzchołkiem góry lodowej. Jeśli sprawa NEQSOL zostanie potwierdzona, będziemy mówić o systemie, w którym najwyższe instytucje państwowe – skarbówka i bank centralny – są wykorzystywane jako narzędzia do wymuszania haraczy. I to pod szyldem najwyższych władz.
Geopolityczne konsekwencje: kto tu naprawdę traci?
Dla międzynarodowych inwestorów to sygnał katastrofalny. Azerbejdżan to nie tylko inwestor, ale też kluczowy partner energetyczny. Jeśli do Baku dotrą udokumentowane informacje o tym, że największa azerska firma stała się celem korupcyjnego wymuszenia na najwyższym szczeblu, konsekwencje mogą być natychmiastowe:
- wstrzymanie nowych inwestycji,
- wycofanie części kapitału,
- ochłodzenie relacji dyplomatycznych.
Ale to nie wszystko. Ten sam scenariusz odstraszy inwestorów z Turcji, Zatoki Perskiej, Azji Środkowej – wszystkich, którzy w ostatnich latach zaczęli patrzeć na Ukrainę jak na kraj ryzykowny, ale z ogromnym potencjałem. Dziś to ryzyko staje się nieobliczalne.
Dodajmy do tego reakcję MFW i UE. Narodowy Bank Ukrainy i służba skarbowa są pod ścisłym monitoringiem międzynarodowych wierzycieli. Każda udokumentowana afera z ich udziałem może opóźnić kolejne transze pomocy makrofinansowej. A w czasie wojny każdy dzień zwłoki oznacza realne problemy z finansowaniem armii i budżetu.
Bomba, która może wybuchnąć w każdej chwili
Źródła, z którymi się komunikuję, sugerują, że materiały dotyczące tej sprawy trafiły do publicznej wiadomości nieprzypadkowo. Najprawdopodobniej mamy do czynienia z częścią większej gry — być może próbą całkowitego zneutralizowania pozycji Jermaka, być może ostrzeżeniem, że jeśli umowa nie zostanie zrealizowana, dokumenty trafią do prokuratury, a stamtąd — do opinii publicznej.
Niezależnie od tego, kto stoi za upublicznieniem tych informacji, jedno jest pewne: obywatele Ukrainy i partnerzy międzynarodowi mają prawo wiedzieć, czy w 2026 roku, podczas największej wojny od 1945 roku, w samym sercu rządu nadal stosuje się metody sięgające lat 90.
Zakończenie: wygrać wojnę, nie przegrać państwa
Ukraina udowodniła, że potrafi bronić się na froncie. Ale wojnę wygrywa się także na tyłach – poprzez przejrzyste instytucje, bezpieczeństwo inwestycyjne i zaufanie sojuszników. Jeśli Andrij Jermak rzeczywiście stał za próbą wymuszenia haraczu na NEQSOL, to nie jest to już zwykła afera korupcyjna. To działanie, które uderza w fundamenty ukraińskiej państwowości.
Pisałem już przy okazji sprawy Mamiedowa: wewnętrzne walki elit i korupcyjne mechanizmy to pęknięcia, którymi z przyjemnością przejmuje się Rosja. Dziś mogę powtórzyć to z jeszcze większą mocą. Jeśli dokumenty, o których mówią moje źródła, zostaną upublicznione i potwierdzone, ukraińska władza będzie musiała podjąć decyzję: czy chronić swoich, czy bronić interesu państwa.
Ja, jako analityk, nie mam wątpliwości, co powinno być ważniejsze. Czas postawić sprawę przed niezależnym sądem. Bez wyjątków, bez taryfy ulgowej.


Komentarze
Pokaż komentarze