W sprawie katastrofy smoleńskiej, jak na razie, ogłoszono dwa raporty: jeden - MAK-u (jak wiadomo od Pana Premiera - niewiarygodny, po prostu nie do przyjęcia" i ministra Millera, co to sędzią we własnej sprawie był.
W ostatnich dniach ukazało się opracowanie niejakiego prof. Bieniendy i jeszcze drugiego pana, nie pomnę niestety mina. Przymierzam się do przeczytania, ale na spokojnie - na razie śledzę z dużą uciechą, jak część blogerów, głownie "Wywczas", daje odpór.
Dziś na przykład Wywczas argumentuje w ten sposób: "He, he. Bienienda oparł swoje obliczenia na raporcie Anodiny, a wy przecież nie wierzycie w jego rzetelność - to jak możecie wierzyć w obliczenia Bieniendy?".
Wywczas poruszył tu ważną kwestię.
Powtarzam - opracowania Bieniendy NIE czytałałam, ale też do niego się NIE odnoszę. Czy to jest jasne i zrozumiałe?
Mamy taką sytuację: ukazały się dwa raporty, polski i rosyjski, nieco się różniące (w gruncie rzeczy bardzo, bo polski raport dezawuuje raport rosyjski, ale pozostańmy przy powszechnym przekonaniu), ale stojące na wspólnym gruncie: samolot zahaczył skrzydłem o brzozę, ta mu urwała duży kawał skrzydła, okaleczony samolot z bólu przewrócił się na plecy i rozprysnął na zekstykiony trylionów okruchów. Z których duża część, nota bene, wyparowała.
Raport Rosja-Polska nie zawiera jakichś specjalnie wymyślnych obliczeń; ot - walnęło,to się i urwało, wiadomo. Kto wierzący (w Rosję), ten nie domaga się więcej - jak widać, wiara Bieniendy pozostawia sporo do życzenia, bo odważył się jednak przeprowadzić obliczenia, z których wynika, że brzoza niekoniecznie musiała zaraz obracać tutkę grzbietem do góry.
No, i na to wchodzi Wywczas ze swoimi kumplami i się zaśmiewa, że przecież w raport Anodiny nie wierzą, a w wyliczenia Bieniendy, oparte na tym raporcie, wierzą.
No i, jak napisałam wyżej, Wywczas ma sporo racji. Na swoje nieszczęście.
Bo możliwości są dwie:
1) raport Anodiny opiera się na prawdziwych, autentycznych, nieskłamanych danych - wtedy obliczenia Bieniendy, jeśli są prawdziwe, obalają konkluzje raportu Anodiny, albo
2) raport Anodiny opiera się na danych wziętych z sufitu, a wtedy obliczenia Bieniendy, oczywiście, można wyrzucić do kosza, ale razem z raportem Anodiny.
Jestem mocno zaciekawiona, którą wersję wybiera Wywczas wraz z kolegami?


Komentarze
Pokaż komentarze (56)