Animela Animela
533
BLOG

To na jakiej w końcu podstawie został napisany raport z katastro

Animela Animela Polityka Obserwuj notkę 5

Jak wiadmo, po katastrofie lotniczej dziesiątego kwietnia 2010 r., w której rozbił się polski samolot, śledztwo oddano w całości Rosjanom (ciekawe, komu mogło przyjść do głowy, że Rosjanie COKOLWIEK wyjaśnią rzetelnie? zresztą dlaczego ieliby to robić?), wyznaczając zaledwie polskiego akredytowanego - innymi słowy obserwatora - Pana Edmunda Klicha. Ten przez dłuższy czas nie miał zastrzeżeń do polsko-rosyjskiej współpracy, robiąc radosne rajdy po zaprzyjaźnionych mediach. Tuż przed przyspieszonymi wyborami prezydenckimi wyrwało mu się nawet (z obfitości szczęścia dusza śpiewa?), że wie coś, co mogłoby zmienić wynik wyborów! Fakt, że po takim wyskoku media z niego nie wydusiły, o co mu chodzi, samo w sobie jest dobitnym świadectwe skundlenia polskiego dziennikarstwa, zaś fakt, że opozycja również nie postawiła tej sprawy na ostrzu noża, najlepiej świadczy o jej jakości.

Współpraca z Rosjanami, w tych pierwszych miesiąch, wedle czynników ofiacjalnych była "ponadstardardowa", pojednanie wzorcowe i warte wszelkich ofiar, a umiędzynarodowienie śledztwa - aberracyjnym wymysłem smoleńskich paranoików.

W takiej atmosferze dobiliśmy końcówki roku, po czym ukazał się raport MAK, który z Polski zrobił szmatę, tą szmatą wytarł sobie buciory, po czym cisnął ją w świat szeroki, żeby o polskiej hańbie dowiedzieli się absolutnie wszyscy zainteresowani.

Raport, rzecz jasna, zastał polskie czynniki oficjalne kompletnie nieprzygotowane: no skąd oni mieli wiedzieć, biedactwa, że MAK jakiś raport szykuje?

Najciekawsza była reakcja Pana Premiera, kóry stwierdził, że raport MAK jest kopletnie nie do przyjęcia i nierzetelny i bożył się, że on przecież od samego początku wiedział, że Rosjanie kręcą, i odgrażał się, że od raportu Polska "się odwoła" do "czynników miezynarodowych".

Czujecie te smaczki? Premier, który miesiącami twierdził, że śledztwo jest cudowne, a o umiędzynarodowieniu mogą mówić wyłącznie ludzie złej woli i sfiksowani!

Przeyspieszenia dostał teraz Pan Minister Miller, kóry stworzy kontr-raport, w którym przedstawiał, że co prawda Polacy byli źle wyszkoleni, w wpjsku panował bałagan, a lot był źle przygotowany, ale Rosjanie też nie są tacy znowu kryształowo czyści.

A ja tylko pytam, przygnieciona od połtora roku tą katastrofą: na jakiej podstawie były przygotowane oba raporty?

To, że Polacy wraku nie badali, to jasne od czasu raportu Millera, gdzie jak byk stoi,  że samolot poddano "oględzinom". Oględzinom, choć może nieco pośrednim, to samolot poddał każdy internauta ... Natomiast rosyjski sposób badania wraku - przy pomocy łomu i piły elektrycznej - pozostawia, zdaje się, nieco do życzenia, jeśli spojrzeć na to z punktu widzenia cywilizowanych standardów.

Po drugie, dopiero ostanio grupa polskich prokuratorów udała się do Rosji, by uczestniczyć w badaniach wraku, które mieli prowdzić Rosjanie. Wnioskiję stąd, że wcześniej ŻADNYCH DBADAŃ NIE BYŁO.

Dziś Radio RMF FM donosi, że sekcja zwłok min. Wassermana została ordynarnie sfałszowana, co od dawna podejrzewała Jego córka, i co zresztą było podstawą ekshumacji.Po pół roku! Gdy szansa, że tkanki miękkie uległy rozkładowi, jest uż spora, ale jednak ...

Wygląda więc na to, że tak naprawdę jedynym materiałem do badań były odgłosy rozmów z kokpitu - zresztą, też dość ekscentrycznie nagrywane. Pamiętam, że polski minister jeździł po "oryginalne kopie" czarnych skrzynek" do Moskwy kilkakrotnie, bo albo nagranie było za długie, albo znów zaszumione ruskim prądem ....

Ale jeśli zostawić na boku kwestię wiarygodności taśm, to wyłania się tsaki obraz:

kapitan Protasiuk mówi, że warunki atmosferyczne są złe, więc wylądować się nie da. Owszem, jak najbardziej można zrobić kółko (zezwalał na to zarówno dowódca Jaka, kóry wcześniej szczęśliwie wylądował, jak i zapas paliwa), ale i tak nic z tego nie wyjdzie. Na wysokości decyzji mówi, spokojnum głosem "odchodzimy", a drugi to powtarza. Wciskają przycisk "uchod", i ... nic. Samolot nie podrywa się do góry, tylko zahacza skrzydłem o brzózkę i od tego się wykopyrta. Ale samolot był w pozrądku i zamach wykluczony.

Prawda, że trzeba byćkretynem, by uwierzyć w taką bajkę?

Tego, co tam się działo NAPRAWDĘ', będziemy dowiadywać się stopniowo, ale kiedyś się dowiemy.

Tego akurat jestem pewna.

P.s. Xiazeluka kiedyś napisał, że śledztwo rosyjskie jest dla niego wiarygodne. Jestem ciekawa, czy po dzisiejszych rewelacjach podtrzymuje swoje zdanie ;-D

 

Animela
O mnie Animela

Jestem człowiekiem - przynajmniej się staram.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka