http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/440187,Polscy-prokuratorzy-i-biegli-zbadaja-wrak-Tu154
Jak donoszą media, wrak samolotu, który dziesiątego kwietnia 2010 r., rozbił się pod (lub nad, jak twierdzi Pan Premier) smoleńskiem, zostanie przebadany przez polską stronę.
"W niedzielę do Moskwy wyjedzie dwóch wojskowych prokuratorów oraz dwóch biegłych, w środę do Smoleńska pojedzie dwóch kolejnych prokuratorów i sześciu biegłych.", jak donosi notka prasowa.
Muszę przyznać, że jest to wiadomość szokująca, i to z kilku powodów.
Po pierwsze - od katastrofy minęło ... chwilę, muszę policzyć na paluszkach ... no tak, prawie póltora roku. Przez dużą część tego czasu wrak spokojnie sobie niszczał, pozostawiony na pastwę żywiołów. Kto chciał, zabrał sobie na pamiątkę dowolną część samolotu, po czym powiesił na ścianie bądź oddał prokuraturze - jak tam mu się chciało. Do dzieła zniszczenia ręce przyłożyli również nasi "pojednani" bracia, wybijając szyby (mogące być dowodem w sprawie) łomem.
Spróbuję ten absurd wytłumaczyć na przykładzie analogii:
Wyobraźmy sobie poczekalnię u dentysty. Oczekujący w poczekalni usłyszeli strzał dogiegający z gabinetu, wbiegli tam, i zobaczyli: zwłoki mężczyny, leżący obok nich dymiący pistolet, zaś dentysta siedzi w fotelu i mówi, że delikwent sam się postrzelił.
W plecy!
Przybyła policja zadeptała zwłoki, zaniechała zrobienia dokumentacji fotograficznej i każdej innej, a pistolet wręczyła dentyście.
Po czym, po roku, zażądała od dentysty pistoletu, żeby się przekonać, czy to nie z niego przypadkiem wówczas strzelano i czyje odciski palców na nim się znajdują ...
A i to jeszcze analogia jest słaba, bo tak naprawdę, trzeba byłoby zdemolować gabinet ...
Śledztwo smoleńskie coraz bardziej i coraz wyraźniej przypomina farsę. Najpierw mieliśmy iluzję "pojednania", niejasne podstawy prawne prowadzanie śledztwa, bojkot każdego, kto ośmielił się twierdzić, że powinno się je umiędzynarodowić. Byliśmy zapewniani, że współpraca z Rosjanami jest "bezprecedensowa".
Potem ukazał się raport MAK i raptem się dowiedzieliśmy, że jest on niewiarygodny, współpraca z Rosjanami kiepska, ale co tam - dzielny minister Miller da odpór i w swoim rzetelnym raporcie wyjaśnie wszystko.
Po czym ukazał się raport Millera, z którego wynikało, że wrak został poddany "oględzinom".
Obecnie, wprost i bez żadnej żenady, informuje się nas, że WRESZCIE! będziemy mogli zbadać wrak.
No to ja poproszę rzeczników strony rosyjjskiej, żeby mi wyjaśnili, jak jest możliwe stworzenie JAKIEGOKOLWIEK raportu z badania katastrofy lotniczej bez badania wraku?
"Efekt pracy polskich biegłych i prokuratorów wykorzystany będzie do przygotowania kompleksowej opinii na temat okoliczności, przyczyn i przebiegu katastrofy smoleńskiej.".


Komentarze
Pokaż komentarze (123)