Cisza wyborcza służy - podobno - spokojnemu namysłowi obywatela, który tych kilkadziesiąt godzin bez politycznej agitki potrzebuje, by dokonać najbardziej rzetelnego, przemyślanego, dojrzałego namysłu.
Tyle teoria.
Ktoś naiwny mógłby pomyśleć, że o północy z piątku na sobotę ktoś pozdejmował wszystkie plakaty wyborcze, przemielił dotychczasowe numery "Polityki" i "Gazety Wyborcze", poukrywał artykuły w necie ...
Nic bardziej mylnego. Plakaty wisiały (i będą wisieć jeszcze długie miesiące po wyborach), spokojnie można zajrzeć do archiwalnych wydań czasopism politycznych, przeczytać zaangażowane "Palikocie, musisz!", a nawet - o zgrozo - zapoznać się z ordynarną agitką wyborczą, jaką pewna gazeta codzienna, z wyborami w tytule, opublikowała w piątek pod mylącą nazwą "sondaży wyborczych".
Czemu więc ma służyć "cisza wyborcza", która - tak naprawdę - jest "wrzaskiem wyborczym"?


Komentarze
Pokaż komentarze (4)