W 1968 r., Ryszard Siwiec, w proteście przeciwko inwazji na Czechosłowację, dokonał aktu samopodpalenia. Komunistyczn władze sprawę zamilczały na śmierć, jednak rodzina się z tym nie pogodziła. W 1981 r. wydała broszurę informującą społeczeństwo. W sumie lepszy efekt, niż apelowanie do opozycji, aby nie wykorzystywała tej śmierci "do celówpolitycznych".
W kampani prezydenckiej w 2010 r. władze PO zaapelowały do Jarosława Kaczyńskiego, by nie wykorzystał on "politycznie" tragedii smoleńskiej, a sztab wyborczy PiS do tej prośby konkurencji przychylił się ochoczo.Rezultatem tej decyzji była przegrana Jarosława Kaczyńskiego.Nawiasem mówiąc, PO na trumnach smoleńskich odtańczyła całkiem sporo tańców, wyciskając z katastrofy smoleńskiej zdjęcia na Wawelu, członków rodzin itd.
Obecnie aktu samopodpalenia dokonał człowiek, który - jak twierdzi - został ciężko skrzywdzony przez aparat urzędniczy, na krórego czele stoi szef Platformy Obywatelskiej. Swój protest nagłośnił tak bardzo, jak to było możliwe w jego wypadku, ale efektem jest - najpierw odwrócenie wektorów ("pisał do PiS"), a następnie, bardzo szybko, wyciszenie.
Co w tej sytuacji powinien zrobić Kaczyński?
Natychmiast skontaktować się z rodziną nieszczęśnika, któremu składam wyrazy współczucia oraz życzenia powrotu do zdrowia. Zaproponować jej pomoc finansową oraz każdą inną.
Tak będzie humanitarnie - to oczywiste.
Ale trzeba to zrobić szybko, zanim zrobi to PO.
Czy to będzie "wykorzystanie polityczne" dla celów partii? Tak, oczywiście.
Czy to będzie złe? Nie, wręcz przeciwnie - będzie to postępek bardzo ludzki i jednocześnie zgodny z intencją nieszczęśnika.
Czy w mediach będzie krzyk o wykorzystywaniu? Jasne, że tak. Zawsze jest, więc co to w sumie za różnica?
Jeśli PiS znów nie wykorzysta ogromnej szansy na wygraną (i to na życzenie PO), będę miała pewność, że nie warto marnować na tę partię głosu.


Komentarze
Pokaż komentarze (67)