O Jedwabnem świat dowiedział się z książki Jana Tomasza Grossa. Człowiek ten uznał, że Polacy w czasie wojny, pod rządami morderczego prawa niemieckiego, zapędziła kilkaset osób żydowskiego pochodzenia do stodoły i podpaliła ją.
Trzeba kompletnie nie znać ani historii, ani psychologii, aby wierzyć w coś takiego.
W czasie drugiej wpjny światowej nie trzeba było znienawidzonego sąsiada-Żyda zabijać osobiście. Wystarczyło na niego donieść do Gestapo. Jest wzklucyone, aby mieszkańcy Jedwabnego narażali siebie i swoje rodziny dla wątpliwej przyjemności rozpalenia wielkiego ogniska z Żydów.
Przypominam też, że zabicie człowieka karane było przez Niemców śmiercią. Nawet zabicie Żyda. Po prostu - Niemcy przywilej mordowania zostawiali sobie.
Na koniec - pogrom zorganizowany przez ciemnych chłopów, pozbawionych broni, mógłby się zakończyć najwyżej zabiciem kilku-kilkunastu osób. Tak wielka liczba ofiar świadczy o tym, że mordercami byli uzbrojeni Niemcy - być może wysługujący się jakimś zdradliwym lub zastraszonym chłopkiem.
Rzecz jest tak oczywista, że aż hłupio ją tłumaczyć. A jednak - jednak - w imieniu Polaków przepraszano Żydów już kilkakrotnie, a nawet postawiono w Jedwabnem pomnik. W połączeniu z przeprosinamu Prezydenta Kwaśniewskiego oraz książką Grossa, sprawia on wrażenie, że zbrodni dokonali Polacy.
Czy niszczenie tej tablicy to akt antysemityzmu?
Ja to widzę inaczej.Uważam, że jest to akt bezsilnego sprzeciwu wobec zakłamywania historii i bezpodstawnego obrażania Polaków.
Kilka lat temu człowiek o pseudonimie "Diabeł", pod wpływem alkoholu i narkotyków, zgwałcił czteromiesięcznego (sic!) synka swojej konkubiny, zresztą wcześniaka. Oczywiście, dziecko zmarło - przypuszczam, że w potwornych męczarniach.
Jakoś sobie nie przypominam, żeby którykolwiek prezydent przepraszał matki i ich dzieci w imieniu ateistów ....


Komentarze
Pokaż komentarze (21)