Za czasów mojej młodości popularne były dowcipy tzw. abstrakcyjne. Na przykład takie: "Czym się różni wróbelek? Tym, że ma jedną nóżkę bardziej".
Identycznie jest z PO, która wszystko ma lepsze - fachowcy w niej są bardziej fachowi, standardy niczym z plakatów reklamujących Biedronkę (zresztą znakomitych, najlepszych na rynku - prostota i wysublimowanie, kapelusze z głów!), generalnie - Platforma jest tak dobrze, że po prostu MUSI rządziić. A jak nie, to PiS, więc ...
Wysokie standardy PO mieliśmy farta poznać przy okazji afery hazardowej. Tak, tej, której nie było, a która wymiotła chyba coś prawie dziesięciu prominentnych POwczyków z ich posad. Do tej pory pamiętam stroskanie, z jakim Pan Premier mówił o bardzo brzidkim jęziku, jakim posługiwali się nie-aferzyści na cmentarzu. Zgorszenie, tak to chyba można określić. Co za upadek obyczajów, zdawał się myśleć Pan Premier, żeby używać tak nieparlamentarnego słownictwa ...
Innym przypadkiem wysokich standardów PO była katastrofa smoleńska. Iście, mistrzostwo świata - w jednej (jednej?) chwili zginęło dwóch prezydentó, w tym jeden urzędujący, całe dowództwo wojska, prawie cała opozcja i kupa innych ważniaków, a nikt za to nie odpowiada. To znaczy - wręcz przeciwnie, dowódca służby odpowiedzialnej za bezpieczeństwo tych wszystkich osób niedawno dostał awans. Znaczy - standardy najwyższe z możliwych, czyż nie? Co prawda groza mnie ogarnia, gdy pomyślę, co by było, gdyby dowódca BOR-u jednak nie dopełnił swoich obowiązków, no, ale to jest niemożliwe - pamiętamy o standardach, prawda?
Po tej samej katastrofie Pan Premier powołał komisję, która miała zbadać przyczyny wypadku - to znaczy, co badać, co badać, jak z góry było wszystko wiadomo? Zawinili piloci, zahipnotyzowani do lądowania za wszelką cenę, w dodatku poganiani przez pijanego dowódcę i jeszcze bardziej pijanego zwierzchnika Sił Zbrojnych. Zresztą, to chyba oczywiste, że w partii o najwyższych standardach wszystko jest wiadome od samego początku, a może nawet i parę miesięcy wcześniej ...
A żeby te słynne standardy wyśrubować już do granic niemalże przebijających barierę dźwięku, na czele tej komisji stanęła osoba odpowiedzialna za zapewnienie bezpieczeństwa ... (jak wyżej). I tak właśnie być pownno w partii o najwyższych standardach - w końcu, kto wie więcej o całej sprawie, niż sprawca? Słuszne jest więc, aby osoba podejrzana była sędzią we własnej sprawie. To szalenie przyspiesza postępowanie, co jest bardzo ważne w partii o tak wysokich standardach.
A ponieważ żadna inna partia nie może się poszczycić tak wysokiki standardami jak PO, to i nic dziwnego, że raport NIK-u, krytycznie odnoszący się do niektórych aspektów pracy członków tejże partii w aspekcie tragedii smoleńskiej, zostało prayncipialnie skrytykowane przez paritę o najwyższych standardach. Ponieważ na czele NIK-u stoi człowiek, który niegdyś związany był z PiS.
Rónież Zespół Parlamentarny Posła Macierewicza jest niewiarygodny z samego założenia. Raz, że brak mu wysokich standardów, jako że wszyscy jego członkowie należą do PiS, a dwa, że Macierewicz ma straszne oczy.
Podsumowanie: gdy minister Miller jest sędzią we własnej sprawie, jest to jak najbardziej uzasadnione. Gdy ktoś, kto kiedykolwiek był związany z PiS, powie coś brzydkiego o PO, jest to faszyzm.
Nawet Jan Wróbel z Tok FM, którego trudno wszak posądzać o brak uwielbienia dla partii miłości, poczuł się w pewnym momencie mało komfortowo w sytuacji, gdy kalizm stosowany jest wykładany tak na żywo na antenie, i to przez Pana Posła Tomczykiewicza, czyli nie byle kogo, tylko prawdziwą szychę.
P.s. Panu Posłu Tomczykiewiczu, w tej samej audycji, wymsknęło się niechcący coś wielce smakowitego (widać, że bidula nie przywykł do tego, aby Partii Najwyższych Standardów zadawno niewygodne pytania i z tej złości się pogubił). Powiedział mianowicie, że raport Millera będzie POPRAWIANY DO OSTATNIEJ CHWILI.
Poprawiany, rozumiecie?
W sumie, w prartii o najwyższych standardach to norma. W końcu - Pan Premier obiecał tylko, że nie poprawi ani przecinka. Nie dodał, że stosowne poprawki może przedyktować sekretarce, prawda?


Komentarze
Pokaż komentarze (3)