Animela Animela
487
BLOG

Bezsens ślubów cywilnych. I jeszcze większy - rozwodów

Animela Animela Kultura Obserwuj notkę 10

Ślub w tradycji chrześcijańskiej to wydarzenie bardzo ważne. Nie na darmo ma tak bogatą oprawę - świętuje się wydarzenie wyjątkowe, w założeniu - jedno na całe życie. No, chyba, że małżonek umiera.

Ślub cywilny, w przeciętnym odczuciu, nie jest aż tak uroczysty. No, i nic dziwnego - w tym wypadku nie podejmujemy zobowiązania na całe życie.

A czy zastanawiali się Państwo kiedykolwiek nad dysproporcją pomiędzy ślubem cywilnym, a takimż rozwodem? Ślub to umowa cywilnoprawna dwojga dorosłych ludzi, zawarta przed świadkiem specjalnego rodzaju - urzędnikiem stanu cywilnego. Wystarczy spełnić kilka niewygórowanych formalności i ... już się dzieje nasza wola.

Zgodnie z logiką, w tym samym trybie powinno nastąpić ROZWIĄZANIE tak zawartej umowy. Czyli - idziemy do tego samego urzędnika, spełniamy kilka niewygórowanych warunków i ... fiu, jesteśmy wolni. A tak jednak się nie dzieje.

Jest to oczywista niekonsekwencja i nierównowaga  sytuacji prawnych, jest to jednak w pewnym stopniu uzasadnione dobrem dzieci, które mogły się narodzić w takim związku.

W przypadku rozwiązania małżeństwa cywilnego procedura jest związana z koniecznością przeprowadzenia rozprawy rozwodowej. Element normalny w przypadku umowy cywilnoprawnej - zgodne oświadczenie woli dwóch dorosłych osób - zostaje zastąpione wolą wyrażoną przez sędziego w majestacie prawa. A to i tak tylko w przypadku, gdy obie strony są zgodne i ściemniają, że przyczyną rozpadu małżeństwa jest "niezgodność charakteru", i nie ma dzieci. Choć i w tym przypadku sędzia może małżonków wymęczyć, dając im czas na przemyślenie sprawy.

Odmiennie ma się sprawa, gdy w grę wchodzą dzieci, zdrada, podział majątku, alimenty ... O, wtedy pole popisu dla sędziego jest ogromne, a sprawa może się ciągnąć bardzo długo - z korzyścią dla adwokatów, a ze stratą dla rodziny.

Zastanawiam się,CO leżało u podstaw takiej konstrukcji rozwodu? Przecież to jest bez sensu.

Albo się uznaje, że "co Bóg złączył, człowiek niech nie waży się rozłączać", albo odrywa się sprawy małżeństwa od religii, a wtedy należy pozostawić decydowanie o własnym i dzieci losie małżonkom. Ewentualnie temu urzędnikowi stanu cywilnego, który - na przykład w drodze decyzji administracyjnej - zadecyduje o podziale niezodnego stadła.

To chyba bardziej logiczne?

 

Animela
O mnie Animela

Jestem człowiekiem - przynajmniej się staram.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Kultura