Generał Janicki, szef Biura Ochrony Rządu, przy okazji niedawnego awansu zwierzał nam się, że obecność BOR-u na wieży kontrolnej nic by nie zmieniła, a w dodatku zestresowałaby kontrolerów.
O ile z drugim stwierdzeniem jestem w stanie się zgodzić, o tyle po wczorajszej konferencji wyraźnie widać, że Janicki po prostu kłamie.
Jeśli wierzyć w rzetelność raportu, to istnieje bezpośredni związek pomiędzy błędnym naprowadzaniem przez wieżę, a uderzeniem w brzozę, co było przyczyną katastrofy.
A skoro tak, obecność BOR-u na wieży najprawdopodobniej ZAPOBIEGŁABY katastrofie. Funcjonariusze, widząc fakt błędnego naprowadzania, musieliby jakość zareagować - albo żądając zaprzestania błędnego naprowadzania, albo ostrzegając załogę tutki przed lądowaniem na lotnisku, którego funkcjonariusze są wrogo nastawieni do polskiego statku powietrznego.
Nie doszłoby do katastrofy.
Tak czy owak - wczorajsza dymisja ministra Klicha musi za sobą pociągnąć kolejne: szefa BOR-u, osłaniającego go i odpowiedzialnego za jego pracę ministra Millera (który wczoraj był sędzią we własnej sprawie), ministra spraw zagranicznych, ministra Arabskiego ... no, i premiera Tuska, który jest odpowiedzialny za zatrudnienie na odpowiedzialnych stanowiskach TAKICH nieudaczników.
To w pierwszej kolejności. W drugiej tymi ludźmi powinna zająć się prokuratura.
Wiem, że do tego droga jeszcze daleka. Wydaje się, że przed wyborami raczej trudno liczyć na dymisje, które z przeraźliwą oczywistością obnażą prawdę o "państwie, które zdało egzamin".
Jednak, niezależnie od wyniku jesiennych wyborów, raport NIK spowoduje tsunami na polskiej scenie politycznej.
To tylko kwestia czasu.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)