Wszyscy pewnie znają "Ojca chrzestnego" Mario Puzo Jest w tej książce sporo przykładów osób, które oddały się - mniej albo bardziej dobrowolnie - pod ochronę mafii.
Właśnie to zjawisko wystąpiło w Polsce w 2007 roku. Przerażeni rządami PiS złodzieje, przekrętasy, łapówkarze, byli TW, uwikłani w sieć podsłuchów - zwrócili się do PO z żądaniem ochrony. I PO przyjęła ich pod swoje skrzydła.
To stąd możliwe było tak długie poparcie dla PO - partii, która bardzo szybko odsłoniła swoje prawdziwe oblicze aferą kolesiowską w Ratuszu. To oczywiste - tylko młode, jeszcze niedojrzałe, lemingi, popierają PO z "dobrawoli". Ci, którzy się liczą - salon - dobrze wiedzą, na kogo postawili, i dlatego nie wybrzydzają. Misiak? Cóz, lepiej byłoby, żeby to się nie zdarzyło, ale ... Stocznie? Hm, i tak były na stracenie ... Hazard? No pewnie, że język niepiękny, ale, w końcu, kto z nas urodził się w najwyższych sferach? Podsłuchy dziennikarzy? Oczywiście, że to niemiło, gdy ukochana partia nas podsłuchuje, ale to przecież dla naszego dobra ...
Wydawało się, że po katastrofie smoleńskiej z PO pozostaną strzępy, ale PiS, wraz z bukietem kwiatów od Nowaka, potulnie przyjął dla Kaczyńskiego strategię wyborczą wymyśloną dla niego przez PRowców PO, i oczywiście przegrał. Chociaż niezbyt znacząco i, jak się zdaje, niezbyt czysto.
Od kllku jednak miesięcy urok, jaki zdawał się spowijać PO, zaczął blaknąć. Ogromna w tym zasługa samego PO: powiększająca się dziura budżetowa, skok na OFE i rezerwę demograficzną, spór z Balcerowiczem ... Siarczysty policzek od Rosji, wymierzony nam wprawną rączką Anodiny, nieco przyspieszył zdzieranie kolejnych warstw ochronnych z PO.
Natomiast od kilku miesięcy PO jest w wyraźnej defensywie. Zaczęło się to chyba w momencie, gdy PiS przeszedł do kontrataku, wysyłając Kaczyńskiego na zakupy. Medialne wycie, jakie rozległo się w efekcie tego czynu, upewniło wszystkich, że strzał był nie dość, że celny, to jeszcze z przyłożenia.
Potem (albo chwilę wcześniej) w mediach zaczął się pojawiać Brudziński i Hoffman. Brawo! Obaj są są spokojni, ale nie wycofani, potrafią bronić swoich racji nie krzycząc, prawidłowo składają zdania ... Walka z nimi jest trudna, nawet dla takiego zagończyka, jak Olejnik.
Sygnałem, że coś się zmienia w polityce medialnej, było ostatnio zaproszenie do Tok FM przez Jana Wróbla Macierewicza. No, nie dziwię się, że na tego człowieka jest zapis - Wróbel, z całej tej dziennikarskiej rodziny może najbardziej znośny, w charakterze najsilniejszego argumentu chichotał jak pensjonarka. Został rozjechany z kulturą i wdziękiem, co było oczywiście do przewidzenia - tym bardziej się dziwię, że zaprosił Macierewicza. No, chyba, że ktoś mu kazał.
Bo, oczywiście, sednem problemu jest zespół parlamentarny pod przewodnictwem Macierewicza i efekt pracy tego zespołu - Biała Księga. Od czasu jej publikacji nic nie jest takie samo.
W powszechnym obiegu pojawiły się spekulacje na temat usterek tutki, złego naprowadzania przez ruskie szympansy, a nawet - o zgrozo - o zamachu! Oczywiście to ostatnie jest odpierane pryncypialnie i z należytą energią, ale złe wrażenie jednak pozostaje. Bo przecież, jak twierdzi klasyk, samo pomyślenie jest zbrodnią ...
No więc, w rezultacie tej nieszczęsnej Białej Księgi, trzeba było zdymisjonować jednego z najlepszych ministrów obrony narodowej, który jakimś sposobem dopuścił do nieprawdopodobnego burdelu w podległym sobie wojsku. No, oczywiście, nie przeszkadza mu to być najlepszym ministrem pod słońcem, ale sami rozumiecie - niepokój jakiś został zasiany nawet w najbardziej ufnym MWzWM.
No, a dziś, po hurtowym sprzątaniu w MON i rozwiązaniu 36. Specpułku, nawet Hypki (Hypki, czujecie?!!!) poddał nowego MON totalnej krytyce. Ministra, czyli jego zwierzchnika też.
A na dodatek męska twarz premiera tysiąclecia nie będzie ozdabiać plakatów wyborczych PO. Tak, tych, co to szkoda na nie pieniędzy i premier się na nie nie zgadza. Na wieszanie na plakacie też się nie zgadza, no, chyba, żeby bardzo nalegano, ale i tak będzie walczyć.
Tyle, że przegra.
No, więc wyraźnie widać, że tajne sondaże PiS, które dają mu przewagę na PO, raczej się sprawdzą.
(W przeciwieństwie do tajnych sondaży PO, które twierdzą, że PO i PiS mogą liczyć na identyczny odsetek elektoratu).
Byle do jesieni.
P.s. A nasz Pan Prezydent, w bulu i nadzieji, wyartykułował dziś, że wybory odbędą się w dniu DZIEWIĄTEGO października. Do ku..y nędzy, od którego roku on liczy te październiki? Od kiedy jego Pierwsza Dama przestała rodzić?!!!!!


Komentarze
Pokaż komentarze (7)