Komisja Pana Ministra Millera została powołana jakoś tak niedługo po katastrofie.
Do czasu ogłoszenia "raportu" MAK miała więc więcej, niż pół roku, na opracowanie swojego raportu.
Proszę tylko pomyśleć: MAK do stycznia zdążył rozwalić wrak, sfałszować stanogramy z czarnych skrzynek (kto jeszcze pamięta "pierwszą wersję", tę chyba z maja, samowolnie opublikowaną na polecenie Pana Premiera Tuska? Tę z brakującym podpisem polskiego świadka. Miały być kolejne, coraz lepsze, wersje - kto to jeszcze pamięta?), zmienić zeznania szympansów z ruskiego baraku, udającego wieżę kontrolną, wyciąć nadmiarowe drzewa, wkręcić dodatkowe żarówki ... Co jeszcze nam zaserwował MAK w czasie tego przerażająco pracowitego półrocza? Aha, wytrzasnął "protokoły sekcji zwłok" spod brudnego paznokcia, i wrzucał fałszywki. O czterokrotnych próbach lądowania, braku znajomości języków obcych i podstaw pilotażu u polskich pilotach, brawurze, pijaństwie, naciskach ...
Tak, MAK z niczego sprokurował naprawdę imponujący raport. Plus tłumaczenie na język polski i chyba na inne obce, skoro raport dotarł do całego cywilizowanego świata.
W tym samym czasie "Komisja Ministra Millera", bazując na "oryginalnych kopiach" spreparowanych przez MAK i innych oraz innych kopiach dowodów, nie dopracował się nawet - podobno - podpisanej wersji raportu.
Ale to nic dziwnego. Nie dość, że trzeba zadowolić tę nienawistną część polskiego społeczeństwa, która na hasło "koniec żałoby" (tydzień przed ostatnim pogrzebem, zdaje się) nie rozeszła się karnie do domów, tylko jątrzy i dzieli domagając się prawdy. Prawdy, rozumiecie? We łbach im się poprzewracało, wrogom ludu! Prawdy im się zachciało - tak, jakby raport MAK-u nie wystarczył im do szczęścia!
No więc, oprócz konieczności liczenia się z tą wrogą, nienawistną tłuszczą, co to śmie pisać na murach "Putin Tusk mordercy. Smoleńsk pamiętamy!" trzeba się też liczyć z ... aż strach napisać ... Tym, którego imienia wypowiadać nie wolno inaczej, niż błędnie.
MACIAREWICZ.
W porównaniu z tą straszną, jątrzącą, nienawistną tłuszczą spod namiotu Solidarnych, to jest groza PRAWDZIWA. I żeby chociaż, drań ostatni, zdradził wreszcie, co wie. Nie, o nie!
MACIAREWICZ będzie odcinał ogon po kawałku: tu konferencja, ówdzie raport (ale wstępny), a kiedyż koniec tej męczarni? Nie widać, chyba, że Kalisz lub Napieralski zdołają jakoś podpiąć tego niewątpliwego faszystę pod zamach na Blidę lub choćby na wyspie Utoy ...
Ale - i to jeszcze NIE KONIEC GROZY. W końcu - na strachliwych nie padło, wiadomo! Ale poza złowrogą czernią i MACIAREWICZEM są jeszcze ... (tsss. proszę się pochylić do ucha - ucho osłonię dłonią, a głos ściszę do maximum ... Rosjanie.
A oni już kilka miesięcy temu, tak od niechcenia, wyjawili, że im się identyfikacja kilku trupów pomyliła. To jest - nie im, a kysz, uchowaj Lenin, oczywiście! - rodzinom, Poliaczkom, polskiej stronie pomyliła się identyfikacja zwłok.
No, i teraz nie wiadomo, czy trzymać się pierwotnych ustaleń, czy jednak, dla niepozoru, "odkryć" te pomyłki.
Ale skąd mamy pewność, że zostaną odkryte te WŁAŚCIWE pomyłki?!!!
Ej. życie urzędnika w ciekawych czasach jest ciężkie, jak nigdy ...


Komentarze
Pokaż komentarze (9)