Oczywiście, "polityk" to tylko licentia poetica. Mam na myśli pewną kategorię ludzi - ministrów, urzędników państwowych wyższego, ale czasem i niższego szczebla, oraz posłów, senatorów ... lub ich asystentów.
Wyliczać nie będę - inni uczynili to wcześniej. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że bilans jest naprawdę imponujący.
Pewnie, są kraje, w których jest bardziej niebezpiecznie, niż w Polsce. To są te kraje, w których są konflikty zbrojne, wojny plemienne, walki karteli narkotykowych ... To prawda. Ale to dotyczy śmiertelności wśród całego społeczeństwa, ale zwłaszcza "dołów".
U nas odwrotnie. Im ktoś jest wyżej postawiony, tym większe prawdopodobieństwo, że powiesi się samobójczo, wypije kawę z dziwną zawartością, wsiądzie do samochodu lub samolotu z pewnymi ulepszeniami ...
Na marginesie - kto jeszcze pamięta, że były premier, Leszek Miller, w pierwszych chwilach po wypadku lotniczym, który jednak przeżył, twierdził, że ktoś się do tego przyczynił?
Czy ktoś, poza mną, pamięta, że Wałęsa tuż po katastrofie smoleńskiej powiedział, że to mógł być zamach?
A kto jeszcze pamięta Gudzowatego (Gudzowatego!), który mówił w wywiadzie o loży minus 5 - jako o ostatnim kręgu piekła? Według niego, to właśnie ta loża jest rzeczywistym władcą Polski.
No, i jak w tym świetle wygląda zawód poławiacza krabów, kreowany przez Discovery na najniebezpieczniejszy zawód świata?
To nawet może być szansa dla Polski: taka konkurencja dla walk byków. Polska Izba Turystyki powinna reklamować nasz kraj jako niebywałą atrakcję dla ludzi z ambicjami politycznymi. Wyobraźcie sobie te foldery: "Przyjedź do nas na stałe! Tylko u nas poczujesz uderzenie adrenaliny! Wystarczy, że zostaniesz posłem lub senatorem!".
Ostania nadzieja na promocję Polski.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)