Niniejsza notka dedykowana jest głównie księciu Luce - chyba wszyscy wiemy, czemu ;D
Teoria literatury zna takie pojęcie, jak "zawieszenie niewiary". Ja dziś zawieszam swą niewiarę w raport komisji Millera. Skąd niewiara, to rzecz oczywista - bez dowodów trudno o rzetelny raport, prawda? A z raportu wynika, że nawet wrak nie został przebadany, tylko obejrzany. No, ale dobrze - zawiesiłam niewiarę. A skoro tak, to z dziecięcą naiwnością muszę uznać dwa fakty, wyartykułowane w raporcie Pana Ministra:
1) Tupolew był błędnie naprowadzany przez kontrolerów, zapewniających, że jest na ścieżce i kursie. Nie był. Gdyby był, to nie zetknąłby się z drzewami.
2) samolot uderzył w brzozę, co spowodowało odwrócenie samolotu "do góry nogami" i przyziemienie grzbietem, kruchym jak szkło.
Wniosek stąd logiczny i niepodważalny, że - niezależnie od innych przyczyn - błędne naprowadzanie było BEZPOŚREDNIĄ przyczyną śmierci 96. osób. Czy to było naprowadzanie celowe, czy nie - tego nie dowiemy się nigdy, co przyznał dziś Minister Miller, ponieważ, jak to sformułował, "Rosja twierdzi, że zapisy z wieży nagrały się nieprawidłowo".
Czy złe naprowadzanie samolotu można podciągnąć pod zamach? Ależ tak, można. Jeśli było celowe.


Komentarze
Pokaż komentarze (17)